Nowy numer 42/2019 Archiwum

Nie mogliśmy inaczej

Jaś urodził się nieżywy. Reanimacja trwała zbyt długo. Chłopiec wrócił z tamtego świata jako wymagający dar.

Lekarze doradzali Teresie i Dariuszowi Wojnarom, by oddali syna do ośrodka, inaczej nie dadzą sobie rady. – Powiedzieli, że Jaś będzie roślinką. Skoro daliśmy sobie radę przy dwóch zdrowych córkach, to – pomyśleliśmy – damy sobie radę i przy Jasiu, zresztą komu mielibyśmy spokojnie oddać nasze dziecko, balibyśmy się, że nie jest dobrze zaopiekowane – mówi pan Dariusz. – A ja nie mogłabym sobie i córkom spojrzeć w oczy, wiedząc, że Jaś gdzieś tam sam leży – dodaje pani Teresa.

OIOM w domu

Przez dwa lata rodzina Wojnarów dzieliła życie między domem i szpitalem. – Mogli pozwolić nam zabrać Jasia dopiero wówczas, kiedy jego stan się ustabilizuje i będziemy mieli w domu odpowiedni sprzęt do utrzymania go przy życiu, karmienia, codziennej pielęgnacji – mówi ojciec. Łatwo powiedzieć, trudniej wykonać. Cały ten sprzęt to jak wyposażenie jednego łóżka na OIOM-ie. Jaś ma czterokończynowe porażenie mózgowe z padaczką, oddycha przez rurkę tracheotomijną, jest dożywiany pozajelitowo. Do życia potrzebuje, prócz tak drobnych rzeczy jak gaziki i strzykawki, drogich urządzeń jak ssaki, koncentrator tlenu czy pulsoksymetr. Zakup jednego takiego urządzenia to koszt kilku tysięcy złotych. Szybko okazało się, że trzeba szukać pomocy.

SPES, czyli nadzieja

Raz pomogła zbiórka zorganizowana przez wójta, innym razem przez Caritas w Dobrej. Była też pomoc od fundacji TVN i „Oswoić Los” z Lublina. Ale okazywało się to niewystarczające. – Sześć lat temu poznaliśmy rodzinę Wojnarów, osamotnioną, zrozpaczoną, z długiem, z brakiem stałej pracy ojca, mieszkającą kątem u obcej osoby. Postanowiliśmy zatroszczyć się o Jasia, ale jednocześnie o całą rodzinę, żeby dodać jej skrzydeł, żeby sami mogli stanąć na nogi – mówi Monika Pinkowska ze Stowarzyszenia SPES. – Otrzymujemy comiesięczne stypendium, które możemy przeznaczyć według potrzeb, np. na opłacenie czynszu, rehabilitację i leki. SPES pomaga nam również w kupowaniu sprzętów medycznych, a nawet AGD, które służy całej rodzinie. W spłacie kredytu też nam pomogli – wylicza pani Teresa. Stowarzyszenie sfinansowało także szkolenie na operatora koparki dla pana Dariusza, choć, niestety, nie mógł znaleźć pracy w tym zawodzie. Zdobył jednak stałe zatrudnienie przy montażu garaży, co bardzo ustabilizowało życie całej rodziny. Rodzina mogła pomyśleć o zakupie działki i starego domu, który remontują – również z pomocą SPES.

Ekspresowe dojrzewanie

Kiedy urodził się Jaś, najstarsza córka Wojnarów, Gabrysia, miała kilka lat. – Nie rozumiałam, co się dzieje, czułam się odsunięta. Chciałam mieć brata i cieszę się, że go mam, choć nie mogę go usłyszeć, pochodzić z nim czy pobawić się. Uczestniczę w opiece, jak mama wychodzi na zakupy. Musiałam się sporo nauczyć, także rezygnacji, bo nie mam tyle czasu, by pobyć z koleżankami. Mamie trzeba pomóc – podkreśla dziewczyna. Młodsza od Gabrysi Roksana dodaje, że Jasiek uczy ich odpowiedzialności, pomagania, dobroci, miłości. – Bawię się z bratem, czytam mu bajki, opowiadam różne historie, gram dla niego na skrzypcach – mówi siostra. Widać, że dziewczyny musiały szybciej dorosnąć. – Jak my wszyscy. Dawniej płakałam non stop, teraz coraz mniej, jakby łzy się skończyły – dodaje pani Teresa.

Możesz pomóc

Jaś Wojnar jest stypendystą Programu Pomocy Dzieciom Stowarzyszenia SPES. Stypendiami i specjalistycznym poradnictwem SPES zmienia na lepsze sytuację rodzin opiekujących się w warunkach domowych dziećmi w stałym zagrożeniu życia. To dzieci wymagające karmienia dojelitowego, wsparcia oddechu respiratorem, użycia medycznego sprzętu, całodobowej czujności opiekunów. Koszty domowej opieki są ogromne. SPES dociera z pomocą rodzin z całej Polski, znajdujących się w najtrudniejszym położeniu, jednocześnie deklarujących chęć trwałej poprawy swojej sytuacji życiowej. 34 rodziny zostały objęte systematycznym i długofalowym wsparciem. Stypendyści potrzebują przyjaciół wokół siebie, ludzi dobrej woli, gotowych towarzyszyć im w trudnej służbie. Adres stowarzyszenia: ul. Kościuszki 46, 40-048 Katowice; tel. 32 205 38 80; e-mail: spes@spes.org.pl; strona: wspieraj.spes.org.pl. Tutaj dowiecie się, jak pomóc w działalności stowarzyszenia.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL