Gość Sandomierski 38/2019 Archiwum

Z Powroźnika do Cascii

Włodzimierz Oleksy wędrował 41 dni. Pokonał ok. 1600 km, dziękując za sądeckie sanktuarium św. Rity.

Pisaliśmy i o nim przy okazji erygowania 19 maja w Nowym Sączu pierwszego w Polsce sanktuarium św. Rity. To wtedy wyruszył do grobu świętej w Cascii, by podziękować za ten dar. Zresztą nie tylko ten.

– 22 maja, we wspomnienie św. Rity, poznałem swoją żonę podczas studenckich praktyk na Wojkowej. Po tylu latach wiem, komu zawdzięczam to, że żona jest dobra, spokojna i cierpliwa. W czasie pielgrzymki będę dziękował także za nią, za swoją rodzinę, za to, że mieszkam w górach, że wypasamy owce i mamy piękną bacówkę – wyliczał wtedy pan Włodzimierz. – Będę też szedł w intencji młodych ludzi, którzy często w czterech ścianach przeżywają swoje dramaty. Wielu z nich popełnia samobójstwo. Trzeba im pomóc – dodał. Po 41 dniach pielgrzymki, pokonując ok. 1600 km, pod koniec czerwca pan Włodzimierz szczęśliwie dotarł do celu. – To było unikatowe przeżycie, bogate w duchowe doświadczenia – wyznaje. Jest zaprawiony w pielgrzymowaniu, pieszo przemierzył już szlak do niejednego europejskiego sanktuarium, m.in. trzykrotnie pielgrzymował do Rzymu. Wszystko zaczęło się prawie 40 lat temu. Historia wiąże się z pierwszą pielgrzymką Jana Pawła II do Polski. Papież był wtedy w Oświęcimiu, rodzinnym mieście pana Włodzimierza, on jednak nigdzie się z Ojcem Świętym nie spotkał. Refleksja przyszła, kiedy Jan Paweł II odjechał. – Postanowiłem, że w ramach zadośćuczynienia pójdę do niego do Rzymu – wspomina. Wyszedł w ferie zimowe 1981 r., będąc uczniem technikum. Miał 10 dolarów w kieszeni i dwa adresy kontaktowe. Pamięta każdy etap tej podróży, spotkanych ludzi, każdy szczegół – jakby dopiero co wrócił. Do Watykanu dotarł po 33 dniach. Jan Paweł II spotkał się z nim, przytulił go, łzy chłopaka spadały na posadzkę jak grochy. Papież wpisał się do jego dzienniczka, podarował mu dwie pary papieskich butów i żartował: „To co? Na wagary się do Rzymu przyszło?”. Pan Włodzimierz pieszo pielgrzymował do Rzymu jeszcze dwa razy. Ostatni raz dotarł tam na kanonizację papieża Polaka. O jego świętości przekonany był od pierwszego spotkania, co zanotował w swoim dzienniczku. Także w ostatniej pielgrzymce pan Włodzimierz prowadził dziennik. Siostrom augustiankom w klasztorze w Cascii ofiarował płatek czerwonej róży. – Zapewniły mi piękny pobyt – wspomina. Miał też szczęście nocować w pustelni bł. Rizzeria, przyjaciela św. Franciszka z Asyżu. Był też u św. Benedykta, patrona Europy, i w Nursji, zniszczonej przez trzęsienie ziemi w 2016 roku.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL