Nowy numer 3/2021 Archiwum

Do przerwy 0–3

– Nie gramy dla wyniku. Jest parę rzeczy ważniejszych, kiedy wychodzimy na parkiet – mówi ks. Paweł Skraba.

W pierwszej lidze bocheńskiego futsalu, czyli piłki nożnej halowej, gra drużyna „Święty Paweł”. W jej składzie jest trzech księży, kilku lektorów i byłych lektorów. „Święci” akurat grają z liderem ligi – „Pershingiem”.

– Nie ma Gonza i Gruchy. Grucha ma zajęcia na studiach. Nie ma też ks. Pawła Skraby, bo głosi rekolekcje w Racławicach, a przed nami lider – martwi się Dominik Turek, bramkarz. Po pierwszych 20 min „Święci” przegrywają 0 do 3. Mecz kończy się wynikiem 2 do 6. – Gramy, bo wszyscy lubimy sport, bo to jest nasza pasja. Święty Paweł, patron naszej parafii, pisał: „w dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem”. Staramy się, żeby tak było – mówi ks. Maciej Igielski, jeden ze „Świętych”. Poza nim z tej samej parafii św. Pawła gra w drużynie ks. Paweł Skraba i ks. Paweł Dąbrowa. Funkcjonowanie kościelnej drużyny w świeckich rozgrywkach jest czymś normalnym. – Nikt na nas bardziej nie uważa, nie ma też żadnej szydery z tego, że ksiądz na boisku. Wszyscy traktują „Świętego Pawła” normalnie – wyjaśnia Maciek Jeziorek, kierownik drużyny, który sam siebie nazywa lektorem emerytem. Co ciekawe, „Święci” mają najliczniejszą widownię. – Na niedzielne mecze, jak może, przychodzi proboszcz i liczna grupa parafian, rodzin. Chcą zobaczyć, jak gramy, jak ich reprezentujemy – dodaje. Dla grającego w drużynie Mateusza Grzyba to ważne. – To buduje czy umacnia więź naszą, jako lektorów, z parafią, ale myślę, że dla ludzi, dla poczucia przynależności ważne jest, że my reprezentujemy parafię, że jesteśmy z tej wspólnoty – mówi. Do końca pierwszej kolejki jeszcze kilka spotkań. Ks. Skraba uważa, że jest szansa na 3. miejsce na półmetku rozgrywek. – Ale nie wynik sportowy jest ważny. Dla nas to duża przyjemność – grać, uprawiać sport. Pasja. Ale to ma także wymiar ewangelizacyjny. Nosimy koszulki ze św. Pawłem i krzyżem. Wszyscy wiedzą, że w drużynie gra trzech księży. Spotkanie księdza na meczu czy treningu bywa dla ludzi okazją do rozmowy, do podjęcia na takim neutralnym gruncie spraw, z którymi nie chcą przyjść na przykład do kancelarii. Przez sport można zbliżyć Kościół do ludzi – mówi szef drużyny ks. Paweł Skraba.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama