Nowy numer 42/2019 Archiwum

Banditen Kirche

Diecezja na wakacje. „U Dziedziaków” na Podchełmiu k. Grybowa krzyżuje się wyraziście okupacyjna historia Kościoła i Polski.

Podchełmie i sama góra Chełm to wyjątkowo malowniczy kawek Beskidu Niskiego. Wielu ludzi przychodzi tu pieszo po widoki. Z Grybowa są raptem 4 kilometry, z reguły ciągle pod górę. Charakterystycznym miejscem okolicy jest kaplica na Podchełmiu. Tuż obok niej mieszka z rodziną Grzegorz Sołtys, nadzwyczajny szafarz Komunii św., który ma pieczę nad kościółkiem. – Spacerowicze, którzy tędy idą, czasem pytają, jak stary jest to kościół. Kiedy informuję, że wybudowany został w 1936 roku, nie dowierzają, bo wygląda na znacznie starszy – opowiada szafarz.

Sen

W rzeczywistości kaplica ma 83 lata. – Wybudowało ją dwóch braci księży: Ignacy i Bernardyn Dziedziakowie, którzy pochodzili z Podchełmia. Ich rodzice, Wiktoria i Wawrzyniec, którzy tu niedaleko mieszkali, byli już w podeszłym wieku, a do kościoła parafialnego było daleko. Księża pomyśleli, żeby dla rodziców wybudować kaplicę, w której będą mogli dla nich, kiedy przyjadą do domu, sprawować Msze św. – opowiada Grzegorz Szczecina, grybowianin, doktorant na KUL. Kiedy o takich planach dowiedzieli się inni mieszkańcy Podchełmia, przyszli do Dziedziaków i zdeklarowali podarowanie odpowiedniej ilości drewna, by wybudować większą kaplicę, w której i oni mogliby się modlić. Dogadali się i plan można było realizować. Problemem okazała się lokalizacja. – A także wezwanie, pod jakim kaplica ma być. W tym względzie nie mogli się zgodzić ks. Ignacy Dziedziak ze swoim ojcem Wawrzyńcem. Legenda mówi, że którejś nocy jedna z sąsiadek Dziedziaków miała sen, w którym wiatr niósł obraz Najświętszego Serca Pana Jezusa i położył go tu, gdzie dziś stoi kościółek. Za jednym zamachem oba spory zostały rozwiązane – opowiada Grzegorz Sołtys. Obok kościoła stanął jeszcze budynek mieszkalny. Dziś mieszka w nim szafarz.

Jedna ręka

Obraz Serca Pana Jezusa, który dziś znajdziemy w kaplicy, nie jest tym „przyniesionym przez wiatr”. – Obrazy w bocznych ołtarzach namalowała s. Salezja Korczyńska, urszulanka z Tarnowa. Ksiądz Ignacy po powrocie ze studiów był katechetą w szkole urszulanek, miał znajomości, i tak doszło do zamówienia obrazów – tłumaczy pan Sołtys. Ołtarze zaś przywiezione zostały ze Żmiącej. Niedaleko tej wsi, w pobliskich Ujanowicach, najpierw jako wikariusz, a od 1930 roku jako proboszcz pędził swe kapłańskie życie ks. Bernardyn Dziedziak. Zamówił u Stanisława Augustyna ołtarze specjalnie do tej kaplicy. – Dość to było niezwykłe, bo w takich małych świątyniach często można znaleźć używane wyposażenie z innych kościołów, dopasowane lepiej lub gorzej – przyznaje proboszcz grybowski ks. prał. Ryszard Sorota. Ołtarze przywiezione zostały w 1942 roku furmankami, i tu na Podchełmiu złożone. Ciekawe są także inne elementy wyposażenia. Jak choćby obrazy, które możemy znaleźć na ścianach. Wszystkie wyszły spod jednej ręki. – Było to tak, że w czasie II wojny światowej ze Lwowa musiały uciekać franciszkanki Najświętszego Sakramentu. Podzieliły się na grupy. Jedna z nich, w grupie pięciu sióstr, dotarła na Podchełmie. Było to o tyle zrozumiałe, że wśród nich była rodzona siostra księży Dziedziaków – Agnieszka – opowiada Grzegorz Sołtys. Wśród sióstr była też taka, która miała artystyczną rękę, s. Cecylia Ochmann. Ona namalowała obrazy, które dziś są na ścianach kaplicy.

Wojna

Ksiądz Ignacy Dziedziak, profesor seminarium i oficjał sądu biskupiego, miał większe szanse, by korzystać ku pożytkowi rodziców i okolicznej ludności z wybudowanej kaplicy, bo soboty i niedziele miał zasadniczo wolne. Mógł pociągiem przyjechać do Grybowa i przez weekend być w domu. Bernardyn od święceń kapłańskich był zaś zaangażowany w duszpasterstwo parafialne. Z wiernymi z Ujanowic przeżył całą wojnę. Ignacy zaś w tym czasie był na Podchełmiu, służąc ludziom także sakramentami w kaplicy, którą za okupacji Niemcy nazwali „Banditen Kirche” (kościół bandytów). – Dlaczego? Otóż na Chełmie, w otaczających go lasach, działały oddziały partyzanckie. Partyzanci, wiadomo, byli ludźmi wierzącymi, więc schodzili do kaplicy, by się modlić, uczestniczyć we Mszach św., a ks. Ignacy służył im swoją opieką duszpasterską – tłumaczy Grzegorz Sołtys. Mało tego. W jakimś sensie kaplica stała się ośrodkiem akowskiego podziemia. – W skrytkach zrobionych pod jednym z ołtarzy przetrzymywano całe archiwum oddziału Franciszka Paszka ps. Kmicic. Tu także trzymano bieliznę, którą miejscowi przygotowywali dla leśnych. Co ciekawe, były tu rewizje, ale Niemcy niczego nie znaleźli – tłumaczy szafarz.

Partyzantka

Przede wszystkim Ignacy Dziedziak ukrywał tu ludzi, którzy uciekli Niemcom. Pochodzący z Kąclowej Józef Gucwa, ps. Szumny, późniejszy ksiądz i biskup w Tarnowie, był jednym z partyzantów, który w „dziedziakówce” przebywał. Podchełmie i domek ks. Ignacego Dziedziaka niemałą rolę odegrały w tworzeniu się oddziału Armii Krajowej. Opisuje to Józef Gucwa we wspomnieniach „Z leśnych koszar do kapłaństwa”. Najpierw aresztowania uniknął Władysław Radzik z Gródka koło Grybowa. To był początek 1943 roku. Gestapo szukało go w domu, lecz zdążył zbiec i uciec w kierunku zalesionej góry Chełm. Odtąd musiał się ukrywać w lasach. Drugie wydarzenie to ucieczka przed aresztowaniem Franciszka Paszka, właściciela browaru Grybów-Siołkowa. Uciekł na plebanię ks. Ignacego Dziedziaka, bo taki miał wcześniej umówiony plan. – Pewnego zimowego dnia 1943 roku przyszedł do mnie Józef Dziedziak, gospodarz na Podchełmiu, brat księży Dziedziaków. Przekazał mi wiadomość, że na plebanii ukrywa się Franciszek Paszek i pragnie dziś spotkać się ze mną i z Władysławem Radzikiem. Ukrywałem się wówczas w pobliżu, u Franciszka Kmaka. O wyznaczonej godzinie przybyliśmy niemal jednocześnie na plebanię księży Dziedziaków – pisał bp Gucwa. – Paszek zaproponował ścisłą współpracę w dalszej walce z wrogiem oraz tworzenie grupy partyzanckiej. (…) Wstępnie omówiliśmy całą sprawę i ustaliliśmy kontakt przez Józefa Dziedziaka – dodaje. Tak powstał zrąb oddziału Armii Krajowej pod dowództwem Franciszka Paszka „Kmicica”, który potem dowództwo przekazał por. Stanisławowi Siemkowi ps. Świerk, dowódcy placówki AK w Ropie. Potem Kmicic odkomenderowany został w Gorce (pasmo Radziejowej), ale jesienią 1944 wrócił do oddziału na Podchełmiu. Dziś pamiątką tamtych czasów jest pomnik obok kaplicy. Na plebanii stojącej z drugiej strony kościoła, w pomieszczeniu, którego okno wychodzi na kaplicę, Józef Gucwa, i nie tylko on, w ramach tajnego nauczania zdawał ustną maturę.

Bernardyn

Odrębnym wątkiem tej historii Podchełmia jest starszy brat Ignacego, Bernardyn Dziedziak. Zasługuje na odrębną opowieść, ale warto tu wspomnieć, że jest dziś potencjalnym kandydatem na ołtarze. – Kiedykolwiek odwiedzam cmentarz w Ujanowicach przy kaplicy, w której spoczywa, zawsze są kwiaty, zawsze palą się świece, a 90 proc. dominicantes uczestniczących w niedzielnej Eucharystii w tym dekanacie to prawdopodobnie wynik wysiłku pasterskiego ks. Dziedziaka – mówił w czasie wielkoczwartkowej homilii bp Andrzej Jeż. – Bernardyn i Ignacy to są bracia mojego dziadka Józefa. Zajęłam się zbieraniem materiałów o ks. Bernardynie po tym, jak spotkałam ks. Wojciecha Bukowca, który o nim napisał pracę magisterską oraz po dwóch bardzo wyrazistych snach – wspomina Małgorzata Komsta z Grybowa. Dziś stara się ożywiać pamięć o księżach Dziedziakach, szczególnie o Bernardynie, i motywować do tego innych, w tym młodzież. – Bernardyn to był kapłan, który miał miłość do ludzi, do sutanny i do Najświętszego Sakramentu. Dzięki jego postawie, niezłomnego kapłana, Ujanowice trzy razy uniknęły pacyfikacji. W kilku publikacjach znalazłam ocenę, że to był kapłan, który za życia podobał się Bogu – mówi pani Małgosia. Zmarł w 1986 roku w opinii świętości. Wyszedł stąd, z Podchełmia, miejsca, które wyjątkowo się Stwórcy udało.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL