GN 32/2018 Archiwum

Dwa medale Bernharda

Kiedy wybucha powstanie w Warszawie, w ciągu trzech dni alianci zaczynają loty z zaopatrzeniem. Wiele z nich kończy się tragicznie.

Mieszkaliśmy tu, na Przydziałach, na winklu. Niedaleko. Spałem na strychu, bo było nas dużo w rodzinie. Noc była ciemna. Późno już bardzo, a głośno zrobiło się okrutnie. Było słychać jakby od Bochni huk i terkot karabinów. Jedne głośno i wolniej, drugie szybko i cieniej śpiewały. Dwa samoloty niemieckie leciały za dużym bombowcem, który się bronił. Widziałem ze strychu, jak gdzieś tak nad Grabnem odwinął ten uciekający na południe. Leciał i było widać za chwilę, że się już pali. Spadł tam, niedaleko, w wąwozie – wspomina wydarzenia z nocy 17 sierpnia 1944 roku Kazimierz Mleczko z Łysej Góry. Tak lot z pomocą dla walczącej Warszawy zakończył liberator EW-161 M z 31. Dywizjonu Południowoafrykańskich Sił Powietrznych (SAAF).

Dostępne jest 8% treści. Chcesz więcej? Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma