Nowy numer 3/2021 Archiwum

Na własny rachunek

Oprócz wiedzy młodym w przygotowaniu do bierzmowania trzeba dać przede wszystkim doświadczenie spotkania z Bogiem i wspólnotę. – Do tego zawsze będą mogli wrócić – mówi ks. Sławomir Szyszka.

Młodzież z mieleckiej parafii pw. Matki Bożej Nieustającej Pomocy wygrała w lutym nasz konkurs na prezentację przygotowań do sakramentu bierzmowania. 12 kwietnia byliśmy w Mielcu, by towarzyszyć im w czasie, kiedy przez posługę bp. Leszka Leszkiewicza przyjmowali Ducha Świętego.

Uwierzyłam Bogu

– Na początku nie wiedziałam, co będzie z tymi przygotowaniami, z bierzmowaniem. Z kalendarza wypadło, że mój rocznik ma zacząć przygotowanie, to zgłosiłam się i ja. Nie byłam wcześniej w żadnej wspólnocie. Dziś widzę to tak, że kiedy poszłam do gimnazjum, nie byłam chyba za bardzo wierząca. Pojechałam na rekolekcje w II klasie. Adoracja Najświętszego Sakramentu, ciemno, muzyka, światło, atmosfera. Wiem, że to działa na emocje, że te zewnętrzne rzeczy nie są treścią, ale my jesteśmy emocjonalni. Jakoś otwarło mnie to wszystko na rzeczywistość duchową, której nie znałam. Były chwile, kiedy czułam wyraźnie obecność Boga – opowiada 16-letnia Ewa Surdel z Mielca. Co zrobić, gdy umilknie muzyka, a światła się oświecą? Czy Bóg znika? – Nie znika, ale tamte chwile są dla mnie ważne, bo mam doświadczenie Boga i kiedy czasem wydaje mi się, że Go nie słyszę albo nie widzę, to wracam do tamtych chwil. Nauczyłam się także modlić tradycyjnie: na Eucharystii, adoracji, nabożeństwach. Uwierzyłam nie tyle w Boga, co Bogu. Wiara, coraz bardziej świadoma, zmienia moje życie. Jest punktem odniesienia, zaczepienia. Kiedyś wydawało mi się, że jest pusto, a teraz wiem, że zawsze będzie Bóg. Znalazłam wspólnotę i doświadczyłam radości w Kościele – kończy opowieść Ewa.

Młodzi i Kościół

Trudno przygotować młodzież, kiedy, jak w parafii pw. MBNP w Mielcu, kandydatów do bierzmowania jest 180. – Podzieliliśmy młodych na grupy. Mieli spotkania liturgiczne i spotkania w grupach. Była to nasza wersja programu „Młodzi na progu” – mówi ks. Sławomir Szyszka, który koordynował przygotowanie w parafii. Pomagali mu kapłani z parafii i świeccy animatorzy – niemal rówieśnicy kandydatów, którzy krzątali się na każdym etapie przygotowań, często w czarnych koszulkach z napisem #Team Szyszka. – Nam czasem łatwiej niż księdzu jest wytłumaczyć pewne rzeczy, powiedzieć coś językiem nieteologicznym, zrozumiałym, zwyczajnym. Młodzi to cenią. Poza tym chcieliśmy im pokazać, że trzeba podejść do tego poważnie, że teraz są na etapie podejmowania decyzji na własny duchowy rachunek, że bierzmowanie, Kościół i młodość nie dość że się nie wykluczają, to świetnie się łączą – mówi Wojtek Królikowski, animator. Ma 17 lat. Jest rok starszy od tegorocznych bierzmowanych. Sam, kiedy był na przełomie I i II klasy gimnazjalnej, poczuł, że Kościół jest jego. – Miałem takie doświadczenie, że kiedy myślałem o tym, że idę na Mszę św., na spotkanie, na czuwanie, to idę z radością, że chcę, że czekam na to, że mnie to nie męczy – przyznaje. Dziś pozytywnie stara się zarazić tym innych.

Nieś tylko świeczkę

O co chodzi w przygotowaniu? Czy o przekaz wiedzy? Czy o pogłębienie duchowe i wzmocnienie, a czasem po prostu doświadczenie relacji z Jezusem? Czy też może jest to czas, żeby zatrzymać młodych w Kościele? – Przygotowanie intelektualne jest ważne, bo przecież wielu ludzi traci wiarę, bo nie ma podstawowego przygotowania. Zdarzy się jakaś tragedia i Bóg jest głównym winnym: dał chorobę, modlę się i nie ma poprawy, odchodzę. Trzeba mieć wiedzę i zrozumienie. W tym 3-letnim przygotowaniu ważne jest jednak doświadczenie duchowego życia wiary. Brakuje młodym modlitwy, ciszy, skupienia, pogłębienia. Próbujemy pokazać im piękno i bogactwo modlitwy. Stąd różnorodność spotkań, Eucharystia, adoracja, Droga Krzyżowa, inne nabożeństwa. Staraliśmy się włączać do tego młodych, czasami nawet do drobnych rzeczy, jak choćby niesienia świeczki. Włączać, bo to, w czym uczestniczą, jest ich – tłumaczy ks. Sławomir. Ważne, że w każdym roczniku jest grupa, która chce bardziej zaangażować się w życie religijne, w życie parafii. To jest 20–30 osób, które już są we wspólnotach lub do nich wchodzą. 12 kwietnia biskup Leszek Leszkiewicz udzielił bierzmowania 181 kandydatom z par. pw. MB Nieustającej Pomocy w Mielcu. Co dalej? – Jeżeli dobrze ich przygotowaliśmy, to wiem, że będzie im łatwiej. Jeżeli coś przeżyli, to mają cenne doświadczenie i do niego zawsze będą mogli się odnieść. Będą świadomi, cokolwiek wydarzy się w ich życiu, że jest Jezus, do którego mogą się zwrócić, że jest kapłan, który posłucha, wyspowiada, że jest wspólnota, która czeka – mówi ks. Szyszka

Mówią bierzmowani

Alicja Wrażeń – U mnie było tak, że wiara i świadomość po prostu wzrastała wraz z czasem przygotowań. W I klasie gimnazjum nie chciałam pomagać w kościele, służyć, nie myślałam o poświęceniu czasu np. na Ekstremalną Drogę Krzyżową. Teraz jest inaczej. Zmieniło się wiele. Tomasz Trzpis – Jezus prowadzi mnie w życiu i czyni mnie człowiekiem zadowolonym, może nawet szczęśliwym. Poznałem wielu ludzi, którzy pokazali mi, jak żyć dobrze, wskazali drogę, którą warto iść. Wspólnota ma też bardzo dużą siłę. Zdarzało się, że miałem chwile zniechęcenia. Jednak szedłem na spotkania, a z nich czerpałem siłę, bo było to doświadczenie radości. Wspólnota niesie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama