Nowy Numer 38/2019 Archiwum

Dwa długie, jeden krótki

– Uciekamy przed łatwizną i dlatego na obozie wybieramy życie proste – mówią harcerki ze Stowarzyszenia Harcerstwa Katolickiego „Zawisza”.

Trzy zastępy II Drużyny Grybowskiej Skautów Europy (to inna nazwa Zawiszy) przez siedem dni, do 26 lipca, obozowały w namiotach w Dołach (parafia Porąbka Uszewska) na skraju lasu. Było tam 10 dziewcząt w wielu od 11 do 17 lat i kilka osób z kadry, starszej o parę lat od harcerek. Klaudia Radziak, harcerka z Siołkowej, na polecenie drużynowej po modlitwie Anioł Pański nadaje rogiem sygnał, literę „G”.

– Dwa długie i jeden krótki. Wszystkie dziewczyny znają ten alfabet. „G” to gotowanie – tłumaczy Marysia Dziok, hufcowa II Hufca Krakowskiego. Na sygnał schodzą się harcerki, by z namiotu gospodarczego wziąć produkty potrzebne do przygotowania obiadu. Zabierają ryż, mięso, tłuszcze, naczynia i idą do swoich gniazd. – Gniazdo to baza zastępu: namiot do spania, stół, palenisko – pokazuje Marysia.

Dziewczyny na zaimprowizowanych stolikach uplecionych między pniami drzew zaczynają obieranie ziemniaków, krojenie mięsa. Inne zajmują się rozpaleniem ognia. – Zanim zostałam harcerką, nie przyszłoby mi do głowy, że poza kiełbasą można na ognisku przygotować coś innego. Tu nauczyłam się, że można upiec naleśniki, ugotować skomplikowane danie, a nawet przygotować pizzę – przekonuje zastępowa Paulina Dyl.

Wtyczka

Wyjazd na obóz to jak wyciągnięcie wtyczki z gniazdka. Wszystko to, co dotąd było elektroniczne i cyfrowe, staje się analogowe. W zastępie Pauliny są siostry Sara i Weronika oraz Zuzia. Werka właśnie rozpala ogień, Sara z Zuzką przygotowują obiad. Zanim jedzenie trafi do menażek, miną prawie dwie godziny. – Jest trochę czasu, więc wyszywam wstążki na proporce zastępów – objaśnia Paulina, która siedzi na karimacie. Trzeba cierpliwości, zrozumienia, że wszystko musi trwać. Trudno to dziś pojąć. Sara z Werką nie mają jednak żadnego problemu z brakiem prądu na obozie.

– W domu też nie mamy telewizora. Czasem oglądamy jakiś film na komputerze. Mój telefon, taki z guzikami, rozładowuje się ciągle, więc prawie z niego nie korzystam – opowiada 11-letnia Sara. Myliłby się ten, kto by sądził, że dziewczyny w życiu czy na obozie się nudzą. – W domu dużo czytamy. Czytanie jest super, a Werce rodzice zaczynają nawet szlabany dawać na czytanie, bo nie bardzo chce wychodzić na zewnątrz – dodaje Sara. Na obozie czują się jak w domu. – Tu tak zjemy, jak sobie ugotujemy, tak się wyśpimy, jak sobie pościelimy. Nie ma telewizora, nie ma tabletu, internetu. Mamy telefony, ale tylko do kontaktu z rodziną – tłumaczy przyboczna drużynowej Grażyna Igielska. Dziewczyny przyznają, że życie jest tutaj mało komfortowe, ale za to proste. – Uciekamy na obozie od życia łatwego, do którego na co dzień wszyscy trochę przywykliśmy. To kształtuje charakter – uważa Marysia Dziok. W niedzielę cały obóz dosłownie uciekł z powodu gradu. Trzeba było go ewakuować. Potem jednak dziewczyny go rozłożyły tak jak poprzednio: namioty do spania dla zastępów, namiot kadry, namiot gospodarczy, maszt z flagą, 1000-litrowy zbiornik z wodą do celów higienicznych, obok latryna. A na wzniesieniu przykryta dachem z liści kaplica. – Bóg jest na pierwszym miejscu w naszej drabinie wartości – mówi Grażynka.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL