Nowy numer 3/2021 Archiwum

Świadek dla wszystkich

W tym roku mija 25. rocznica jego śmierci. Borzęcin Dolny wiele mu zawdzięcza.

Jedni zawsze eleganccy, odświętni na co dzień, często w skórzanych rękawiczkach, w błyszczących bucikach i nieskazitelnie czystej sutannie czy czamarze. Inni przyniszczeni, zaniedbani… Ale wielu z tych pochmurnych kapłanów można było porównać do pięknych brylantów oprawionych w zardzewiałe żelastwo… – pisał o tarnowskich księżach ks. inf. Jan Rzepa. Do której grupy zaliczyć ks. prał. Stefana Motykę?

Modlitwą i postem

Zmarłego przed 25 laty kapłana najbardziej przypomina kościół, który z ogromnym wysiłkiem został wybudowany za czasów jego proboszczowania. Ks. Motyka był jednak przede wszystkim budowniczym żywej wspólnoty. „On ją wymodlił” – wspominają parafianie. Najpierw po cichu, dyskretnie, leżąc krzyżem na posadzce kościoła, w ławce, przed Najświętszym Sakramentem, z brewiarzem w ręku idąc codziennie na cmentarz. „Mszę św. nie tylko odprawiał, ale przeżywał” – wspominał późniejszy proboszcz ks. Zbigniew Smajdor. Cenił każdą chwilę milczenia podczas Eucharystii. Z żarliwą modlitwą łączył surowy post. – Post postem, ale jeść musicie – perswadowała ks. Motyce kucharka Maria Fasula. Z kazań ks. Motyki wierni zapamiętali rzeczowość i oszczędność. O katechezie dzieci nie zapominał nawet w czasie wakacji, kiedy raz w tygodniu na ławkach za kościołem siedziały i słuchały proboszcza, który często mówił o świętych, ale i o książkach, bo wiele czytał. Jedna z parafianek po latach wspomina, że był dla wszystkich świadkiem przy bierzmowaniu. „Pamiętam plac przed kaplicą. Nie wiem, w którym to było roku. Biskup nas bierzmował, a Motyka trzymał wszystkim rękę. Świadkiem był dla wszystkich” – czytamy w monografii Lucjana Kołodziejskiego o borzęcińskiej parafii.

Ojciec ubogich

„Co mioł, to rozdoł” – tak w skrócie, miejscową gwarą, można oddać postawę ks. Stefana wobec ubogich. Na co rozdawał? Na budujący się kościół, na biednych w parafii, na misje… W czasach wojennych przy plebanii znajdowali schronienie uchodźcy z innych okupowanych części Polski, a także najubożsi parafianie, dla których schronieniem do śmierci był budynek za plebanią. Gdy zmarł, znaleziono stos odcinków z przekazów pocztowych na sumę kilkudziesięciu tysięcy ówczesnych złotych. „Swoją rentę i ofiary ze Mszy rozsyłał dosłownie po całym świecie. Miał ducha misyjnego i starał się pomagać misjom, szczególnie dużo wysyłał księżom werbistom. Ta pomoc w dużej mierze dotyczyła również mieszkańców Borzęcina” – czytamy we wspomnieniach ks. Smajdora.

Narty, basen i esperanto

Choć nosił wypłowiały kapelusz, cerowaną po wielekroć sutannę i zniszczone buty, ks. Motyka chętnie inwestował w wiedzę. „Ona go wyróżniała, miał też umiejętność posługiwania się językami. Znał łacinę, angielski, esperanto. Chętnie studiował publikacje ukazujące się w tych językach. Miał wiele informacji o świecie, kupował i czytał książki, prenumerował również »National Geographic«” – wspomina w książce Kołodziejskiego ks. Jerzy Czuj, proboszcz w Wierzchosławicach. Jeździł na własnoręcznie wystruganych nartach… z wału nad Uszwicą. Marzył o budowie dwóch basenów pływackich w Borzęcinie. Hodował pszczoły, które „tak gryzły, że z plebańskiego sadu nie zginął nawet ogórek”.

Czas owoców

Ksiądz Smajdor nie bał się powiedzieć o ks. Motyce „święty”. „Za takiego uważali go księża, wśród których cieszył się wielkim szacunkiem. I ludzie, na których miał bardzo dobry wpływ” – wspominał kapłan. „Pamiętam, jak księża z całego dekanatu zjeżdżali się na jego imieniny. Cieszył się wśród nich ogromnym poważaniem, uznaniem, wręcz mirem. Gdy mówiono mu: »Prałacie, kwitnąco ksiądz wygląda«, odpowiadał: »Jak kwitnąco, to i kiedyś przekwitnę! «” – mówi ks. Czuj. Stało się to 24 marca 1993 roku. „Ludzie, jak mają jakieś problemy, to idą na cmentarz i modlą się przy jego grobie. Myślę, że jest dużo ludzi, którzy modlili się przez wstawiennictwo księdza prałata w różnych trudnych sprawach” – podkreślał ks. Smajdor. Wspomnienia o ks. Motyce pochodzą z „80 lat parafii NMP Królowej Polski w Borzęcinie Dolnym”, Lucjan Kołodziejski, Borzęcin Dolny 2016.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama