Nowy numer 21/2018 Archiwum

Po drabinie pana Józia do Rzymu

Spektakl pokazał, jak wiele talentu drzemie w mieszkańcach i jak wiele potrafią wspólnie zrobić.

Na scenie Domu Ludowego w Niwce aktorzy z radłowskiej parafii wystawili „Quo vadis” Henryka Sienkiewicza. Nad realizacją czuwali Małgorzata Małochleb, nauczycielka języka polskiego, a zarazem autorka scenariusza i współtwórczyni choreografii do przedstawienia, oraz Janusz Kuczek, z zawodu doradca biznesowy.

– Najpierw Janusz sam robił jasełka, a dwa lata później zwerbował mnie do pomocy – i tak zaczęliśmy działać wspólnie. Trzy lata temu wystawiliśmy „Opowieść wigilijną”. Potem pojawił się pomysł na „Quo vadis”. Przeleżał w szufladzie dwa lata – opowiada M. Małochleb. Powieść w końcu doczekała się wersji scenicznej. Trzy miesiące ciężkiej pracy radłowskich parafian dały niesamowity efekt. Wyćwiczona gra aktorska, dekoracje, stroje, scenariusz, autorska muzyka i choreografia przeniosły do Rzymu w czasach Nerona widzów, którzy wypełnili salę po brzegi. Na scenie zaprezentowało się 39 aktorów, na co dzień zajmujących się zupełnie czymś innym – byli wśród nich: sołtys, ksiądz, nauczyciel, biznesmen, przedstawiciel handlowy, studenci, licealiści czy przedszkolaki. – W tym przedsięwzięciu właśnie to jest najważniejsze, że wychodząc na scenę, ba – wchodząc do tego budynku, już nikt z nas nie jest dyrektorem, uczniem, małym dzieckiem czy dorosłym, ale stanowimy jedną rodzinę, w której każdy jest równy. Dzięki pani Małgosi i panu Januszowi, którzy zapalili w nas chęć do wspólnego działania, przenieśliśmy się w inny świat. Czuliśmy się jak w bajce. Jesteśmy im za to wdzięczni – mówi Dominika Kukułka, która zagrała Ligię. Nie było łatwo przenieść tak wielowątkową powieść na deski wiejskiego teatru. – Wciąż wydawało nam się, że albo czegoś jest za dużo, albo za mało, ale osiągnęliśmy cel. Efekt naszym widzom bardzo się podoba. Zebraliśmy wiele pozytywnych opinii – mówi pan Janusz. Spektakl pokazał, jak wiele talentu drzemie w mieszkańcach i jak wiele potrafią wspólnie zrobić. – Dużo mieszkańców bezinteresownie nam pomogło i jesteśmy im bardzo wdzięczni. Nie wszystkich można było zobaczyć na scenie. To kolejne kilkadziesiąt osób – dodaje pan Janusz. Po spektaklu dziękował każdemu: za to, że mieli ciepło w czasie prac nad spektaklem, że widzowie mieli na czym siedzieć, za catering dowożony im w czasie prób, które trwały w sumie kilkaset godzin, a nawet za drabinę pana Józia. – Spektakl pokazał, jak wielki potencjał jest wśród dorosłych, młodzieży i dzieci. Myślę, że takie talenty są w każdej parafii, tylko trzeba to wydobyć, zachęcić i coś wspólnie zrobić, a wtedy możemy oglądać efekt taki jak ten – dodaje ks. Bogdan Mikołajczyk, wikariusz z Radłowa, który także zagrał w „Quo vadis”. Spektakl, przenosząc widzów w czasy upadającego Imperium Rzymskiego i opowiadając o początkach chrześcijaństwa, był zachętą do zadania sobie pytania o to, dokąd zmierzamy.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma