Nowy numer 3/2021 Archiwum

Otworzyć dobru drzwi

Warto się zastanowić, w tym jubileuszowym dniu, nad prasą, zwłaszcza katolicką.

Kupować ją? Czytać? Czy nie wystarczą krótkie notatki w internecie? – Przecież tam jest wszystko. Czy nie wystarczą nam wiadomości telewizyjne? Gazeta to konieczność wydania paru złotych tygodniowo. Tylko paru? Czy aż paru? Ponoć – jako społeczeństwo – coraz mniej czytamy. Ponoć przemawia do nas tylko obraz: zdjęcie i ewentualnie parę słów komentarza. Tylko czy to nam naprawdę wystarcza?

Po drugiej stronie barykady

Kiedy zostałem redaktorem tarnowskiego „Gościa Niedzielnego”, 25 lat temu, musiałem sobie postawić wiele pytań. Do tej pory byłem – jak to się mówi – po drugiej stronie barykady. Byłem czytelnikiem. I nagle musiałem się zastanowić, jak być redaktorem. Co pisać? O czym ludzie chcą czytać? A jeżeli nie chcą? Jeżeli nie mają potrzeby czytania? To jak ich skłonić, żeby czytali? Jak ukazać wartość czytania? Jak ukazać wartość prasy, zwłaszcza katolickiej? Musiałem sobie uzmysłowić parę faktów, jasno je określić.

Tematów nie brakowało

Byłem wówczas księdzem już od 23 lat, znałem więc dobrze zarówno radości, jak i troski i problemy diecezji tarnowskiej. Widziałem je oczami wikariusza parafialnego, studenta KUL, prefekta i wykładowcy seminaryjnego. Znałem wsie i miasteczka, znałem też życie w dużych miastach. Wiedziałem, czym żyli ludzie. Tematów nie brakowało, trzeba było tylko się po nie schylić. Przyszedł też wtedy czas, by zastanowić się, czego ja sam oczekiwałem od gazet, zwłaszcza od „Gościa”. Od którego artykułu zaczynam zwykle czytanie, na które teksty tylko rzucałem okiem, a które skupiały moją szczególną uwagę, wywoływały zamyślenie, refleksję, modlitwę. Mając to wszystko na uwadze, próbowałem nadać kształt naszej tarnowskiej wkładce „Gościa Niedzielnego”.

Gość do mnie wrócił

Dziś znów jestem tylko czytelnikiem „Gościa Niedzielnego”. Choroba zmusiła mnie do oddania pałeczki, do usunięcia się w cień. „Gość” wrócił jednak w moje życie. Co tydzień pojawia się na moim biurku i w moim komputerze. Próbuję ciągle pokazać czytelnikowi, nad czym warto się zastanowić, słuchając słów niedzielnej Ewangelii. Patrzę na świat i ojczyznę, zarówno tę wielką, jak i tę małą, lokalną, oczyma chorego. Tyle dzieje się na świecie, trudno ten natłok informacji ogarnąć. Czy jednak powinno się szukać w „Gościu Niedzielnym” tylko informacji? Te głośne, krzyczące fakty zna każdy; media nie pozwalają, by człowiek czegoś nie wiedział. Ale czy informują o wszystkich aspektach życia? Czy nie jest tak, że pokazują tylko katastrofy, kataklizmy i głośne zło? I to ma być całe nasze życie?

Dać głos dobru

Dobroć nie jest dziś w cenie. Bo co to za news, że ktoś zwykły, nieznany nikomu człowiek pomógł drugiemu człowiekowi, że ktoś inny sumiennie i uczciwie pracuje, że dba o rodzinę i dobrze wychowuje dzieci... Chyba jednak takich wiadomości nam brak i właśnie ich szukamy w katolickiej prasie. Są też ludzie, specjaliści, do których ma się zaufanie, którzy wielokrotnie pokazali, że potrafią popatrzeć na świat inaczej, ocenić całościowo problem – to ich artykułów w „Gościu Niedzielnym” szukam, im wierzę. Są też wciąż wokół nas ludzie, którzy myślą o swojej duszy, o jej zbawieniu... Dla nich przede wszystkim „Gość” pisze. Także ja dla nich chcę pisać.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama