GN 3/2021 Archiwum

Wyrwane z przeciętności

Wielkie przemiany nie muszą przytrafiać się ludziom upadłym na moralne dno.

W31. rocznicę beatyfikacji Karoliny Kózkówny w sanktuarium w Zabawie, gdzie znajdują się relikwie dziewczyny z Wał-Rudy, odbyły się dziękczynne uroczystości za wyniesienie na ołtarze 16-latki zamordowanej przez rosyjskiego żołnierza. Przy sarkofagu błogosławionej można było spotkać wielu młodych, a wśród nich osoby, które doświadczyły przemiany życia pod wpływem bł. Karoliny.

– Nawrócenia nie muszą przytrafiać się ludziom, którzy sięgnęli moralnego dna i tak się ubłocili, że po ludzku byli nie do uratowania. Karolina pomaga także tym, którzy, jak po stopniach, wchodzą coraz wyżej w duchowym rozwoju – tłumaczy ks. prał. Zbigniew Szostak, kustosz sanktuarium. Pani Karolina z Lubuskiego 31 lat temu uczestniczyła w beatyfikacji Karoliny w Tarnowie. – Moje życie religijne było przeciętne… Kiedyś od księdza pochodzącego z diecezji tarnowskiej, który pracuje w mojej parafii, otrzymałam obrazek bł. Karoliny. Jako nauczycielka przygotowywałam projekt edukacyjny o niej i postanowiłam pojechać od Wał-Rudy. Urzekł mnie klimat tego miejsca, a najbardziej postać błogosławionej, która pomogła mi pogłębić życie religijne. Nie mogłam dalej żyć przeciętnie. Karolina to zmieniła – opowiada pani Karolina. – Sześć lat temu przyjechałam do Zabawy na wakacyjne Miasteczko Modlitewne. Nie oczekiwałam czegoś spektakularnego, chciałam po prostu spędzić czas z przyjaciółmi. Podczas modlitwy o uwolnienie doznałam najpierw fizycznego niepokoju, że moje dotychczasowe grzechy trzymają mnie na uwięzi. Przełom nastąpił, kiedy zaczęłam odmawiać z innymi „Ojcze nasz”. Zwrócenie się do Boga „Ojcze” usunęło lęk, pojawił się głęboki pokój, zalała mnie ogromna fala miłości, radości nie z tego świata. Wiem, że stało się to dzięki Karolinie, ponieważ ona taka była, to znaczy prowadziła wszystkich do Boga, nie zatrzymywała uwagi swoich rówieśników i starszych na sobie. Doprowadziła mnie do Jezusa – opowiada z kolei Iwona. Młodzi przyjęli pierścienie bł. Karoliny, które wcześniej położyli na sarkofagu z relikwiami błogosławionej. – Przyjechaliśmy do Karoliny, żeby pomogła nam w czystości przeżywać naszą miłość – mówią Monika i Grzegorz. Zwyczajną niezwyczajną historię z pierścieniem bł. Karoliny przeżyła Magda. – Zauważyłam, że moja relacja z Bogiem jest letnia. W domu znalazła się, nie wiem skąd, książeczka o błogosławionej. Przeżywałam wtedy trudny okres w życiu i poczułam, że Karolina mnie wzywa. Przełom nastąpił, kiedy pojawiałam się w Zabawie. Przyjęłam pierścień Karoliny, włączyłam się w życie wspólnoty Galilea. Moja relacja z Bogiem się pogłębiła. Chcę się tym doświadczeniem dzielić – mówi dziewczyna.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama