Nowy numer 3/2021 Archiwum

Deszcz łaski

– To było zdecydowanie największe wydarzenie w dziejach sanktuarium w Pasierbcu – mówi ks. Bogdan Stelmach, obecny kustosz kościoła na pasierbieckim wzgórzu.

Długoletni proboszcz i kustosz ks. Józef Waśniowski, kiedy w 1982 r. przyszedł tu do parafii, wiedział, że jego zadaniem jest przygotować wspólnotę i kościół na koronację obrazu MB Pasierbieckiej, który już od dawna był tu czczony. Koronacja odbyła się 29 sierpnia 1993 roku.

Przygotowania

Opisywał ją dokładnie ks. Ryszard Stasik. „W kościele pod czujnym okiem prof. Wincentego Kućmy i spod jego czułych palców wyłaniały się zwiewne anioły na głównej ścianie ołtarzowej. Stolarze i artyści kończyli wykonywanie poszczególnych elementów nowego ołtarza. Kamieniarze zmieniali posadzkę w prezbiterium. Za kościołem buldożery przesuwały górę i formowały półki ziemne, na których miały pojawić się sektory placu koronacyjnego” – wspominał. Do koronacji pozostał tydzień. W pracę włączyli się bardzo licznie mieszkańcy okolicznych parafii. Pod ogólnym nadzorem ks. dziekana Józefa Leśniaka z Tymbarku pracowali parafianie z Podłopienia, Tymbarku, Nowego Rybia, Laskowej, Łososiny Dolnej oraz – najliczniej – z macierzystej parafii Łososina Górna i Młynne. W sumie w krótkim czasie ludzie przepracowali 600 dniówek.

Oczekiwanie

Rekolekcje pasierbieckie łączyły się z nabożeństwami dla pielgrzymów, którzy tłumnie nawiedzali już wtedy sanktuarium. W wigilię uroczystości widać było, że ulewa poczyniła spore szkody na placu koronacyjnym. Woda, błoto, oślizgłe zbocza i wyrwy w ziemi. Podejście do ołtarza trzeba było koniecznie utwardzić. Bezpośrednie podejście zostało ułożone z płyt chodnikowych. Resztę placu „utwardzały” trociny. Okoliczni mieszkańcy znosili do ołtarza kwiaty. Było ich tak dużo, że tworzyły dywan okrywający przód ołtarza.

Dzień koronacji

Uczestników powitały chmury i mżący deszcz. Z Łososiny od świtu ciągnęli pielgrzymi. „Rok wcześniej, 12 lipca, parafia Łososina Górna obchodziła 500. rocznicę wybudowania kościoła. I wtedy obraz Matki Bożej Pocieszenia nawiedził wszystkie miejscowości, które wchodziły w skład dawnej parafii łososińskiej. Maryja w obrazie pasierbieckim odbyła triumfalny pochód od kościoła w Laskowej do kaplicy w Młynnem, a potem w niepowtarzalnej nocnej procesji do kościoła w Łososinie Górnej, aby wieczorem – po zakończeniu uroczystości jubileuszowych – wrócić do Pasierbca. Przed rokiem odwiedziła nas Maryja, dziś idziemy do Niej z hołdem my, najbliżsi sąsiedzi, serdecznie związani z Pasierbcem” – wspominał ks. Stasik, wówczas łososiński proboszcz. Z ołtarza polowego można było zauważyć, jak grupki ludzi łączą się w strumyki, a już po chwili przemieniają się w rwące potoki pielgrzymów zmierzających ku miejscu koronacji. Od Limanowej płynął potok samochodów. Kolejka pojazdów sięgała niemal po limanowski rynek. Około 100 autokarów zatrzymało się na parkingu w Łososinie Górnej. Biskupi i kapłani przygotowywali się do Mszy św. koronacyjnej. Koncelebrowało ją 22 biskupów i około 200 kapłanów z kraju i z zagranicy. Uroczystej koncelebrze przewodniczył abp Miloslav Vlk z Pragi, prymas Czech i przewodniczący Konferencji Biskupów Europy. „Uroczystość koronacji była także wielką modlitwą o jedność Europy” – pisze ks. Stasik.

Egzamin w czasie próby

Zaczęła się procesja. „Obraz Matki Bożej, poprzedzony długim orszakiem koncelebrujących kapłanów, niosą parafianie pasierbieccy. Ks. proboszcz Józef Waśniowski na specjalnej poduszce niesie korony. To wielki dzień parafii i jej proboszcza. Ich praca i modlitwa znajdują swe zwieńczenie w tych złotych, ufundowanych przez dekanaty Limanowa, Tymbark, Lipnica Murowana i Ujanowice koronach” – pisze ks. Ryszard. Chwilę potem, w czasie kazania abp. Gocłowskiego, przyszła gwałtowna ulewa. Padało tak mocno, że w głośnikach chwilami bardziej słychać było szum deszczu niż słowa kaznodziei. W czasie Przeistoczenia na zebranych spadła kolejna fala wody. – Potem okazało się, że padało tylko tu, w Pasierbcu, a w okolicy, np. w Limanowej, było cały czas sucho – wspomina Rozalia Kuchta, dyrektor miejscowej szkoły, witająca pielgrzymów. „Ludzie w rozmiękłej ziemi gubili buty. Wykręcali przemoczone ubrania, ale nie odchodzili – zauważa ks. Stasik. Na Mszy św. koronacyjnej było 50 tys. pielgrzymów. – To była nauka, że droga do nieba prowadzi przez ofiarę, a życie ludzkie tylko wtedy ma naprawdę sens i jest piękne, gdy człowiek zdał egzamin z wytrwałości w czasie próby” – dodaje kapłan.

To sanktuarium rośnie

s. Maria Bukowska baptystynka – Od 8 lat jestem w Pasierbcu, a przyjeżdżałam tutaj wiele lat wcześniej. To sanktuarium bardzo rośnie w sensie duchowym. Widać to, kiedy obserwuje się ruch pielgrzymkowy. Kto przyjeżdża do Pasierbca, wie, gdzie jedzie, do kogo i po co. To nadaje charakter temu miejscu. Wielu ludzi mówi – ciągle to słyszę – „Jak nic nie pomoże, to jedź do Pasierbca”. Jestem w zakrystii, często przychodzą do niej ludzie z płaczem, bo proszą, i z płaczem, bo wrócili podziękować. Tak już jest, że ci, którzy przyjeżdżają z zewnątrz, karmią się wiarą i pobożnością pasierbieckich parafian. To samo działa w drugą stronę, kiedy widzimy, jak wielu ludzi przychodzi do Maryi. To umacnia naszą wiarę. Rozalia Kuchta dyrektor Szkoły Podstawowej w Pasierbcu – W czasie koronacji także byłam dyrektorem tej placówki. To był wyjątkowy czas dla nas wszystkich. Nasza szkoła na tydzień przed koronacją żywiła 200 osób. Wszyscy pracownicy byli zaangażowani w przygotowania. W sam dzień uroczystości wydaliśmy w szkole około 1000 obiadów. Przez kilka dni mieszkali w niej również klerycy z tarnowskiego seminarium. Dla nas był to jakiś sposób na spłacenie długu, który jako szkoła zaciągnęliśmy wobec kraju, województwa, gminy i wsi, bo parę miesięcy przed koronacją szkoła przeszła rozbudowę oraz remont – jak na tamte czasy była prawdziwą perłą.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama