Nowy numer 42/2019 Archiwum

Szopa proboszcza

Wspólna historia Żydów i Polaków w Rzeczypospolitej jest bez wątpienia skomplikowana, ale jednak obiektywnie niezła. Pokazuje to przykład Jodłowej.

W Jodłowej na Podkarpaciu 30 stycznia zorganizowano miejscowe obchody XI Dnia Pamięci o Ofiarach Holokaustu na Podkarpaciu. Współorganizatorem była miejscowa parafia. – Żydzi to nasi starsi bracia w wierze. Mamy jednego Boga – mówi ks. dr Zenon Tomasiak, proboszcz. Z okazji obchodów w sanktuarium odbyła się niewielka sesja naukowa. – Naszym pomordowanym sąsiadom Żydom i Polakom, którzy ratowali żydowskich sąsiadów z zagłady – a nie brakowało takich w Jodłowej – należy się pamięć – mówi wójt Jodłowej Jan Janiga. Historia współistnienia ma też bolesne oblicze, któremu jednak daleko do jednoznaczności.

– Kiedy przeglądamy powojenne akta sądowe, widzimy, także tu, w Jodłowej, przykłady takich zachowań. Zostało tu zamordowanych przez Polaków 9 Żydów. Nie znamy sprawców z imienia i nazwiska, bo sądzeni zostali uniewinnieni. Jednak trzeba zauważyć, że historia ta nie jest czarno-biała. Zdarzało się, że w czasie okupacji, w sytuacjach ekstremalnych, można było być bohaterem ukrywającym Żydów, a potem ich wydać, bo na przykład pojawił się szantaż i trzeba było ratować własną rodzinę – podkreśla prof. Elżbieta Rączy z IPN w Rzeszowie.

„Po górach, dolinach”

Pochodzący z Jodłowej i mieszkający tam dziś ks. dr Julian Kapłon badał temat sąsiedztwa polsko-żydowskiego, zbierał świadectwa. W szczytowym okresie w Jodłowej było paruset Żydów. Niecałe 10 proc. społeczeństwa. – Przed wojną relacje były dobre. Zarówno wśród dorosłych, jak i dzieci. Owszem, w szkole czasem z powodu odmienności zdarzały się jakieś przytyki ze strony polskich dzieci czy figle, ale to wówczas były zwykłe rzeczy – mówi ks. Julian. Nie można ulec pokusie anachronizmu. Na tamte czasy żarty takie, nie niosące żadnych konsekwencji, były czymś zwyczajnym. – Żydzi też mieli pozytywne nastawienie do Polaków. Żydówkom bardzo podobały się polskie piosenki, których się uczyły. Nawet pieśni, np. „Po górach, dolinach”.

Jedna z dziewcząt żydowskich koniecznie chciała też chodzić na religię katolicką, ale bała się matki – mówi ks. Kapłon. Prof. Wacław Wierzbieniec z Uniwersytetu Rzeszowskiego tłumaczy, że we wsiach, jaką była Jodłowa, w odróżnieniu od większych miast, gdzie Żydzi mieli swoje teatry, swoje stowarzyszenia, gazety i kluby, stopień asymilacji ludności żydowskiej był większy. – O tym, że katolicy na Żydach robili wrażenie, świadczy choćby fakt, że w tym naszym zabytkowym kościółku chrzest jako młodzieniec przyjął wraz z bratem Mojsze Agatstein, który został potem poetą znanym pod nazwiskiem Mieczysław Jastrun – dodaje ks. Kapłon.

Nie tylko sprawiedliwi

W 1939 roku Żydów było w Jodłowej około 200. 1 lipca 1942 r. doszło do zagłady tej społeczności. Aż 165 z nich zostało rozstrzelanych przez Niemców w lesie w Przeczycy. Po drodze Niemcy zabili 21 z nich. Po tej masowej egzekucji represje nie ustąpiły. Niemcy wyłapywali ukrywających się i rozstrzeliwali ich. Tak zginęło jeszcze ponad 20 Żydów z Jodłowej. Prof. Elżbieta Rączy z IPN w Rzeszowie przypomina relację Jakuba Schenkera, jednego z ocalonych, który opowiadał, że kiedy Niemcy mieli przystąpić do „wysiedlenia” Żydów, to policjanci granatowi ostrzegali ich dzień wcześniej, żeby uciekali. Dzięki temu prawdopodobnie udało się uciec grupie blisko 30 osób. Wielu ukrywało się u miejscowych. Rodziny Świerczków i Samborów zostały po wojnie wyróżnione tytułem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata.

– Mamy jednak takie osoby, które pomagały, ale nie zostały uhonorowane, jak np. rodzina Świętoniów – przypomina prof. Rączy. Jan Świętoń, który w czasie sesji naukowej siedzi na sali, pamięta tamten czas. Miał kilkanaście lat, kiedy jego ojciec zrobił skrytkę i dał w niej schronienie czterem Żydom z rodziny Wurcelów, dawnych rzeźników w Jodłowej. – Ze skrytki wychodzili na poddasze tylko w nocy, by rozprostować kości. Nam, dzieciom, nie było wolno o tym nikomu mówić – wspomina Świętoń. Z tych ukrywających się ostatecznie ocalał tylko jeden. Jego syn, Ariel Wurcel, także był w Jodłowej 30 stycznia. Schronienia Żydom udzielali też proboszcz z wikarym, którzy w szopie między dzwonnicą a wikarówką ukrywali do 1944 roku rodzinę Gimpelów. W tym miejscu 30 stycznia odsłonięto pamiątkowy obelisk upamiętniający Polaków ratujących Żydów.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL