Nowy numer 42/2019 Archiwum

Kamień odsunięty z grobu

Przez sześć niedziel Wielkiego Postu razem z ks. Andrzejem Dudkiem, liturgistą i prorektorem tarnowskiego seminarium, odkrywamy głębię Eucharystii.

Doszliśmy do momentu, w którym jesteśmy w kościele. Ewangeliarz leży na ołtarzu i wierni przygotowują się do pierwszej ważnej części Mszy św., do liturgii słowa. – Jest to główna część Mszy św., w czasie której Bóg do nas przemawia. Warto sobie uświadomić, że to nie jest tylko czytanie, którego słuchamy, ale że to Bóg do nas mówi i chce nas nawrócić – podkreśla ks. Dudek.

Przygotowanie do liturgii słowa zawiera w sobie tzw. obrzędy wstępne. Mamy tu z jednej strony akt pokuty, czyli uświadomienie sobie naszej małości i grzeszności, ale też wyrażenie chęci, że chcemy czas Mszy św. dobrze wykorzystać, chcemy się uświęcić w Bożej obecności. W niedziele są w tej części aklamacje: „Panie, zmiłuj się nad nami, Chryste, zmiłuj się nad nami” czy „Chwała na wysokości Bogu”. – One, zwłaszcza ta pierwsza, czyli po grecku „Kyrie eleison, Christe eleison”, są nie tylko prośbą o zmiłowanie, ale też wyrazem uwielbienia Boga. „Bądź uwielbiony, że do nas przychodzisz, że będziemy trwać w Twojej obecności, że do nas mówisz, że do nas przyjdziesz w Komunii św.” – tłumaczy liturgista.

Poszukiwanie Pana

Przechodzimy do liturgii słowa. Bardzo ważne jest miejsce, z którego jest ona celebrowana, czyli ambona. – Niestety, w naszej rzeczywistości jest tak, że z tej ambony czyta się wszystko, nie tylko słowo Boże. Czyta się ogłoszenia, listy, czasem wpuszcza osoby trzecie, by przemawiały. Umyka nam wówczas znaczenie tego miejsca. Staje się czymś funkcjonalnym, korzysta się z niego, by coś przeczytać. Tymczasem ambona jest w istocie miejscem, z którego Chrystus chce do nas przemówić – mówi ks. Andrzej Dudek. Jean Corbon w swojej książce o źródle liturgii mówi, że ambona to kamień odsunięty od grobu Jezusa. – Wspominaliśmy tydzień temu, że ołtarz jest symbolem pustego grobu. Ambona jest jakby kamieniem. To symbol tego, co wydarzyło się w poranek wielkanocny, kiedy trzy Marie idą do grobu, żeby namaścić ciało Jezusa. Widzą, że grób jest pusty, a na kamieniu dostrzegają anioła, który mówi do nich, że tam Jezusa nie ma, że muszą pójść dalej, żeby Go znaleźć. Otóż liturgia słowa we Mszy św. to jest nasze poszukiwanie Pana Jezusa – tłumaczy ks. Andrzej. Idziemy do kościoła i chcemy słuchać, co Bóg chce nam powiedzieć o sobie, co Jezus mówi do nas.

Słowo Boga

W jaki sposób patrzeć na miejsce liturgii słowa? Ks. Dudek zachęca, by wyobrazić sobie scenę z Księgi Nechemiasza. Izraelici wracają z niewoli babilońskiej, odnajdują księgę Pisma Świętego, o której całkowicie zapomnieli, remontują świątynię i odbywa się uroczyste czytanie Biblii. – Został wykonany wielki podest, z którego kapłan Ezdrasz czyta Pismo Święte. Ludzie, kiedy słyszą słowa, których nie słyszeli wiele lat, zaczynają płakać, bo czują, że Bóg do nich mówi. Zaczynają się rzucać na ziemię, kłaniać, bo wiedzą, że słowo Boga skierowane jest do nich. To sprawia, że potem chcą to wszystko, co słyszeli, zrealizować. Tak samo powinno być w naszym słuchaniu liturgii słowa: chciejmy zrealizować to, do czego Bóg nas zaprasza, do czego zaprasza potem także kapłan w homilii w ramach liturgii słowa – zachęca liturgista.

Diakon na koniu

Elementem obrazującym nasze kolejne kroki i poszukiwanie Pana Jezusa we Mszy św. jest celebracja odczytywania Ewangelii. Na początku Mszy św. ewangeliarz został położony na ołtarzu. Teraz w czasie śpiewu „Alleluja” (w Wielkim Poście „Chwała Tobie, Królu wieków”) ksiądz czy diakon idzie do ołtarza, podnosi księgę i uroczyście przenosi ją na ambonę. – W tym przechodzeniu widzimy moment zmartwychwstania Jezusa. Wychodzi z grobu, przychodzi do miejsca, z którego chce głosić prawdę o swoim zmartwychwstaniu, idzie umocnić w wierze ludzi, którzy nie do końca uwierzyli w to, że On zmartwychwstał – tłumaczy ks. Dudek. Po Ewangelii księga powinna zostać właściwie wyniesiona z kościoła. – Ze zwyczajem przenoszenia ewangeliarza związana jest tradycja, która istniała w Rzymie w I tysiącleciu. Kiedy diakon odczytał Ewangelię z bogato zdobionego ewangeliarza, chował księgę do futerału, wsiadał na konia, żeby złożyć ją w skarbcu papieskim – opowiada liturgista. Dziś należałoby wynieść ewangeliarz z prezbiterium. To znak, że Jezusa już na ambonie nie spotkamy i będziemy musieli w poszukiwaniu Go zrobić kolejny krok…

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL