Nowy Numer 38/2019 Archiwum

Dostajesz dar nowego życia

Tylko święty może się zdobyć na to, by ci je ofiarować.

Rada Osiedla Koszyckiego w Tarnowie 10 sierpnia zorganizowała już IV Bieg „Dar Życia”, któremu patronuje św. Maksymilian Maria Kolbe. W kilku kategoriach biegowych wzięło udział ok. 100 zawodników.

– Wszystko zaczęło się od pomnika św. Maksymiliana, przy którym zawodnicy startują i finiszują. Stanął w tym miejscu 9 lat temu – mówi Tadeusz Mazur, przewodniczący Rady Osiedla Koszyckiego w Tarnowie, społecznik i inicjator zarówno budowy pomnika, jak i organizacji biegu „Dar Życia”. Jak podkreśla, od dziecka był wychowywany w duchu kultu do św. Maksymiliana. – Nawet kiedy jeszcze nie był kanonizowany, wszyscy mieli poczucie, że tylko święty mógłby zdobyć się na poświęcenie swojego życia dla ratowania drugiego. Franciszkowi Gajowniczkowi, sierżantowi Wojska Polskiego, ofiarował 54 lata życia – przypomina Tadeusz Mazur. Udział w biegu był darmowy, a dzięki Radzie Osiedla Koszyckiego oraz sponsorom każdy uczestnik otrzymał okolicznościowy medal i kubek. Były też koszulki oraz oczywiście puchary i nagrody dla najlepszych. Zwycięzcą biegu został Grzegorz Czyż z Bogumiłowic. Dystans ponad 10 km pokonał m.in. Marcin Florek z Pilzna, który – jak zaświadcza – sam również otrzymał dar nowego życia. Biega pod szyldem Mężczyzn św. Józefa. Opowiada historię, która przydarzyła mu się rok temu. – Była wtedy jak dziś piękna pogoda. Pojechałem na rowerze kilkanaście kilometrów do miejscowości, w której się wychowałem i mieszkałem przez 15 lat. Tam są wyrobiska żwirowe koło Pilzna – opowiada Marcin. Był sam, wskoczył do wody, żeby popływać. Już był daleko od brzegu, kiedy poczuł, że nie może dalej płynąć. Jego noga zaplątała się w sieć. Wystraszony zaczął się szamotać. W jednej chwili już cały był w plecionce z dratwy. – Miałem splątane obie nogi i ręce, dratwę wokół szyi, w nogę wbitą kotwiczkę, żyłka owinęła się także wokół palca. Każdy ruch powodował niesamowity ból. Zacząłem się topić. Zdałem sobie sprawę, że nie ma już dla mnie ratunku. W jednej chwili zawołałem: „Jezu, nie pozwól mi umrzeć! Aniele Stróżu, ratuj, św. Józefie, bł. Karolino!”. Nagle poczułem zupełny spokój, miałem wrażenie, że ktoś utrzymuje mnie na powierzchni. Choć nie mogłem się ruszyć, nie tonąłem. Wtedy zobaczyłem w oddali faceta w pontonie, którego przysłał chyba mój Anioł Stróż i święci – uważa Marcin. – Uratował mnie i jeszcze na brzegu przez kilka minut rozcinał sieci, żeby mnie wyplątać. To był prawdziwy cud. W jednej sekundzie oddajesz wszystko Jezusowi i dostajesz piękny dar – jak ten bieg – dar życia.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL