Nowy numer 42/2018 Archiwum

Ojciec sybiraków

W powstaniu styczniowym przez polskie oddziały przewinęło się ponad 200 tys. walczących; wśród nich – jeden kapłan z diecezji tarnowskiej.

Po powstaniach z 1846 i 1848 r., próbach tworzenia galicyjskiej autonomii, zmianie wiedeńskiego rządu i okresie rozliczeń zapada cisza w działaniach wolnościowych. – Głośno robi się znów w roku 1860 i w dwóch kolejnych latach, kiedy w Warszawie środowiska polskie organizują demonstracje patriotyczne – opowiada ks. Krzysztof Kamieński, historyk, dyrektor Archiwum Diecezjalnego w Tarnowie.

27 lutego 1861 r. ginie 5 osób. Parę dni później odbywa się w Krakowie uroczyste nabożeństwo żałobne za poległych. – Kiedy w Warszawie trwa pogrzeb ofiar, w Krakowie mają miejsce kolejne nabożeństwa. Demonstracje są organizowane także w Bochni, Tarnowie i Nowym Sączu. Salwy z Warszawy słychać w Krakowie, a ich echo dociera także do innych miast w Galicji – dodaje ks. Kamieński. „W Warszawie wypadki 1861 obudziły młodzież z letargu, bo prawie nikt z rówieśników nie pomyślałby o tym, a liczyłem lat 16, że jest Polakiem” – wspominał ówczesny gimnazjalista tarnowski, a później powstaniec Ludwik Nagliński.

Ksiądz i trzech kleryków

W 1863 r. wybucha powstanie styczniowe. – Udowodniony jest czynny udział w nim jednego księdza tarnowskiego, ks. Ignacego Oskarda. Do powstania poszedł od reformatów w Wieliczce, gdzie był na rekolekcjach. Walczył pod Miechowem. Został ranny i dostał się do niewoli – punktuje ks. Kamieński. Wiadomo, że w powstaniu był w oddziale Apolinarego Kurowskiego, który powierzył księdzu przed bitwą opiekę nad taborem. „Gazeta Narodowa” w 230. numerze podaje, że „ks. Ignacy Oskard został wywieziony 20 lipca 1863 roku”. Wywieziony na Sybir. Najpierw trafia do Akatui, gdzie księża pracowali przy żelazie, srebrze i miedzi. Potem zostaje przeniesiony do Tunki nad Bajkałem. Po amnestiach wraca do diecezji w 1869 roku. Umiera w Bochni. Profesor Eugeniusz Niebelski pisze jednak, że „20 czerwca pod Komorowem w Krakowskiem, bez broni, z odkrytą głową szedł na bagnety” jakiś wiekowy ksiądz z Przecławia, który przyłączył się do oddziału Juliana Wieniawskiego „Jordana”. – Trudno ustalić, kim był – przyznaje ks. Kamieński. Jednak oprócz księdza Oskarda poszło walczyć na pewno paru kleryków. – Alumn Władysław Pragłowski z Ropczyc był ranny w bitwie pod Komorowem. Przewieziono go do Tarnowa, gdzie umarł. W powstaniu byli też klerycy Konstanty Paulin i Jan Waligóra, którzy figurują we współczesnej, obszernej bazie powstańców – tłumaczy dyrektor archiwum.

Dwa tysiące zesłańców

Księża, choć raczej nie walczyli w powstaniu, sprzyjali mu w inny sposób. Znany jest dobrze ks. Dionizy Klimaszewski, proboszcz z Jurkowa (dzisiejszy Łęg Tarnowski), który jawnie sprzyjał powstańcom gromadzącym się we dworze w Partyni. Odsiedział za to parę miesięcy w austriackim więzieniu. Szczególną postacią jest ks. Ludwik Ruczka, który w czasie rabacji ocalił dzieci dziedzica z Olesna i który potem został posłem do Sejmu Krajowego w Wiedniu. Tam, znając urzędników i innych oficjeli, namawiał ich, by w imieniu kancelarii cesarskiej słali listy do Petersburga, że władze wiedeńskie szukają takiego a takiego pod zarzutem niedopełnienia obowiązku służby wojskowej. Pod tym pozorem udało się najpierw zlokalizować licznych zesłańców na Sybir, skontaktować ich z rodzinami, a potem także wielu ściągnąć z zesłania. Prof. Magdalena Micińska z PAN podaje, że zesłańcami było około 2 tys. Galicjan. Ksiądz Ruczka interweniował w opisany sposób w przypadku tysiąca zesłańców, a dla 500 uzyskał wolność. – Na pewno sprzyjały temu zawarte przez niego znajomości. Sądzę, że decydujący był fakt, iż urzędnicy, którzy mu pomagali, widzieli w jego planie działalność dobroczynną, a nie polityczną, i dlatego decydowali się go wspierać – mówi ks. Kamieński. Kiedy ks. Ruczka umiera w Kolbuszowej w 1896 r., na jego grobie ktoś kładzie wieniec z szarfą, na której napisano: „Ojcu swemu – sybiracy”.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy