Nowy numer 42/2019 Archiwum

Cztery kaplice na kilometr

Diecezja na wakacje. Rozdziele Dolne ma mniej więcej sto gospodarstw. To niewielka wioska z wielką historią.

By trafić do Danielów, trzeba wyjść na całkiem stromą górkę (jak niemal wszystkie w okolicy). Rodzina dzierży dumnie klucze do kaplicy na Maliniskach, którą się opiekuje. Kaplica widoczna jest z tarasu na samym dole, w kotlinie, przy drodze wiodącej z Rozdziela do Laskowej. Ten teren należy do parafii w Kamionce Małej, ale tuż zaraz zaczyna się Rozdziele Dolne. Z tarasu państwa Danielów spoglądamy na okolicę z seniorką rodu panią Zofią i pochodzącym stąd księdzem Tomaszem Szewczykiem, który jest wikariuszem w Łapczycy, ale też badaczem lokalnych dziejów i pasjonatem historii.

– Rozdziele, jak sama nazwa wskazuje, to teren graniczny – tłumaczy. Tylko że tych granic jest tu co najmniej kilka. W Maliniskach kończy się parafia Kamionka Mała i dekanat ujanowicki, a w Rozdzielu zaczyna parafia żegocińska i dekanat lipnicki. – To jest historyczne pogranicze między ziemią sądecką a podkomorstwem krakowskim. To jest teren wododziałów, zlewni Raby i zlewni Dunajca – tłumaczy ks. Tomasz. Niektórzy widzą tu granicę zmian tożsamości i mentalności ludzi. Inna na południu, inna na północy.

Czterej z Malinisk

Wracamy na taras do Danielów. Kaplicę, choć z daleka, widać jak na dłoni. Kiedyś był tu las nazywany Maliniska. Tę małą świątynię wybudowali pochodzący stąd dwaj bracia, księża Orłowie – Józef i Wojciech. – Obaj byli duchownymi diecezji krakowskiej. Przyjeżdżali na wakacje do domu, widzieli dużo ludzi starszych i chorych. Do Ujanowic było daleko, do Kamionki przez górę albo naokoło do Żegociny także daleko, więc podjęli się budowy kaplicy, by służyła miejscowym – opowiada ks. Tomasz. Dodaje, że kaplica powstała z katechezy, bo ks. Józef Orzeł przeznaczył na nią środki, jakie otrzymywał za katechizację. Przez ponad 20 lat był duszpasterzem w Zakopanem. – Niewykluczone, że doświadczenie to znacząco wpłynęło na pomysł budowy, bo parafia zakopiańska znacznie się wtedy rozrosła. Liczba uczestników niedzielnych Mszy św. wzrosła w okresie pobytu ks. Józefa z 4 do 16 tys. – mówi ks. Szewczyk. Zakopiańskie lata Józefa Orła (1900–1924) to był czas budowy krzyża na Giewoncie i „Księżówki” (Józef był w jej zarządzie). Był prezesem stowarzyszenia kupców „Gwiazda” i kapelanem „Sokoła”. Wojciech był o 6 lat młodszy od Józefa. Duszpasterzował w Lubniu, Ślemieniu i Wieliczce. Kaplicę w Maliniskach postawili z miejscowymi ludźmi w latach 1908–1914. Wykończyli po I wojnie. Drewniane wyposażenie kaplicy wykonał, ciekawostka, bratanek księży, Marian Orzeł, który w czasie II wojny światowej przeszedł cały szlak bojowy z brygadą gen. Maczka. Jego brat Stanisław także walczył, u boku Andersa, i poległ pod Monte Cassino. – Do dziś w tym miejscu się modlimy. Msza św. niedzielna jest tu co dwa tygodnie, ale ludzie spotykają się w kaplicy na majówki czy inne nabożeństwa, to sobie tu śpiewamy – opowiada Zofia Daniel, seniorka rodu, która pochodzi oczywiście z Orłów.

Dwustu na Jastrzębcu

Z tarasu Danielów, jak wspomnieliśmy, widać tę kaplicę, ale i niebo nad nią, na którym w 1914 roku latały w obie strony pociski a to rosyjskie, a to austriackie. Kaplicy nawet nie drasnęły. Za to w przetaczającej się kilkanaście dni w czasie I wojny światowej operacji limanowsko-łapanowskiej, w czasie której Austriacy z pomocą 47. niemieckiej Dywizji Rezerwowej zatrzymali „walec parowy” generała Brusiłowa, zginęła część z 90 tys. walczących. Na Jastrząbce, wzgórzu górującym nad okolicą, ulokowano cmentarz nr 357. Spoczęło na nim 256 żołnierzy. Księdzu Szewczykowi udało się ustalić podczas poszukiwań w archiwach nazwiska i miejsca pochówku ponad 90 ze 100 austriackich i węgierskich żołnierzy. Tożsamość pogrzebanych tu w mogiłach zbiorowych rosyjskich wojaków jest raczej nie do odtworzenia. Każdego roku na ten ładny (mający ciekawą, w szwajcarskim stylu kaplicę), zadbany cmentarz przychodzi młodzież uczestnicząca w złazach niepodległościowych. Przed ogrodzeniem posadzono dwa dęby pamięci. – Jeden z nich poświęcono Janowi Antoniemu Stachowi, majorowi wojska polskiego, zabitemu w 1940 roku w Twerze. On pochodził z Ujanowic, podobnie jak jego brat ks. Piotr Stach, który w latach 30. XX wieku był prorektorem uniwersytetu we Lwowie – opowiada ks. Tomasz. Pamięć o bohaterach żywa jest zarówno w Ujanowicach, jak i tu, na wzgórzu Jastrzębiec.

Trzy z jednej rodziny

Stąd widać zabudowania „dworskie” w Rozdzielu Dolnym. Dworskość jest umowna, ale stoją one w miejscu, gdzie kiedyś stał dwór kolejnych dziedziców wioski. Dawno, 500 lat temu, właścicielami byli tu Otfinowscy. – Do rodziny tej należał m.in. Erazm Otfinowski, który zasłynął w historii tym, że był w czasach Kochanowskiego drugim po nim mistrzem polskiej mowy, jak i tym, że będąc arianinem, napadł w Lublinie na księdza niosącego w procesji Bożego Ciała Najświętszy Sakrament i roztrzaskał go o bruk – opowiada ks. Szewczyk, z którym odwiedzam kolejne miejsca w Rozdzielu Dolnym. Właścicielem onegdaj był także Józef Rzążewski, od którego pieniądze pożyczał sam książę Sanguszko. W 1842 roku majątek z dworem nabyli Maksymilian Garlicki i jego żona Józefa z Łempickich. – Józefa miała czwórkę rodzeństwa. Jedną z jej sióstr była Marcelina, która w początkach XIX wieku podróżowała z Ewą Ankwiczówną po Europie. W Rzymie obie spotkały Mickiewicza. I to Marcelinie wieszcz zadedykował wiersz „Do Maryi Łempickiej w dzień przyjęcia Komunii świętej”. – Patrząc na Marcelinę przyjmującą Eucharystię, Mickiewicz się nawrócił. Zaczął się w jego twórczości okres religijny, katolicki – zwraca uwagę mój przewodnik. Notabene Marcelina i jej inne dwie siostry zostały później zakonnicami we Lwowie.

Jedna „Pod Lipami”

Przychodzi jednak rok 1846, kiedy przetacza się rabacja po dworach w Galicji. W Rozdzielu Dolnym miejscowi chłopi sami ukrywają Maksymiliana Garlickiego i jego żonę Józefę. – W tym czasie dwór w Rozdzielu Górnym został już splądrowany, a Zabawskich, ojca z synem, chłopi odstawili do więzienia w Wiśniczu – tłumaczy ks. Tomek. W Rozdzielu Dolnym dziedzice dzięki miejscowym ocaleli. Podobnie, jak cudownie ocalony został brat Józefy, Hilary Łempicki, gospodarz na Żyznowie w Rzeszowskiem. Pobity do nieprzytomności, wrzucony do dołu z wapnem, wrócił żywy do domu. – Na pamiątkę tego cudu Hilary ufundował w Żyznowie kościół, a rodzina postawiła w wielu miejscach figurę Matki Bożej. Jedna stoi tu bardzo niedaleko – pokazuje ks. Szewczyk. Tę figurę Matki Bożej Rozdzielskiej, przy której rozwinął się lokalny kult maryjny, kilkadziesiąt lat temu ks. Michał Krawczyk, w podzięce za dwukrotne uratowanie życia w czasie wojen, obudował wzniesioną kaplicę, którą dziś nazywa się kaplicą pod Lipami. Kaplica ta powstała „z muzyki”, jak mówi mój przewodnik, bo ks. Krawczyk przeznaczył na nią różne honoraria, jakie otrzymywał za swoje kompozycje. Obiekt jest wyjątkowo zadbany. Widać, że miejscowi cenią sobie to miejsce. – Zawsze tak było. Wujek Michał zawsze nas też napominał, żeby w południe dzwonić spod kaplicy na „Anioł Pański”. Najlepiej pamiętam, jak szłam dzwonić 18 kwietnia 1957 roku, bo dzień wcześniej spalił się nam dom – opowiada Maria, seniorka rodu Paruchów, rodziny, która dzierży klucze do tego miejsca. Idziemy je obejrzeć. – Wielu tu przychodzi po cichu, najczęściej wieczorem. Na przykład młode chłopaki, które jadą za granicę, nigdy nie zapomną do MB Rodzielskiej przyjść, poprosić o opiekę – tłumaczy synowa pani Marii, która otwiera kaplicę.

Fenomen

Czwarta kaplica to drewniany kościół w Rozdzielu Dolnym, przeniesiony tu w latach 80. XX wieku z Królówki. W tej świątyni chrzczony był znany romantyczny poeta Kazimierz Brodziński. Cztery kaplice w promieniu jednego kilometra. – Jeżeli mówimy o pewnym fenomenie religijności, to nie sposób go zrozumieć bez takich miejsc jak te kaplice. Ludzie zaczęli je traktować jako swój drugi dom, a dbać o nie bardziej niż o dom – mówi ks. Tomasz, który odsłonił, jak sam mówi trochę przy okazji, mnóstwo rozdzielskich historii. – Równie ciekawe są gdzie indziej, niemal w każdej wsi, tylko wystarczy się schylić, choć trochę pogrzebać – puentuje.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL