Nowy numer 41/2019 Archiwum

Dobra rada biskupa Ablewicza

Lata pracy w Pasierbcu wspomina ks. prał. Józef Waśniowski, wieloletni proboszcz tamtejszej wspólnoty parafialnej.

Grzegorz Brożek: Ile lat mija od chwili, kiedy Ksiądz przyjechał do Pasierbca?

Ks. Józef Waśniowski: Trzydzieści sześć. Przyszedłem tu w 1982 roku. To był lipiec. Istniał wtedy konflikt na tle wystroju wnętrza kościoła. Pojawił się stan zawieszenia, potem pytanie, kto tu przyjdzie i popchnie sprawy dalej. Biskup Bednarczyk po kilku kandydaturach zaproponował mi probostwo, a bp Ablewicz to zatwierdził. Przyszedłem i zaczęły się konsultacje w sprawie, która wydawała się nie do rozstrzygnięcia. Biskup Ablewicz tymczasem ponaglał, bo prosił, żeby jak najszybciej przenieść obraz ze starego kościoła do nowego. Rok później zaczęliśmy się modlić w nowym kościele.

Wszystko poszło gładko?

Wymagało to wielu zabiegów, wyjazdów, konsultacji. Udało się to zrobić, ale wydawało mi się, że ja się do tego nie nadaję. Było mi tu za ciężko. Pojechałem do bp. Ablewicza podziękować za poświęcenie kościoła i poprosić o zmianę parafii. Popatrzył nam mnie, posłuchał. Postawił pytania: „Gdzie pracowałeś?”; „Wydaje ci się, że się już napracowałeś?”. Zmroziło mnie. Czekałem i marzyłem, żeby jak najszybciej wyjść. Przytrzymał mnie. Wreszcie poradził, że muszę, jeśli chcę być dobrym proboszczem, mieć jedną zasadę: dużo patrzeć, ale czasem mało widzieć; dużo słuchać, ale czasem mało słyszeć. Jak trzeba, to nabrać wody w usta. A poza tym – mówił – różaniec do ręki i wracaj do Pasierbca modlić się z ludźmi. Wystraszyłem się, podziękowałem i wróciłem.

Rada pomogła?

Biskup miał rację. Ta rada dotyczyła nie tylko parafii. Poza tym ja generalnie miałem nastawienie optymistyczne, do życia, pracy. Stąd choćby przekonanie, że dobrze mi samemu będzie wtedy, kiedy innym będzie ze mną dobrze. Od gospodarza zależy atmo- sfera. Dlatego też w Pasierbcu, troszcząc się o sprawy Boże, rozwój kultu, chętnie podejmowaliśmy sprawy społeczne. Kiedy przyszedłem, była jedna droga do kościoła. Gruntowa. Nie było dróg do domów. Byłem parę razy w Ameryce, przywiozłem trochę pieniędzy, więc postanowiliśmy robić drogi. Przez 2 lata pracowały dwa spychacze na koszt parafii i mój. I zrobiliśmy 22 km dróg. Żwirowe, ale utwardzone. Na bazie tego gmina potem zrobiła asfalt.

A co z wodociągami?

W czasie oaz, które zaczęliśmy organizować, zaczęło brakować wody, więc zrodził się pomysł zrobienia wodociągu. Początkowo ciężko było zdobyć ludzi dla tej idei, bo wielu uważało, że wystarczy studnia. Było 13 rodzin, które chciały rurociąg. Dziś chyba 400 rodzin korzysta z tej wody. Dofinansowanie na wodociąg zorganizowałem przez taki fundusz prymasowski. Na drugi wodociąg z francuskiej Caritas. Potem była jeszcze gazyfikacja. Trudna sprawa, ale zrobiona. Zrobiliśmy też telefonizację. Na koniec była budowa stadionu. Psioczyłem trochę, bo po prostu nie lubię sportu, ale to było dzieło wspólne. Parafia dofinansowała 30 procent. Na otwarcie ściągnąłem wówczas czołowy polski klub Igloopol Dębica. Leśniak w „Gazecie Krakowskiej” napisał potem, że stadion został otwarty dzięki znaczniej pomocy ks. Waśniowskiego, który jest – o ironio! – znanym miłośnikiem sportu na Limanowszczyźnie. (śmiech)

Najważniejsze wydarzenie tych lat to koronacja…

Nowy kościół był budowany przecież pod rozwijający się kult MB Pocieszenia. Kiedy przeszliśmy do nowej świątyni, w perspektywie pojawiła się sprawa koronacji. Zwróciliśmy się o to z prośbą do bp. Ablewicza. Przyjechał zobaczyć teren. To był chyba 1988 albo 1989 rok. Obwiozłem go po parafii. Obejrzał, pokiwał głową, ale powiedział w tajemnicy, że on już koronacji nie przygotuje i nie doczeka, bo jest chory, ale przekaże sprawę następcy. Był nim bp Życiński, który od lat przyjeżdżał jako profesor z ks. prof. Hellerem do Pasierbca. Znał zatem to miejsce, kult i temat znakomicie, dlatego dość szybko doszło do koronacji.

Koronacja, jak się okazuje, nie była zwieńczeniem, ale impulsem do dalszego rozwoju kultu.

W rocznicę koronacji wprowadziliśmy tygodniowe odpusty, które ściągały nawet 80 do 100 tys. pielgrzymów. Mało tego, kult wyszedł poza granice. W 2009 roku przeżywaliśmy intronizację. Benedykt XVI ponoć, gdy dowiedział się o tym od biskupa z Passau, dopytywał się, jak rozwija się polskie Altöting.

grzegorz.brozek@gosc.pl

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL