Nowy numer 42/2019 Archiwum

Poszukiwanie zaginionej kaplicy

Za życia ceniony, potem jakby zapomniany, choć jest bohaterem nie tylko swojego czasu.

On się sam o siebie, o swoją pamięć, upomniał – zapewnia pochodzący ze Straszęcina koło Dębicy ks. Sebastian Musiał, wikariusz z Marcinkowic. Kapłan zbierał materiały źródłowe o dziejach swojej miejscowości. Ksiądz Jan Bochniewicz umiera 18 lutego 1818 roku. Równo 200 lat później ks. Musiał w archiwum we Lwowie znajduje inwentarz straszęcińskiej parafii, w którym napisano, że na cmentarzu stoi kaplica wybudowana w 1812 roku przez ks. Bochniewicza. Tymczasem na cmentarzu takiej nie ma. Są dwie inne: Stuben- vollów i Rejów-Jabłonowskich.

– W kwietniu byłem w archiwum w Tarnowie i znalazłem tam testament ks. Jana z 1817 roku, w którym zapisał, że chciałby zostać pochowany w kaplicy, którą wybudował. Mamy już zatem dwa ślady nieistniejącego budynku – opowiada ks. Musiał. W archiwach, które odwiedza wikariusz z racji przygotowywania dysertacji doktorskiej, w jego ręce – pewnie trochę przypadkiem – wpadają różne ciekawe materiały. – W Archiwum Akt Dawnych znalazłem trzy rękopisy listów ks. Bochniewicza, w Jagiellonce – list wysłany ze Straszęcina, potem artykuł o księdzu. Uświadomiłem sobie wtedy, że mija 200. rocznica jego śmierci. Myślę, że ks. Bochniewicz postanowił się upomnieć o swoją pamięć – mówi kapłan.

Dochodzenie

Z historycznym inwentarzem zrobionym „po austriacku”, czyli porządnie, ks. Musiał spacerował po cmentarzu. – Wchodzę do Rejów-Jabłonowskich. Okno, drzwi metalowe, kute, opasane, mensa murowana, krypta pod spodem jest, wszystko się zgadza z opisem kaplicy Bochniewicza. Nie ma jednego. Chodzi o fresk „Zdjęcie z krzyża” nad mensą – tłumaczy. Poprosił więc znajomą konserwatorkę, żeby „skrobnęła” w kaplicy. Okazało się, że pod warstwą farby znajdowało się 200-letnie malowidło. Potem już wójt, konserwator, dokumenty… Ruszyła karuzela, w krótkim czasie udało się wyjaśnić tajemnicę i zdobyć ministerialne fundusze na renowację. Kaplicę Rejów-Jabłonowskich ks. Bochniewicz wybudował dla siebie. Ostatecznie jego ciało spoczęło w krypcie kościoła, z kolei kaplicę w ręce Rejów-Jabłonowskich przekazał w 1854 roku kolejny proboszcz, ks. Mikiewicz. Kiedy po urlopie ks. Sebastian wrócił do Marcinkowic, gospodyni na plebanii zapytała go, nad jakim morzem tak pięknie się opalił. – Nie wierzyła, że trzy tygodnie spędziłem na cmentarzu – mówi wikariusz. Ze straszęcińskim proboszczem Bogusławem Czechem uzgodnili, że warto w kościele postawić ks. Bochniewiczowi tablicę pamiątkową. Została ona odsłonięta w odpust ku czci Wszystkich Świętych.

Bohater

Czy warto podejmować tak wielki trud dla zmarłego 200 lat temu człowieka? – Jego historię poznawałem po kawałku, ale z każdym kolejnym elementem mój podziw rósł – mówi kapłan. Ks. Bochniewicz urodził się w 1740 roku w Bieczu. Został księdzem, obronił trzy doktoraty: z prawa, teologii i filozofii. Wykładał w Krakowie, był kanonikiem bobowskim, gnieźnieńskim i tarnowskim, kandydatem na biskupa. Uczony i wyróżniany. – Ale przede wszystkim był niezwykle dobrym człowiekiem – zapewnia ks. Musiał. Kapłan dobroczyńca był dość bogaty i robił ze swych dóbr pożytek. – W podupadłym Bieczu założył fundację i za swoje pieniądze kazał zbudować 50 warsztatów rzemieślniczych, w których pracowała biedota miejska. Część dochodu wracała do fundacji, z kolei praca sprzyjała rozwojowi miasta i polepszeniu bytu najbiedniejszych. Fundacja działała nieprzerwanie aż do 1958 roku – opowiada badacz. Ksiądz Bochniewicz proboszczem w Straszęcinie został w roku 1782. Miejsce zastał zapuszczone. Co zrobił? Wziął się do pracy. Zajmował się obsiewaniem pól, zdobył inwentarz. – Kupił 100 sztuk krów i jałówek, oddał je w dzierżawę ludziom, a pieniądze, które spływały, zasilały fundusz utrzymania zbudowanej przez niego szkoły parafialnej – opowiada ks. Sebastian. Zlecił też budowę szpitala i łożył pieniądze na utrzymanie wiejskiej akuszerki. Wspierał biedotę, mądrze się o nią troszczył. Straszęcinianom odkurzony kapłan z Biecza bardzo się podoba. Wierni cieszą się, że postać tak dużego formatu była tu proboszczem. Ale kto wie, czy nie bardziej radują się z tego, że odzyskują korzenie, tożsamość i dumę z pięknej historii.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL