Nowy numer 09/2020 Archiwum

Klerycy po wakacjach

Zaledwie dwa tygodnie dzielą alumnów WSD w Tarnowie od początku nowego roku formacji i nauki. Wrócą w seminaryjne mury z bogatym doświadczeniem…

W wakacje w Wyższym Seminarium Duchownym w Tarnowie było cicho… Ale to tylko pozór. Grupa kilkunastu alumnów pomagała w kuchni w ramach wakacyjnych praktyk. Robili m.in. korniszony. – Tak zwana grupa robocza to tylko jedna z form letnich zajęć kleryków – mówi ks. dr Jacek Soprych, rektor WSD w Tarnowie.

– Klerycy nie tylko pracowali na rzecz seminaryjnego domu, ale też wyjeżdżali na oazy diecezjalne i parafialne jako wychowawcy i animatorzy. Poszli na pielgrzymkę na Jasną Górę, służyli na furcie, w bibliotece, w klasztorze sióstr klarysek w Starym Sączu, w Muzeum Diecezjalnym w Tarnowie. Wyjeżdżali na staże misyjne, uczestniczyli w warsztatach dla chóru, uczyli się języka migowego, mieli praktyki w Norwegii, na Ukrainie i w Wielkiej Brytanii. Odprawiali też indywidualne rekolekcje, m.in. u kamedułów na Bielanach – wylicza rektor. O konkretnych zajęciach wakacyjnych opowiadają sami klerycy.

Dwa razy przy odejściu

Maciej z V roku przez miesiąc, w ramach kleryckich praktyk, pracował jako wolontariusz w szpitalu. Ludzie nie wiedzieli, że jest klerykiem. – Najprościej mówiąc – myłem ludzi. Rano z innymi robiliśmy obchód, zmienialiśmy pampersy. Potem wożenie pacjentów na dializy, pomoc paniom salowym w sprzątaniu, następnie rozwożenie obiadów, znów sprzątanie, znów sprawdzanie, czy pampersy są suche, czy wilgotne. I tak przez cały dzień. Dwa razy towarzyszyłem ludziom w ich odejściu do wieczności… To był dobry czas na formację mojego człowieczeństwa – mówi kleryk. Podobne doświadczenie zdobył Tomasz z V roku, który jako wolontariusz pojechał na oazę dla niepełnosprawnych ruchowo.

– Otrzymałem od nich bardzo wiele. To ludzie skupieni na najważniejszych sprawach życia. Przez swoje cierpienie, zmaganie się z niepełnosprawnością, walkę są dojrzalsi od nas. Podczas oazy był też czas na integrację przez zabawę. Niezapomniane są dyskoteki i tańce z niepełnosprawnymi. A tańczy się tak jak ze sprawnymi, czyli do rytmu, uważając, by komuś nie najechać wózkiem na palce – uśmiecha się Tomasz.

Złowić na świadectwo

Krzysztof z III roku był na rekolekcjach dla chłopaków w Zakopanem. – Na rekolekcjach o powołaniu, seminarium i kapłaństwie trzeba było mówić w przystępny sposób, dzięki temu chłopcy mieli łatwość w rozmawianiu z nami na ważne tematy. Podpatrywali, czy możliwe jest połączenie modlitwy z pracą i wypoczynkiem. To da się pogodzić. I ma moc przyciągania. Cieszy to, że widać  owoce tych rekolekcji. Po jednych takich rekolekcjach pięciu chłopaków wstąpiło do seminarium – uśmiecha się Krzysztof. Z kolei Jan z II roku wziął udział w rekolekcjach wakacyjnych Ruchu Światło–Życie. Jako wychowawca i animator miał pod opieką grupę dzieci od III do V klasy szkoły podstawowej.

– Nie było to łatwe zajęcie, ponieważ dopiero uczę się pracy z dziećmi. To będzie przecież jedno z naszych ważnych zadań w kapłaństwie, więc nawet trudne doświadczenie oazowe się przyda – mówi kleryk. Mateusz z V roku był na oazie misyjnej dla dzieci w Diecezjalnym Domu Formacji Misyjnej w Czchowie-Kozieńcu. – To był dla mnie czas próby – czy poradzę sobie w pracy z dziećmi jako wychowawca? Trzeba było dostosować swój język do mentalności dzieci, ich rozwoju intelektualnego. Nie można było mówić z wyżyn teologii, tylko obrazowo i prosto. Oaza była dla mnie lekcją pokory – mówi kleryk. Mateusz z V roku bardzo dobrze wspomina staż misyjny, który odbył w Boliwii. – To było jak zderzenie – z nowym światem, nowymi ludźmi, językiem, zwyczajami, mentalnością. Było trudno, ale z drugiej strony można było zwolnić, bo Boliwijczycy żyją wolniej niż my, nie spieszą się, mają za to więcej czasu – zauważa Mateusz.

Ogórki, mole i klucze

Szymon z II roku opowiada o tej części wakacji, którą spędził w grupie roboczej. – Pomagamy w różnych pracach gospodarczych dla wspólnoty. Mnie i kolegom przypadła ostatnio robota przy ogórkach. Pod okiem sióstr i ich kierownictwem przerobiliśmy 320 kg ogórków, zamieniając je w słodko-kwaśne korniszony. Myślę, że tyle słoików wystarczy, choć potrzeby są wielkie. Pracujemy dla wspólnoty, dla seminarium, które traktujemy jako nasz dom – podkreśla Szymon. Piotr z V roku dołączył do grupy roboczej i zajął się wraz z innymi książkami w bibliotece. – To niewidoczna praca, ale cieszy, bo dzięki niej ktoś weźmie do ręki jakąś książkę, przyjdzie po nią do czytelni lub ją wypożyczy – mówi kleryk.

Michał z II roku i kleryk z V roku byli furtianami. – Mamy zadanie, by być wizytówką seminarium, bo przychodzący ludzie pierwszy kontakt z naszym domem mają właśnie przez nas. Wstajemy o 5.30. W ciągu dnia załatwiamy różne bieżące sprawy. A dzień kończy się o 22.00 lub 23.00. Wcześniej musimy jeszcze pozamykać całe seminarium – opowiada Michał.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama