Nowy numer 42/2019 Archiwum

Egzotykę odkryłem na miejscu

Adamem Bartosz, przewodniczący Komitetu Opieki nad Zabytkami Kultury Żydowskiej w Tarnowie, mówi o relacjach między Polakami a Żydami.

Grzegorz Brożek: Skąd się wzięło Pana zainteresowanie społecznością żydowską?

Adam Bartosz: Nie było to świadome i racjonalne, nie wynikało z faktu, że trzeba czy wypada, bo Żydzi stanowili jakiś procent społeczeństwa, odegrali w nim jakąś rolę. Zaczęło się od zwykłej ciekawości. Moje zainteresowanie rozpoczęło się w Tarnowie, kiedy pracowałem w muzeum. Tam trafiłem na dokumenty dotyczące Żydów; dawne świadectwa, nawet pergaminy z XVII wieku. Byłem etnografem, marzyła mi się egzotyka i odkryłem ją na miejscu.

W 1982 roku zorganizował Pan wystawę „Żydzi w Tarnowie”. Było to przełomowe wydarzenie, jeśli chodzi o pamięć o Żydach?

To była pierwsza taka poważna ekspozycja w powojennej Polsce. Trochę o niej rozniosło się po Polsce, po świecie. Wkręciłem się w temat. Chyba w 1988 roku do Tarnowa przyjechali członkowie rodziny Teitelbaumów z Londynu, których przodkowie pochowani są na kirkucie. Chcieli wspomóc remont cmentarza. Wtedy przy Towarzystwie Miłośników Ziemi Tarnowskiej powstał Komitet Opieki nad Zabytkami Kultury Żydowskiej. Remont sukcesywnie trwa do dziś. Wyznaczyliśmy szlaki turystyczne po zabytkach, inicjowałem Dni Pamięci Żydów. Dziś liczba znajomości, które zawiązałem z ludźmi z całego świata, jest olbrzymia.

Czy Tarnów był żydowskim miastem?

Żydzi byli połową społeczności, a w XVII wieku, kiedy Austriacy wkroczyli do miasta, stanowili 75 proc. W dawnej Galicji w okresie międzywojennym Tarnów był czwartym co do wielkości miastem, jeśli chodzi o liczebność Żydów – obok Krakowa, Lwowa i Stanisławowa, ale procentowo udział tej społeczności w liczbie mieszkańców był największy u nas.

Jak wyglądała wzajemna koegzystencja?

W miarę bezkonfliktowo. Pamiętam fragment publikacji Abrahama Chometa, ostatniego przewodniczącego gminy żydowskiej w Tarnowie, który pisał, że Tarnów był miastem wyjątkowym w porównaniu z innymi, bo w radzie miejskiej panowała harmonia. Cały budżet był bardzo dokładnie dzielony proporcjonalnie do liczby chrześcijan i Żydów: na opiekę społeczną, na kulturę, na sport. Dzielono go według procentu ludności. Trzeba jednak powiedzieć, że w dużym stopniu te dwie społeczności żyły w odrębnych światach. Żydzi w Tarnowie stanowili mieszane środowisko: syjoniści, światli, wykształceni, maskile – czyli zasymilowani z polską społecznością wykształceni Żydzi, pobożni ortodoksi czy najbardziej tradycyjni chasydzi. Wyraźnie zauważało się podział na chrześcijan i Żydów. Kiedy po II wojnie światowej wyszła „Jednodniówka” z nazwiskami poległych i zabitych mieszkańców, znalazło się na niej tysiąc nazwisk. Lista jest zapewne niepełna. Ile było nazwisk żydowskich? Ani jednego. Kiedy w 1946 roku zainicjowano akcję budowy pomnika ofiar faszyzmu, nikomu nie przyszło do głowy, żeby uwzględnić Żydów. Zostali oni zapomniani w Polsce na wiele lat.

Zgadza się Pan z opiniami polityków izraelskich, że Polacy wyssali antysemityzm z mlekiem matki?

Będę bronił Polski i Polaków, na przykład pokazując Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. Bycie Sprawiedliwym było czymś tak heroicznym, że nie da się tego opowiedzieć. Z rodzinami tych osób mam do dziś do czynienia – oni się jednak boją albo wstydzą, nie chcą być wytykani palcami. Z czego to się bierze?

Ale opinia wielu środowisk żydowskich, że Polska to niebezpieczny kraj dla Żydów, jest chyba mocno przesadzona.

Jeśli ktoś przeżył Zagładę, nawet gdy wielokrotnie otrzymał pomoc od Polaków, to i tak doświadczył straszliwych rzeczy na tej ziemi. Jest taki odłam chasydów, który ma zakazane dotykanie polskiej ziemi, bo jest ona przeklęta. Ja ze swej strony starałem się przyczynić do tego, że setki Żydów stało się miłośnikami Polski. Wiele dni i nocy spędziłem głównie z chasydami, którzy przyjeżdżają tu z przekonaniem o antysemityzmie Polaków. Podróżuję z nimi, pokazuję, tłumaczę. Po paru dniach mówią, że tu jest dobrze i fajnie. Niektórzy pokochali Polskę. Znam kilku przewodników żydowskich, którzy kiedy opowiadam o polskich królach, książętach, robią notatki… Wszystko później mylą, ale chcą dowiedzieć się jak najwięcej z polskiej historii. Potem uczą młodych, że nasza historia jest piękna, są żydowskimi ambasadorami Polski. Ale to jest ciężka praca.

grzegorz.brozek@gosc.pl

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL