Nowy numer 41/2019 Archiwum

Franusiowa dola i inne opowieści

Diecezja na wakacje. Zabieramy was na wakacje do wsi, która na Końcu się zaczyna. Tu po wojnie wielbłądy siano z pola zwoziły, a przed nią bawiła krakowska bohema, tu jest dusza polskiego teatru ludowego i najlepszy bigos.

Zaborów, jak chce sama nazwa, leży za borami, których pozostałością są Puszcza Niepołomicka, lasy bratucickie i radłowskie, na równinie nadwiślańskiej, między Wisłą, Uszwicą i Dunajcem. Zaborów zaczyna się w przysiółku zwanym Końcem, tam bowiem numery domów liczą się od pierwszego.

Pamięć i tożsamość

Pierwsza wzmianka o tej osadzie pochodzi z roku 1236, z czasów panowania Henryka Brodatego. Wtedy to biskup krakowski Wiesław we własnej wsi Zaborowie, na łące Włoszyn, załatwiał spór o opiekę nad dobrami kościoła w Szańcu. Pierwotna nazwa wsi, Zaborowie, do dziś utrzymała się w odmianie. Miejscowi mówią, że są nie z Zaborowa, a z Zaborowia i mieszkają nie w Zaborowie, ale w Zaborowiu. Tędy przeszli Tatarzy w 1252 roku, niszcząc doszczętnie nieistniejącą dziś pobliską Łososinę, a kilka wieków potem miejscowi chłopi bronili się przed najazdem Szwedów. Dwór w Dołędze i jego otoczenie stały się prawdziwą sceną dla rabacji chłopskiej z 1846 roku, powstania styczniowego oraz II wojny światowej. Po rozbiorach Polski Zaborów, jak cała ziemia krakowska, znalazł się pod panowaniem austriackim. Pamięć o rozegranych tu wydarzeniach, jak i bohaterach tej ziemi jest żywa i kultywowana, świadczą o tym wszechobecne pomniki, kapliczki, krzyże i figury przydrożne, a w kościele i szkole liczne tablice pamiątkowe.

Kościół jest nam wielce potrzebny

Na przełomie XVIII i XIX wieku zaborowscy chłopi do samego cesarza austriackiego pisali w sprawie utworzenia tu parafii już dawno im przez niego przyobiecanej. O swój kościół ubiegali się kilkadziesiąt lat. „Kościół jest nam wielce potrzebny poniewaz my iest od Kościoła Szczurowskiego Daleko y za wielkimi wodami a iak wody obleią to w kościele często nie Bywamy y wiele się okazji przytrafia ze Ludzie przez Spowiedzi umierają y małe Dzieci przez chrztu y iest nas odległych wsi 6” – uzasadniali. Parafię erygowano tu w sierpniu 1819 roku. Obecnie należy do niej 5 wsi – oczywiście Zaborów, ale też znane tarnowskim pielgrzymom zdążającym na Jasną Górę z najsmaczniejszego bigosu Pojawie, Dołęga – nazywana Nadwiślańskim Soplicowem, Kwików i intrygujące nazwą Księże Kopacze. Pierwszy kościół stanął tu w 1815 roku. Obecna świątynia jest trzecią z kolei. Jej mury zaczęto wznosić wokół drugiego drewnianego kościoła zaraz po wojnie dzięki ogromnemu wsparciu pochodzącej stąd Polonii amerykańskiej. Ze szczegółami pamięta do dziś budowę tej świątyni blisko 98-letni Józef Badzioch, jakby to było wczoraj. – Zaczęliśmy od produkcji cegły. To było wielkie przedsięwzięcie, dziś dla wielu nie do pojęcia. Końmi kręciło się glinę, z niej robiono cegłę, którą następnie wypalano. Wszyscy przy tym pracowali. Ludzie ze wszystkich wsi należących do parafii dawali konie, a było ich tu wtedy bardzo dużo. Kościół budowaliśmy trzy lata – opowiada, wyliczając nazwiska osób należących do komitetu budowy i jej kierownika, jakby rozmawiał z nimi wczoraj. Podjęte w 1948 roku dzieło budowy kościoła swój finisz miało w 1951 roku, kiedy to bp Jan Stepa poświęcił świątynię. To, że kościół wybudowano tu tak szybko w tak trudnych czasach pokazuje, jaka siła była tu w ludziach zjednoczonych nie tylko wokół tego dzieła.

Na zaborowską nutę

Tę siłę, zapał i jedność wykrzesał tu w miejscowych z pewnością ojciec „krzestny” Zaborowa Jędrzej Cierniak, minister w chłopskiej sukmanie, zawsze z gęśliczką pod pachą, twórca teatrów ludowych oraz zespołów pieśni i tańca w Polsce. Grał, przytupywał, urzekał sobą. Kochał swoją wieś ponad wszystko i rozsławiał ją, gdzie się dało. Wydźwignął ją kulturalnie. Jego teatry ludowe oparte na obrzędowości i tradycji wsi zachwycały swą widowiskowością. Woził artystów zaborowskich po teatrach krakowskich i warszawskich, występowali na dożynkach prezydenckich w Spale. Zaborowska kapela przez rozgłośnie radiowe przygrywała całej Polsce i światu. W ciągu 30 lat wystawili ok. 60 różnych sztuk. Najsłynniejsza bodaj była „Franusiowa dola”. Tytułowy bohater to jedyny szwagier Cierniaka, ojciec Marii Wiechy, mieszkającej w Zaborowie z mężem Janem, za którego wyszła na żarty i tak zostało. Żyją w domu z 1892 roku, do którego prowadzi niemal 100-metrowa ścieżka porośnięta gąszczem kwiatów. Cierniak urodził się po sąsiedzku. Nawet kiedy go aresztowano w czasie wojny, na Pawiaku wystawiał współwięźniom szopkę, zapusty, zorganizował wieczornicę kolędową. „Chciał to piekło na czyściec przerobić” – pisał o nim Jerzy Zawieyski. Upamiętnia go urządzany w szczurowskiej gminie co roku „Krakowski Wianek”, a w Zaborowie tablice pamiątkowe i dom ludowy, który staraniem i dzięki pomocy finansowej amerykańskiej Polonii udało się mieszkańcom wybudować w 1936 roku. Kochał tę wieś, rozumiał jej bolączki i patrzył w jej przyszłość. Planował nawet postawić chłopom łaźnię parową. Po wojnie, choć już bez Cierniaka, nadal kwitł tu teatr, który w wakacje co niedzielę urządzały jego córki. „U Majki po nieszporach wszyscy się schodzimy, tam cuda cudeńka zobaczymy” – śpiewa na zaborowską nutę pani Maria. Wspomina zabawy, zwane graniem, i wyhulane deski w domu ludowym. W 100. rocznicę urodzin Jędrzeja Ciernika, w 1986 roku, urządzono we wsi trwające ponad tydzień święto. Tak jak za każdym razem świętem był czas, kiedy on tu z Warszawy do swoich przyjeżdżał.

Soplicowo i wielbłądy

Będąc w Zaborowie, trzeba zajrzeć do dworu w Dołędze, gdzie dziś znajduje się filia Muzeum Okręgowego w Tarnowie. Nazwany przez Jędrzeja Cierniaka „Nadwiślańskim Soplicowem”, był ulubionym miejscem krakowskiej bohemy. Stale w nim bywali Asnyk, Tetmajer, Miciński, Wyspiański, Rydel, Boy-Żeleński czy Malczewski. Trudno oprzeć się wrażeniu, że obraz wsi z ich twórczości pochodzi właśnie stąd. Na wprost dworu, w lesie, stoi najstarsza kapliczka z 1849 roku. W niej przysięgę do boju składali wyruszający stąd powstańcy styczniowi i tu w nocy otrzymali od ówczesnego proboszcza ks. Pawła Ujejskiego błogosławieństwo. Dwór znajduje się także w samym Zaborowie. Niestety, zniszczony. Ze wspomnień Marii Olickiej, córki kierownika szkoły Romualda Majeranowskiego, wyłania się obraz końca wojny, kiedy schronienie w nim i pracę znalazł poganiacz wielbłądów zza Kaukazu. „Miał dwa dorosłe wielbłądy i jednego małego. Wielbłądy zarabiały na swoje utrzymanie, pracując przy zwózce siana, a on sam wzbudzał zainteresowanie dziewcząt swoją niewątpliwą, egzotyczną urodą” – pisała.

200 lat parafii

7 lipca zaborowska parafia świętowała 200-lecie istnienia. Mszy św. odpustowej ku czci Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny przewodniczył bp Stanisław Salaterski. W uroczystości licznie wzięli udział kapłani (wielu stąd), siostry zakonne (służebniczki dębickie prowadzą tutaj ochronkę dla dzieci od 1945 roku), strażacy z czterech wsi należących do parafii, orkiestra szczurowska, Pojawianki i Mali Pojawianie, parafianie z pięciu wsi należących do wspólnoty i liczni goście. Członkowie wszystkich klubów polonijnych ze Stanów Zjednoczonych wysłali życzenia. – Wielu szlachetnych ludzi stąd wyszło, zrodziło się wiele powołań kapłańskich i zakonnych, świadczy to o wierze i wrażliwości na głos Boży, którym odznaczają się mieszkańcy miejscowości stanowiących waszą wspólnotę parafialną – mówił do zaborowskich parafian bp Stanisław Salaterski. Przypominał o chrześcijańskim powołaniu do bycia uczniem i misjonarzem Jezusa Chrystusa. Dostrzegł zaangażowanie miejscowych w pomoc misjom w Afryce i na Białorusi, gdzie pracują związani z parafią kapłani, ale też prosił, by nie zapominać o misyjnym działaniu tutaj, przekazując młodemu pokoleniu poprzez wychowanie pełne piękno i prawdę nauki Jezusa Chrystusa. Apelował także o wyraźny sprzeciw wobec dostrzeganych dziś w Polsce bluźnierstw i pogardy dla świętości i wartości ewangelicznych. – To jest nasze zadanie, jeżeli mamy być uczniami i misjonarzami, jeżeli mamy kontynuować chwalebne czyny naszych ojców, którzy do odwagi i jednoznaczności dorastali w tej świątyni – przekonywał biskup, wyznaczając niejako parafianom drogę na trzecie stulecie i zachęcając do oddania się w opiekę Zaborowskiej Pani, powierzenia Jej jubileuszu i ludzi, którzy przyczynili modlitwą, cierpieniem, pracą, zaangażowaniem do tego, że przeżywany może być z dumą i radością.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL