Nowy numer 25/2018 Archiwum

Wzorzec znaleziony w stolarni

– W słuchawce telefonu często słyszę męski głos: muszę coś ze sobą zrobić – przyznaje Piotr Smajdor, tarnowski animator Mężczyzn św. Józefa.

Koniec lutego. Tarnów odwiedza właśnie Gary Stephens, Anglik, ewangelizator, kiedyś bokser wagi ciężkiej. Aula im. Jana Pawła II przy katedrze wypełnia się do ostatniego krzesła. Spotkanie oprócz Szkoły Nowej Ewangelizacji św. Józefa organizują także Mężczyźni św. Józefa. Gary zachęca m.in. do odnalezienia swojej tożsamości. – Słuchajcie, święty Maksymilian Kolbe, gdy występował z szeregu, zgłaszając się na śmierć, zadziwił strażnika, który zapytał go: „Kim ty jesteś?”. Słyszycie? Nie powiedział, robiąc wielkie oczy: „Co ty robisz człowieku?”, ale zapytał: „Kim ty jesteś?”. Kolbe po prostu odpowiedział: „Jestem księdzem katolickim”. To jest jego tożsamość. Gdyby dziś Pan zapytał mnie o to, kim jestem, powiedziałbym: „Jestem mężem, ojcem siedmiorga dzieci i ewangelizatorem”. To jest moja tożsamość. A jaka jest twoja? – pytał Gary. – Wiesz, kim jesteś? Wiesz, co nadaje sens twojemu życiu?

Pusto w środku

Poszukiwanie sensu i powodu, dla którego warto wstać z łóżka, wydaje się kluczowym zagadnieniem. Marcin Lewandowski z Wydziału Nowej Ewangelizacji rok temu podczas rekolekcji głosił konferencję dla młodych mężczyzn. – Myślę, że podstawowym problemem, z którym dziś nie tylko młodzi muszą się zmierzyć, jest powołanie do życia, do roboty. Trzeba coś robić. Dziś często my, mężczyźni, lubimy robić „nic”. Czas przecieka przez palce. Nie ukrywam, że sam czekam na dzisiejszy mecz piłkarski Czarnogóra-Polska, by półtorej godziny przed telewizorem nie robić nic. Ale musimy brać się do roboty, a nie przesypiać, czekać, poddawać apatii, bierności – zachęcał. Marcin zwrócił uwagę także na pustkę duchową. – Moda jest taka, żeby żyć zdrowo, ekologicznie, ćwiczyć ciało, uprawiać biegi, fitness. To jest w porządku. Jest też moda na dbanie o rozwój intelektualny – stąd warsztaty, szkolenia, coaching. To wielu ludziom całkiem wypełnia życie. Wielu ludzi nie troszczy się już o duchowość – mówił ewangelizator.

Pukanie Pana Boga

Odczuwają pustkę. Są zdrowi, zadowoleni, wykształceni i rozwinięci. A w środku jest dojmująca pustka, brak sensu. O co chodzi z tą duchowością? – Czasem dzwonią do mnie mężczyźni, pytają o wspólnotę, ruch Mężczyzn św. Józefa. Mówią, że szukają sensu, że czują wewnętrzny niepokój – opowiada Piotr Smajdor, animator tarnowskiej wspólnoty Mężczyzn św. Józefa. Wygląda to tak: mam pracę, ale nie daje mi ona radości, mam pieniądze, większe lub mniejsze, ale nie mam satysfakcji, jestem żonaty, kobieta jest w porządku, ale jakoś ogólnie niefajnie, dzieci też są, ale wygląda to wszystko blado. Nie cieszy. W sumie wszystko jest właściwie dobrze, ale jakoś bez sensu. Wielu z mężczyzn św. Józefa, którzy spotykają się w Tarnowie-Mościcach, zna to uczucie. Poczucie pustki, którą trzeba wypełnić. – Ten niepokój, poczucie braku sensu jest jak pukanie Boga, który chce pomóc mężczyźnie szystko poukładać – twierdzą „józefy”. Na czym miałby polegać ten porządek? – Poukładanie świata polega na tym, żeby zrozumieć, że żona, dzieci, rodzina, praca to nie suma głupich przypadków. Jest to twoje zadanie. Tu cię Bóg postawił, to jest twoje powołanie – tłumaczy Piotr Smajdor.

Dajcie nam zadanie

Wielu „józefów” jest ludźmi zaangażowanymi w życie Kościoła. U początków Mężczyzn św. Józefa w Polsce stoi krakowianin Andrzej Lewek. – Mężczyźni potrzebują swojego miejsca w Kościele. Ale gdy usłyszą, żeby przyjść do kościoła, w którym ich rolą będzie stanie, słuchanie i śpiewanie, to nie zagrzeją tam miejsca. My, mężczyźni, potrzebujemy takiego miejsca, w którym nasza aktywność będzie potrzebna i widoczna – mówi. Przykład? Ostatnie forum formacyjne w Tarnowie. Kilkudziesięciu „józefów” zabezpieczało budynek hali, pilnowało porządku, opiekowało się parkingiem itd. – Kiedy w Kościele dasz mężczyźnie zadanie do wykonania, on je wypełni. Nie trzeba nic więcej. Nie trzeba pytać trzy razy, prosić pięć razy – on to zrobi. Ale należy mu dać to zadanie – mówi M. Lewandowski. – Łatwiej do Kościoła drugiego mężczyznę będzie przyprowadzić mężczyźnie. Chyba dlatego powstał ruch Mężczyzn św. Józefa.

Fundament

Święty Józef Nazareński jest dziś wzorem dla wielu mężczyzn. – Był jak komandos. Przyśnił mu się anioł i powiedział: „Wstań i idź tam”, a on wstał i poszedł. Boży komandos. Taki konkretny, z punktem odniesienia. Może miał wątpliwości, ale wiedział, skąd i dokąd idzie, wiedział, że Bóg tak chce. Nie zajmował się podważaniem, analizowaniem wszelkich natchnień, ale je realizował – mówi o imponujących cechach św. Józefa M. Lewandowski. Dla Piotra Smajdora odkryciem było to, że Józef był codzienny, niezauważalny, może nawet przezroczysty. Niewiele o nim wiemy, nie odzywa się w Biblii, a jednak to on buduje całe zaplecze. – Zarabia na życie, umawia się z kontrahentami, upomina o należną zapłatę, zapewnia byt swojej rodzinie. Robi to, co musi. Daje fundament – mówi Piotrek. Dziś takiej pewności bycia na swoim miejscu poszukują współcześni mężczyźni.

Rozumiemy się w pół zdania

Mężczyźni św. Józefa to idea oddania Jezusowi 72 godzin w roku. Raz w miesiącu męskie spotkanie trwające 2 godziny. Raz w roku dzień skupienia z konferencją. Raz w roku weekendowe rekolekcje. Tyle. W Mościcach spotkanie zaczyna się o 19.00. Punkt 21.00 – sygnał: chłopy, kończymy! Grzegorz Wojtal z Szynwałdu przed spotkaniem zdążył z kolegą „pomorsować” (kąpiel w przerębli) w Radłowie. Przyjechał prosto na „józefy”. – Jestem szafarzem. Mamy dzień skupienia, rekolekcje, ale szukałem czegoś pogłębiającego i regularnego. Kolega powiedział mi o tej wspólnocie – wspomina. W młodości był lektorem, należał do oazy, a dziś, kiedy dzieci są już starsze, ma więcej czasu dla siebie. Postanowił więc bardziej zatroszczyć się o wnętrze. Mościckie „józefy” są w różnym wieku, różnego stanu cywilnego i rodzinnego. Relację wiary też mają niejednakową. Jedni poszukują, inni już znaleźli i szukają wzmocnienia. Zenek Zych przyjeżdża na spotkania aż z Dąbrowy Tarnowskiej. – Spotykamy się w gronie męskim i to jest zupełnie co innego. My tu jesteśmy chłopy i często rozumiemy się w pół zdania. W obecności kobiet faceci pewnych rzeczy by nie powiedzieli. Na przykład o swoich słabościach. W męskim gronie nie mamy problemu, bo wiemy, że wszystko zostaje w środku, między nami – mówi.

Chodzenie prostymi ścieżkami

Jerzy Sawczuk z Sieciechowic koło Tarnowa: – Wspólnota pomaga odnaleźć męską tożsamość. Dzisiejsza kultura rozwadnia to wszystko. Tymczasem facet jest szczery, odpowiedzialny, konsekwentny, wierny wyborom. Wspólnota pomaga to odkryć i zachować. Rozmawiamy w czasie spotkań o wszystkim, bez ściemniania, wiemy o sobie niemal wszystko, dlatego też możemy wspierać się wzajemnie – opowiada. Co to znaczy być „józefem”? – Uważam, że ważne są godność i honor bycia mężczyzną oraz tego konsekwencje – mówi Marcin Lewandowski. – Odpowiedzialność, stałość, troska o ludzi, ale też o moralność, etykę – uważa Piotr Smajdor. Prawdziwe „józefy”, czyli katoliccy mężczyźni, nawet jeśli do wspólnoty nie należą, nie szukają „przygód”, są odpowiedzialni za to, co zbudowali. Troszczą się o rodzinę, która jest na pierwszym miejscu, nie kradną czasu żonie i dzieciom na głupoty. – Wielu, gdy tu przyszło i słuchało świadectw, puentowało to doświadczenie stwierdzeniem: „też chciałbym tak żyć, chodzić prostymi ścieżkami” – wspomina Piotr.

Chodźcie do Józefa!

Stowarzyszenie „Ojcowie w obronie dzieci i integralności rodziny” zaprasza mężczyzn z diecezji tarnowskiej na pielgrzymkę do św. Józefa. Msza święta odpustowa odbędzie się 19 marca 2018 o godz. 11 w kościele parafialnym w Luszowicach (dekanat Tarnów--Północ). Hasłem pielgrzymki są słowa: „Przychodzę, Boże, pełnić Twoją wolę”. – Bóg stawia mężczyźnie konkretne zadanie do wypełnienia. Bez względu na czas i okoliczności mężczyzna – mąż i ojciec – ma być obrońcą dla swej małżonki, dla dzieci, dla rodziny. Każdy mężczyzna w głębi serca powinien zapytać się: „jak wypełniam wolę Boga Ojca?”, „czy jestem dobrym mężem i ojcem – wzorem do naśladowania jak św. Józef?” – mówi Paweł Bogdanowicz ze stowarzyszenia.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma