Mieszkaliśmy tu, na Przydziałach, na winklu. Niedaleko. Spałem na strychu, bo było nas dużo w rodzinie. Noc była ciemna. Późno już bardzo, a głośno zrobiło się okrutnie. Było słychać jakby od Bochni huk i terkot karabinów. Jedne głośno i wolniej, drugie szybko i cieniej śpiewały. Dwa samoloty niemieckie leciały za dużym bombowcem, który się bronił. Widziałem ze strychu, jak gdzieś tak nad Grabnem odwinął ten uciekający na południe. Leciał i było widać za chwilę, że się już pali. Spadł tam, niedaleko, w wąwozie – wspomina wydarzenia z nocy 17 sierpnia 1944 roku Kazimierz Mleczko z Łysej Góry. Tak lot z pomocą dla walczącej Warszawy zakończył liberator EW-161 M z 31. Dywizjonu Południowoafrykańskich Sił Powietrznych (SAAF).
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








