Nowy numer 33/2020 Archiwum

Milion buziaków od przedszkolaków

W sanktuarium Matki Bożej Tylickiej 4 września odbyło się posłanie ks. Romana Marka na misje do Bagandou w Republice Środkowoafrykańskiej.

Mszy św. przewodniczył bp Andrzej Jeż, który nałożył kapłanowi krzyż misyjny i dokonał uroczystego posłania na wzór tego, które jest praktykowane w Kościele od samego początku. Na ceremonii był obecny bp Mirosław Gucwa z Bouar w Republice Środkowoafrykańskiej, który wygłosił homilię. Podkreślił w niej, że ksiądz nie wyjeżdża na misje, lecz zostaje na nie posłany.

– Nie jedzie w swoim imieniu, ale w imieniu Kościoła lokalnego, który go posyła – mówił biskup. Dodał, że każde posłanie ożywia Kościół diecezjalny. – W połączeniu z inicjatywami misyjnymi, zaangażowaniem świeckich i duchownych w różne dzieła misyjne, ofiarowanym cierpieniem i modlitwą w intencji misji posłanie przyczynia się do wzrostu świadomości misyjnej wierzących, budzi nowe powołania, daje posyłającej diecezji nowy impuls do jeszcze aktywniejszej ewangelizacji – wyliczał bp Gucwa. Hierarcha zaznaczył, że ks. Marek wyjeżdża do kraju paradoksów.

– Republika Środkowoafrykańska jest krajem bogatym w złoża różnych cennych surowców, jest krajem żyznym, a mimo to ludzie żyją w nędzy. Bardzo ceni się tam życie, dziewczyny chcą zostać żonami i matkami. Z drugiej strony ludzie zabijają innych nieraz za byle co. Dalej, kraj lubi fetować swoją niepodległość, lecz aż trzy czwarte terytorium jest kontrolowane przez rebeliantów – charakteryzował bp Mirosław. Miejscem pracy ks. Marka będzie misja w Bagandou.

– Żyją tam ludzie trawieni gorączką zniewolenia wiarą w magię, gorączką chciwości, bo teren jest złotonośny, i gorączką nienawiści wobec obcych plemiennie i klanowo ludzi. Mimo to czekają tam na misjonarzy, wierzą w moc słowa Bożego, chcą, by księża nad nimi się modlili. Afrykanie czekają na ciebie, księże Romanie – powiedział bp Gucwa. Nowy misjonarz podkreśla, że droga do powołania misyjnego zaczęła się w tarnowskim seminarium.

– Należałem do ogniska misyjnego, byłem z ojcem Stanisławem Wojdakiem na stażu misyjnym w Czadzie. Po święceniach i kilku latach pracy w parafii Ujanowice i Wierzchosławice zapragnąłem wyjechać na misje. Z początku na Kubę, ale później okazało się to niemożliwe. Mimo to nie rezygnowałem z wyjazdu. Wybrałem w końcu Afrykę, ponieważ byłem tam na stażu misyjnym i znałem trochę język francuski. Będę pracował wśród Pigmejów i czas na początku pracy muszę poświęcić na naukę sango, ale jestem dobrej myśli, zwłaszcza gdy mam świadomość, że moi rodacy w Tyliczu i diecezjanie będą się za mnie modlili, za co już teraz składam serdeczne podziękowanie. Wiem też, że przydadzą się na misjach moje umiejętności wyniesione z domu, z pracy w gospodarstwie oraz z nauki w technikum elektrycznym – mówi ks. Roman.

Do Bagandou wyjeżdża w połowie września. – Jadę z prymicyjnym mottem: „Powierz Panu swoją drogę, a On sam będzie działał”, więc nie muszę się martwić – podsumowuje misjonarz. Warto dodać, że ks. Marek jest pierwszym kapłanem pochodzącym z Tylicza, który zostaje posłany na misje.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama