Nowy Numer 38/2019 Archiwum

Najmłodszy proboszcz świata

Misjonarz ks. Tomasz Fajt był gościem dekanalnego spotkania młodych w parafii Nagoszyn.

Spotkanie 10 sierpnia zorganizowali młodzi z Bobrowej przy wsparciu nagoszyńskiej parafii, do której miejscowość należy, oraz Koła Gospodyń Wiejskich „Bobrowianki”. – Ksiądz Tomasz Fajt, od dwóch lat misjonarz w Boliwii, trzy lata temu był wikariuszem w naszej parafii. W Bobrowej uczył religii i często przyjeżdżał do miejscowej kaplicy. Choć był tu tylko rok, wpłynął bardzo mocno na miejscową młodzież – tłumaczy obecny wikariusz w Nagoszynie ks. Piotr Machnik.

Spotkanie rozpoczęło się Mszą św. w kaplicy, a po niej odbył się piknik, w czasie którego ks. Tomasz, jeden z najmłodszych proboszczów świata (został nim, mając za sobą zaledwie cztery lata kapłaństwa), opowiadał o swojej misji. Nie brakowało też tańców, gier i zabaw dla najmłodszych. Panie z Koła Gospodyń Wiejskich zaprosiły wszystkich na degustację dań. Przygotowały ponad 1300 pierogów, smalczyk, racuchy, proziaki, czerwony barszcz po bobrowsku; upiekły ciasta i grillowały kiełbasę. Całość zakończyła modlitwa różańcowa w drodze pod krzyż misyjny, przy którym odśpiewano Apel Jasnogórski. W spotkaniu uczestniczyła niemal cała wieś, a także siostry służebniczki dębickie. – Pracujemy z s. Teresą w tym samym wikariacie w Boliwii – tłumaczył ks. Tomasz Fajt, dziękując bobrowianom za zaproszenie. – Zawsze tu dobrze wracać. Cieszę się, że możemy być razem i po prostu się spotkać – dodał. Opowiadał o swojej misji, która jest bardzo rozległa. Do parafii Conception, w której jest proboszczem od 2 lat, przynależy ok. 30 wiosek. Najdalsza oddalona jest o 200 km od misji w głąb lasu Amazonii w kierunku granicy z Brazylią. Wioski są malutkie, liczące od 30 do ponad setki mieszkańców. Drzewa i zwierzęta – ogromne, w rzekach pływają piranie. – Ludzie, wśród których pracujemy, to Indianie z plemienia Chiquitos i tzw. górale – ludzie, którzy zeszli z gór. Różnią się od siebie przede wszystkim sposobem podejścia do wielu spraw. Ludzie z gór są twardzi, mają kamienne, surowe oblicza jak skały, są zaradni i nauczeni pracy. Mają też swoje zwyczaje i wierzenia. Trudno do nich się przebić. Chiquitańczycy są ich zupełną odwrotnością. To z kolei typowi południowcy, na wszystko mają czas, mówią, że wszystko potrafią zrobić, dla nich nigdy nie ma problemu – opowiadał ks. Tomasz, a żeby zobrazować ich charakter, przywołał historię, kiedy u jednego stolarza zamówił szafkę na ubrania. Fachowiec zapewnił, że wie, jak ją zrobić, i gotowa miała być za kilka dni. Tak minął jeden tydzień i kolejny, potem miesiąc. Misjonarz do dziś nie ma zamówionego mebla. Mówi, że potrzeba trzech rzeczy, żeby się odnaleźć w kulturze Boliwijczyków – cierpliwości, cierpliwości i jeszcze raz cierpliwości. W katechizacji i odprawianiu nabożeństw w wioskach pomagają liderzy. Życie religijne w dużej mierze zależy od tego, jaki jest to człowiek. Problemem i wyzwaniem są związki niesakramentalne, rozbite małżeństwa, sekty, problemy związane z narkotykami. – Generalnie parafia rośnie, ludzi w niej przybywa. Jeszcze dwa lata temu była to tylko kaplica dojazdowa. Wyzwań jest jednak jeszcze przed nami mnóstwo – mówił ks. Tomasz. Prosił o modlitwę o nowe powołania misyjne, o to, by znajdowali się ludzie, którzy będą chcieli wyjechać do pracy misyjnej. Zachęcał też, by docenić to, że w Polsce w każdej miejscowości jest kościół lub kaplica, na Mszy św. można być codziennie, na miejscu jest też ksiądz, który udzieli namaszczenia chorych czy pochowa. Tam tak nie jest i nie jest tak w wielu miejscach świata. Bobrowianie byli ciekawi, czym się zajmują Boliwijczycy w jego misji na co dzień, jak żyją, co robi młodzież, czy ma zainteresowania, jak wygląda tam edukacja. Spotkaniu towarzyszyła akcja charytatywna, w czasie której młodzi zbierali fundusze na misję ks. Tomasza. – To nie pierwsza nasza tego typu inicjatywa. Przynajmniej dwa razy do roku, przy okazji świąt Bożego Narodzenia i Wielkanocy, organizujemy kiermasze, z których cały dochód przeznaczamy na wsparcie misji ks. Tomasza. Pamiętamy też o nim i jego podopiecznych w modlitwie – wyjaśnia Marcelina z grupy apostolskiej w Bobrowej. Młodzi wiele ks. Tomaszowi zawdzięczają. Jego czas w tej parafii zbiegł się ze Światowymi Dniami Młodzieży w Krakowie, kiedy młodzi w wielu miejscowościach zaczęli się jednoczyć. Potrzebny był impuls. – Kiedy ks. Tomasz odchodził, prosił nas, żebyśmy nie rezygnowali z grupy apostolskiej, ale jeszcze bardziej w niej działali. Dziś młodzi ludzie bardziej związani są ze swoimi komórkami czy komputerami niż z innymi, brakuje zwyczajnych relacji. Wielu dziś uważa, że Bóg i Kościół nie są im potrzebne, że dadzą radę żyć bez nich, a my wiemy, że z Bogiem jest dużo łatwiej, musimy zwyczajnie to głosić – uważają Kinga i Marcelina.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL