Nowy numer 42/2019 Archiwum

Tato, ja pójdę za ciebie

Karol Franciszek Kurpaska został rozstrzelany przez Niemców, mając zaledwie 22 lata. Dzięki jego bohaterstwu ocalała duża rodzina.

Ksiądz proboszcz Bogusław Hajnas otwiera księgę metrykalną parafian z Samocic. – Zapisy są jeszcze z XIX wieku – mówi, wertując kolejne stronice zapisane łacińskimi wywijasami. Na ostatniej pozycji z 1917 roku znajduje Karola Franciszka Kurpaskę, syna Józefa i Franciszki z domu Curyło. – Niedawno, bo z okazji 100-lecia niepodległości, jego historia została przypomniana jako wyjątkowa. Wójt Bolesławia mówił, że mamy w Samocicach bohatera, którego losy trzeba dokładnie zbadać i opisać. Zlecił to historykowi. Wpis do księgi metrykalnej niestety więcej ukrywa niż ujawnia. Z życia Karola Franciszka, które zaczęło się tutaj, pojawia się jeszcze jedna informacja, że w 1939 roku został zabrany przez Niemców i rozstrzelany. O Karolu często mówili mi jego najbliżsi krewni – dodaje duszpasterz.

Blisko Boga

Niedaleko kościoła w Samocicach znajduje się ojcowizna Kurpasków. Tutaj stał drewniany dom, w którym na świat przyszło 12 dzieci – siedmiu synów i pięć córek: Helena, Kazimierz, Waleria, Karol, Stanisław, Rozalia, Zofia, Bolesław, Tadeusz, Aleksander, Zyta i Gabriel, który zmarł w wieku 7 lat. Do dzisiaj z całej 12 żyje troje dzieci. – Nie było łatwo utrzymać tak liczną rodzinę, ale czas dzieciństwa wspominam dobrze. Czuliśmy, że rodzice się kochają i to dawało nam poczucie bezpieczeństwa. Tata uczył nas, że tylko zgoda daje szczęście, więc kłótnie na nic się nie przydadzą. I to nam zostało na całe życie, bo nigdy jako rodzeństwo nie wadziliśmy się o spadki, ziemie, majątki. Żyliśmy zgodnie i tak żyć uczyliśmy nasze dzieci – mówi pani Zyta Bigos, siostra Karola. Kurpaskowie żyli blisko Boga. Codzienna modlitwa, niedzielna Msza św., aktywne włączanie się w budowę kościoła w Samocicach. Ojciec Karola należał nawet do komitetu budowy świątyni. Nie żałował ani swoich, ani synowskich rąk do pracy przy wznoszeniu domu dla Boga. – Niedziela bez Mszy św. była nie do pomyślenia. Pewnego razu padało. Wyszłyśmy z siostrą do kościoła na Mszę św. zbyt późno i szybko wróciłyśmy do domu, bo Eucharystia się już zaczęła. Ojciec kazał nam więc iść do Bolesławia do kościoła, żebyśmy po bożemu spędziły niedzielę – mówi pani Zyta.

Żyjcie uczciwie!

Czym zajmowali się Kurpaskowie? – Mama opiekowała się nami i całym domem. Mieliśmy gospodarstwo, a tata hodował konie dla polskiego wojska. Był nawet prezesem Związku Hodowców Koni i miał na tym polu poważne zasługi. Z zarobionych pieniędzy ze sprzedaży zwierząt kształcił dzieci. Edukacja była dla niego bardzo ważna i chciał nam zapewnić jak najlepszą przyszłość – podkreśla pani Zyta. Karol ukończył gimnazjum w Dąbrowie Tarnowskiej. Po maturze odbył służbę wojskową. Służył w 6. Pułku Strzelców Podhalańskich, stacjonował m.in. w Warszawie. – Brat był średniego wzrostu, miał czarne włosy, niebieskie oczy – opisuje pani Zyta. Zapamiętała ważne dla niej na całe życie słowa Karola: „Żyjcie uczciwie! Choćbyście nie wiem gdzie się ukryli, Pan Bóg was widzi”.

Broń i donos

Według pani Zyty Karol wracał do domu po kampanii wrześniowej. – Mówił, że odwiedza nas tylko na chwilę, ale wówczas nie wiedziałam, co to miałoby znaczyć. Brat przywiózł ze sobą pistolet i zdarzyło się, że mama poprosiła go, by pojechał na pole kukurydzy odpędzić gawrony. Ktoś usłyszał strzały i zapamiętał, że to od Kurpasków. W grudniu w Samocicach zjawili się Niemcy. Zażądali od ludzi zdania broni, m.in. od Józefa Kurpaska. Gospodarz miał się stawić z bronią w Dąbrowie Tarnowskiej. – Tato, ja pojadę oddać. Ty jesteś tu potrzebny. Nie wiadomo, co by z tobą zrobili – uprosił ojca Karol i pojechał do miasta. Szczęśliwie wrócił z Dąbrowy, ale najgorsze miało dopiero nadejść…

Prośby nic nie dały

To była grudniowa sobota 1939 roku. Przed dom Kurpasków podjechała ciężarówka z przyczepą. Wysiedli z niej Niemcy, którzy przyjechali po Karola. Z pewnością dowiedzieli się wcześniej, że był żołnierzem Wojska Polskiego i mógł stanowić zagrożenie dla okupantów. Poza tym wcześniej oddał broń… Ojciec chłopaka znał doskonale niemiecki, próbował więc ratować syna, wyjaśnić sytuację. – Przecież oddał broń! Zostawcie go w spokoju – mówił Józef. – Jeśli powiesz, że masz niemieckie korzenie, zostawimy ci syna. Albo wydaj tych, którzy mają broń we wsi – usłyszał. – Ja jestem Polakiem i nikogo nie wydam, o żadnej broni nic nie wiem – odpowiedział Józef. Niemiec wyciągnął więc pistolet i grożąc ojcu Karola, wysyczał, że jakby połknął taką kluskę (nabój), to inaczej by odpowiadał. Prośby i błagania ostatecznie nic nie dały. Karol przygotował się do wyjścia: włożył płaszcz, a Zyta, wówczas dziewięcioletnia dziewczynka, podała mu kapelusz…

Spóźniłeś się

Las Buczyna w Zbylitowskiej Górze jest ostatnim świadkiem życia Karola i 33 innych mieszkańców powiatu dąbrowskiego, którzy zostali zabrani przez Niemców i tutaj przywiezieni… – Karola zabrali w sobotę, a już w poniedziałek pełen niepokoju ojciec pojechał do tarnowskiego więzienia, żeby zapytać o syna. Szwab wziął kajet do ręki, zaczął szukać wśród nazwisk aresztowanych. – Spóźniłeś się – powiedział i pokazał czarny krzyżyk nakreślony przy Karolu Kurpasce – opowiada pani Zyta. 22-letni młodzieniec został rozstrzelany razem z pozostałymi mieszkańcami powiatów dąbrowskiego i tarnowskiego. W sumie Niemcy zamordowali na Buczynie około 10 tys. obywateli polskich.

Zdjęcie jak relikwia

Starego domu Kurpasków w Samocicach już nie ma. Ale ojcowizna przetrwała i teraz gospodarzy tam bratanek Karola, Józef. – Niemcy otoczyli cały dom. Karol to widział, udało mu się jednak prześlizgnąć do środka. Matka dała mu wówczas chleb i różaniec. Chleb wziął Niemiec, gdy sprawdzał, czy chłopak nie ukrywa tam broni. Najważniejsze w tym wszystkim jest jednak to, że Karol poszedł za ojca. Zginął, by Józef, mój dziadek, mógł przeżyć i być z rodziną. Karol uważał, że tak będzie najlepiej dla wszystkich. Oddał życie dla ratowania całej rodziny – podkreśla Józef Kurpaska. W domu pana Józefa i jego żony Wioletty przechowuje się zdjęcie Karola. Pani Wioletta traktuje je jak relikwię. Z szarego tła patrzą na nas jasne oczy młodego żołnierza. – Dziadek, ojciec Karola, bardzo przeżywał tę stratę. Codziennie chodził na Mszę św. W naszym kościele parafialnym znajduje się tablica upamiętniająca wszystkich, którzy zginęli w czasie II wojny światowej. Ale wśród nich Karol jest wyjątkowy. Dzięki jego ofierze ocalała duża rodzina – dodaje pan Józef. Pani Wioletta podkreśla natomiast, że pamięć o Karolu jest bardzo żywa w całej rodzinie. – Staramy się raz w roku pojechać do Zbylitowskiej Góry, zapalić znicz, złożyć kwiaty. Pamiętamy o nim – mówi pani Wioletta. Sprawę Karola Franciszka Kurpaski na polecenie bp. Andrzeja Jeża rozpatruje specjalna komisja. Czy młodzieniec z Samocic ma szansę być kimś więcej niż bohaterem? Czas pokaże…

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL