GN 41/2018 Archiwum

Tu ćwiczyła się niepodległość

W niewielkiej Stróży szkoliła się kadra przyszłych Legionów Polskich, dwóch późniejszych marszałków i kilkudziesięciu generałów. Pamięć o tym komunę drażniła, ale przetrwała – zamurowana, skrywana na szkolnym strychu i w stodole Dudzików.

Kiedy Piłsudski był w Stróży, mój ojciec miał 14 lat. Nieraz wieczorami opowiadał, jak ten siadywał na ławeczce pod lipą, wąsa podkręcał i książki czytał – wspomina Czesław Trzópek, syn sołtysa, który odegrał w czasach komuny znaczącą rolę w sprawie zachowania pamięci o Pierwszej Szkole Oficerskiej w Stróży. Właśnie tu, w lipcu 1913 roku, do maleńkiej wioski, ukrytej między wzniesieniami Beskidu Wyspowego w gminie Dobra, przyjechało ze wszystkich ziem polskich podzielonych między zaborcami, ale i z Niemiec, Francji, Szwajcarii, Belgii czy z Rosji, 90 mężczyzn – członków Związku Strzeleckiego. Decyzją Józefa Piłsudskiego odbywali tu kurs oficerski dla przyszłych kadr wojska, które miało się bić o niepodległość dla naszego kraju. Zostali rozlokowani w niewielkim podupadającym dworze Ludwika Lazara i pobliskiej stodole. Majątek należący do babki Bolesława Wieniawy-Długoszowskiego, zdaje się, wybrano nieprzypadkowo.

Stołował się u mojej babki

Jak pisze historyk Maciej Kwaśniewski, program kursu był tak intensywny, że w ciągu kilku tygodni, jakie strzelcy tu spędzili, do końca sierpnia 1913 roku, musieli opanować umiejętności, które normalnie zdobywało się miesiącami. Poznawali historię i taktykę wojen, geografię militarną ziem polskich pod zaborem rosyjskim, topografię i terenoznawstwo, organizację armii rosyjskiej, umocnienia polowe, musztrę, regulaminy; uczyli się o broni i materiałach wybuchowych, odbywali ćwiczenia praktyczne w terenie. Biegali po stokach Łopienia, Mogielicy, Ćwilina, chodzili pewnie na Jasień, wspinali się na Śnieżnicę. Pogoda ich nie rozpieszczała, nie najlepiej było też z wyżywieniem. Gotował im niewprawiony kucharz Stanisław Kaszubski (notabene powieszony w 1915 roku przez Rosjan w Pilźnie). – Piłsudski, chory na żołądek, nie mógł jadać gotowanej w kotłach żołnierskiej grochówki. Stołował się ponoć u mojej babki, a że bieda była, jadł pewnie zwyczajne dania jak makaron z mlekiem albo kwaśne mleko z ziemniakami. To było najzdrowsze – opowiada 89-letnia Maria Opioła ze Stróży. Nie wie, czy to prawda, ale wydaje się prawdopodobne, ponieważ babka pani Marii mieszkała niedaleko szkoły, zaraz za rzeką przy kościele. Przebywający tu ok. 2 tygodni komendant szkoły Józef Piłsudski i szef sztabu Kazimierz Sosnkowski nie mieszkali we dworze, ale w chłopskiej chacie. Trudno wskazać w której. Ks. Władysław Tarasek (zm. 2008), proboszcz w Dobrej, ale i zasłużony badacz historii regionu, pisał, że Piłsudski mieszkał u ks. Nagórzańskiego w jego skromnym mieszkaniu w Jurkowie.

Kadra niepodległości

Iście surowe i wymagające warunki zakwaterowania strzelców, którzy nazwali samych siebie „stróżańczykami”, nadzwyczajna dyscyplina i panująca przez pierwsze dni kursu wielka ulewa odzwierciedlały poglądy Piłsudskiego na planowanie wojny, która przecież łatwa być nie mogła. Każdy z kursantów, który zdał egzamin, otrzymał z rąk marszałka specjalną odznakę zwaną „Parasolem”. Wielu nosiło ją do śmierci jako największe wyróżnienie, a trzeba wiedzieć, że w czasie Pierwszej Oficerskiej Szkoły Strzeleckiej w Stróży umiejętności zdobyła przyszła kadra Legionów Polskich, było tu dwóch późniejszych marszałków, trzech generałów broni, dwunastu generałów dywizji, czternastu generałów brygady, sześciu pułkowników II Rzeczypospolitej. Słowem – kadra niepodległości. To dlatego właśnie tu, w niewielkiej Stróży, w grudniu odbyła się inauguracja obchodów 100-lecia niepodległości Polski, zorganizowana przez warszawski Instytut Pamięci Narodowej, z udziałem prezydenta Andrzeja Dudy. Przemawiając przed budynkiem dawnego dworu, w którym dziś znajduje się miejscowa podstawówka, prezydent RP mówił, że szkoła ta była kolebką odzyskania niepodległości. Przywołał absolutnie legendarne nazwiska tych, którzy się w niej uczyli, ale też nazwiska miejscowych, którzy przechowali pamięć o tamtych wydarzeniach w niełatwych czasach komunizmu – Macieja Trzópka, Czesława Nowaka i Franciszka Dudzika. – To są wasi bohaterowie, bohaterowie pamięci o tamtych wydarzeniach sprzed ponad 100 lat. Pamiętajcie o nich – apelował prezydent Duda.

Pamięć zatynkować

W 1933 roku w Stróży odbyły się uroczystości jubileuszowe, na które przybyło ponad 40 absolwentów szkoły oficerskiej, niektórzy już w stopniach generałów. Na budynku szkoły odsłonięto wówczas tablicę pamiątkową, na której znajduje się napis: „1913–1933. W tym domu mieściła się w lipcu 1913 roku Pierwsza Oficerska Szkoła Strzelecka pod komendą Marszałka Józefa Piłsudskiego. W dwudziestą rocznicę uczestnikom tej szkoły na chwałę, przyszłym pokoleniom ku pamięci tablicę tę wmurowali: Związek Strzelecki, Związek Legionistów, obywatele powiatu limanowskiego”. W Polsce Ludowej tablica znalazła się na liście pamiątek tępionych przez ówczesne władze. Sekretarz Komitetu Powiatowego PZPR w Limanowej wezwał w tej sprawie ówczesnego sołtysa Stróży Macieja Trzópka i zażądał jej usunięcia. – „Ja tej tablicy nie wmurowywałem, więc nie będę jej wykuwał” – miał powiedzieć Trzópek, jak wynika z relacji Czesława Nowaka ze Stróży w rozmowie z Jerzym Bogaczem, opisanej w „Almanachu Ziemi Limanowskiej” (34/2008). – „Wiecie, że za odmowę możecie przestać być sołtysem? – pogroził pytaniem sekretarz. – Za sołtysowanie pieniędzy nie biorę, a zagon swój mam, to i tak będę miał co robić – odrzekł na to Maciej”. Sekretarz wymógł jednak na sołtysie, by ten coś z tablicą zrobił. Żeby władzy w oczy nie kłuła, Trzópek postanowił ją zabić deskami i zatynkować, sądząc, że to wystarczy, by pamięć przechować, aż nadejdą dla niej lepsze czasy.

Na strychu i w stodole

Zamurowana tablica nadal władze mierziła, więc w końcu znaleziono kogoś, kto ją rozkuł, rozbijając ją przy tym na pięć części. Potłuczoną pamiątkę wrzucono do pobliskiej rzeczki. – Był rok 1956. Pan Czesław Nowak nieraz nam o tym w szkole opowiadał, jak z panem Trzópkiem ją zabrali i zanieśli do stodoły pana Czesława – wspomina dyrektorka Szkoły Podstawowej w Stróży Dorota Spyrka. – Potem, jak opisywała to była dyrektorka szkoły Władzia Leśniak, tablica ta została umieszczona na strychu szkoły. Przykryta starymi kocami i papierami, przeleżała tam do 1969 roku, kiedy rozpoczęto remont budynku – dodaje obecna dyrektorka placówki. By ocenić, na ile remont jest konieczny, do Stróży przyjechał główny naczelnik Wydziału Oświaty z Limanowej. Wszedł też na strych, ale kiedy zrobił krok, noga wpadła mu w podłogę i znalazła się na korytarzu. – Dalej nie poszedł, ale tablicę trzeba było stamtąd zabrać. Tak dostała się w ręce Franciszka Dudzika. Był społecznikiem, ale też historykiem z zamiłowania. Zabrał ją więc do siebie i do 1981 roku była u niego – mówi Dorota Spyrka. Żona Dudzika – 93-letnia pani Antonina – dziś pamięta jedynie strach, by nikt o tablicy się nie dowiedział. Zawinięta w papiery leżała u nich w stodole. Kiedy Franciszek Dudzik zmarł, dzięki Janowi Ubikowi z Tymbarku i Piotrowi Boruniowi z Krakowa tablica znalazła się pod opieką Towarzystwa im. Józefa Piłsudskiego. 5 listopada 1989 roku odrestaurowana wróciła na swe dawne miejsce. Może tylko litery można by na nowo ozłocić. Nieopodal stoi też lipa, pod którą Piłsudski odpoczywał, a nade wszystko wraca pamięć o tych, którzy za naszą niepodległość walczyli.

Ze Stróży na Europę

W specjalnym komunikacie do tarnowskich diecezjan na pierwszy dzień 2018 roku bp Andrzej Jeż zaapelował, by wszyscy włączyli się w obchody 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości, widząc w tym szansę na ożywienie postaw patriotycznych i odnowienie świadomości narodowej. Duchowny zachęca diecezjan do modlitwy w intencji ojczyzny, a także do większej troski o pomniki polskiej historii, cmentarze, groby bohaterów, wyeksponowanie miejsc i postaci, które o niepodległość walczyły. Apeluje o współpracę diecezjan z władzami lokalnymi w przygotowaniu wydarzeń upamiętniających jubileusz niepodległości i włączania się całych rodzin w te inicjatywy. Biskup Jeż uczestniczył także w grudniowych uroczystościach w Stróży. Poświęcił tam nową tablicę upamiętniającą Pierwszą Oficerską Szkołę Związku Strzeleckiego, odsłoniętą przez prezydenta Andrzeja Dudę. Biskup tarnowski brał też udział w świętowanych tam 4 lata temu obchodach 100-lecia szkoły oficerskiej. – Jestem związany dodatkowo z tym miejscem, bo wywodzę się z Limanowszczyzny, dlatego cieszę się, że w tej małej miejscowości dokonało się tak wielkie wydarzenie, które jak rozwijająca się fala zaczęło oddziaływać później na całą Polskę, a także Europę – mówił wtedy bp Andrzej Jeż.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy