Nowy numer 42/2019 Archiwum

Bóg mieszka w domu

O domowym rytuale mówi Andrzej Bernach, członek Komisji ds. Kultu Bożego i Życia Sakramentalnego V Synodu Diecezji Tarnowskiej.

Z żoną wprowadziliśmy w domu pewne rytuały, jak choćby rodzinna modlitwa wieczorna. Klękaliśmy i modliliśmy się z małymi dziećmi. Dziś dzieci są już duże, ale kiedy przyjeżdżają, zdarza się, że nadal klękają z nami do modlitwy. Sądzę, że nauczyły się tego w domu. Wprowadzając dzieci w świat wiary, możemy korzystać z innych form.

Jakich?

Na przykład duchowe przygotowanie do przeżycia każdej niedzieli. Znam rodzinę, która w sobotę wspólnie z dziećmi czyta niedzielną Ewangelię, krótko się modli, rozmawia o Bożym słowie, rozważa je.

Zaczynamy Adwent. Co należy robić w domu w ciągu tych paru tygodni?

Myślę, że rodzice troszczący się o wiarę swoich dzieci mogą położyć w niedzielę na stole mały wieniec adwentowy. Dobrze, by przeczytali fragment Ewangelii, zapalili kolejną świecę, powiedzieli dzieciom, dlaczego to robimy, na Kogo czekamy. Albo zaangażowali dzieci, pozwalając, by figurkę małego Jezusa postawili jeden stopień niżej, jak czynimy to w kościołach.

Trzeba jednak wytłumaczyć gesty, które czynimy. Nie lepiej wysłać dzieci do kościoła, gdzie się zapewne wszystkiego dowiedzą?

Kościół jest ważnym, ale drugim po domu rodzinnym miejscem katechezy. Jeżeli katecheza kościelna ma być skuteczna, to powinna być poprzedzona domową. Problemem jest pewnie dla wielu ludzi, że sami nie wiedzą, dlaczego coś robią. Tak się nauczyliśmy – i tyle. Dla wielu dorosłych domowa katecheza jest wyzwaniem, ale warto znaleźć czas i włożyć w to trochę wysiłku. Dajemy dzieciom doświadczenie religijne, dajemy rytuał, dajemy także wyraźny sygnał, że Bóg jest częścią codzienności domowej, a nie tylko mieszka w świątyni, gdzie możemy się z Nim spotkać raz w tygodniu.

Wielu ludzi ma doświadczenie religijnego spotkania domowego, celebracji w związku z wieczerzą wigilijną czy śniadaniem wielkanocnym. Może to wystarczy?

Jeśli w pozostałym czasie nie wprowadzamy dzieci w relację z Bogiem, to moim zdaniem nie wystarczy. Co w pozostałe 363 dni w roku? Jeśli nic, to mamy żyć cały rok wspomnieniami tych dwóch spotkań? Według mnie niezwykle ważne są krótkie, niedzielne czy świąteczne spotkania z dziećmi, które idą zgodnie z rytmem roku liturgicznego, rytmem niedziel, rytmem świąt. Świętom towarzyszą zazwyczaj jakieś znaki. W Objawienie Pańskie święcimy kredę, kadzidło, znaczymy drzwi naszych domów. Z kolei 2 lutego, w Ofiarowanie Pańskie, towarzyszy nam znak gromnicy. W Wielkim Poście można nawet w domu odprawić nabożeństwo Drogi Krzyżowej. W maju – razem pójść pod kapliczkę na Litanię Loretańską albo odmówić ją w domu. Zawsze dobrze jest wyjaśnić krótko znaki, opowiedzieć o tajemnicy, którą przeżywamy, razem w tym uczestniczyć. Ważne też, by nie przesadzić, nie chcieć od razu za dużo, nie zanudzić, ale łagodnie wprowadzić dzieci w relację z Jezusem. To zapewne zaprocentuje w przyszłości.

grzegorz.brozek@gosc.pl

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL