Nowy numer 42/2019 Archiwum

Język miłości

– Współsiostra zwróciła kiedyś uwagę, że „koła koronkowe” brzmią jak „koła ratunkowe”. To dobre skojarzenie – mówi s. Marietta Kruszewska.

Pracująca w Tarnowie-Mościcach s. Marietta ze Zgromadzenia Sióstr Jezusa Miłosiernego ponad 6 lat temu wymyśliła koła koronkowe. – Wracałam z modlitwy koronkowej w radiu RDN. Uczyłam wówczas gimnazjalistów. Chciałam, żeby się modlili koronką, ale nie wiedziałam, jak to zrobić. Wysiadłam z autobusu i idąc koło stadionu żużlowego, pomyślałam, że zorganizowana forma modlitwy koronkowej mogłaby spodobać się młodzieży – wspomina. Modlitwa odbywa się w 9-osobowej grupie.

Każdy odmawia Koronkę do Bożego Miłosierdzia i tekst Nowenny przed Świętem Miłosierdzia Bożego w intencjach, w których Jezus prosił św. Faustynę. Taką wspólnotę modlących się siostra Marietta, w zasadzie roboczo, nazwała kołem koronkowym. – Nie podobała mi się ta nazwa, bo wydawało mi się, że niezbyt fortunnie kojarzy się z kołem gospodyń. Jedna z sióstr zwróciła mi uwagę, że dla niej „koła koronkowe” brzmią jak „koła ratunkowe” – wspomina s. Marietta. I ta nazwa jest szczególnie bliska istocie kół, które są narzędziem wypraszania miłosierdzia Bożego. Niedawno w Tarnowie-Mościcach odbył się zjazd kół koronkowych. Przyjechało około 150 osób z całej Polski. W diecezji najwięcej kół, bo ponad 30, działa przy bazylice w Limanowej. – W naszej parafii w Mościcach jest ich 11 – informuje Dorota Potok, przewodnicząca 3. Koła Koronkowego. Jej przystąpienie do kół wiąże się z nawróceniem. – Nawróciłam się z bylejakości, letniości, wiary powierzchownej. Chciałam bardziej wierzyć i więcej z siebie dać – przyznaje. Na zjazd z Brańska na Podlasiu przyjechał Marek Kiersnowski. – U mnie też podjęcie modlitwy w kole koronkowym wiązało się z nawróceniem, które zaczęło się od tego, że córka wysłała mnie i żonę na rekolekcje – mówi. – Podczas jednej ze spowiedzi, w czasie żalu za grzechy, przed samym rozgrzeszeniem odczułam rozlewającą się we mnie błogość, poczułam po prostu, jak mnie Jezus przytula, poczułam całą Jego miłość, którą w miłosierdziu swym mi daje – mówi Dorota Potok. Marek opowiada, że także przeżył ważną spowiedź na rekolekcjach, na które nie chciał jechać. – Pamiętam jedną frazę. Ksiądz zapytał tylko: „Czy naprawdę żałujesz?”. Bo żal, prawdziwy, głęboki, jest z miłości. Ja otwarłem się na tę miłość Boga – opowiada. Życie w tajemnicy Bożego miłosierdzia pomaga Dorocie Potok lepiej żyć. – Nauczyłam się błogosławić innym ludziom, choć czasem się na nich denerwuję. Modlić się za innych, walczyć o innych – przyznaje. Dla Marka koronka i koło były kolejnymi krokami w Kościele, żeby pomóc Jezusowi dotrzeć do innych. – Był tu kiedyś z dziećmi ksiądz z Ukrainy, który powiedział, że potrzebne są pampersy w hospicjum, gdzie posługuje. Kupiliśmy więc trochę i zawieźliśmy. Takich akcji było więcej – opowiada Dorota. Nie szukają okazji, by czynić miłosierdzie. Spontanicznie odpowiadają na potrzeby. Miłosierdzie nie jest akcją, ale językiem miłości Kościoła. Wierzących. Tego można nauczyć się w szkole Jezusa Miłosiernego.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL