Nowy numer 44/2020 Archiwum

Koronka polsko-słowacka

Po raz trzeci mieszkańcy Żegiestowa i Sulina spotkali się na modlitwie i rodzinnym pikniku.

Spotkanie rozpoczęło się 1 września na kładce łączącej Żegiestów i Sulin. Powitanie miało charakter oficjalnej ceremonii. Na środek kładki nad Popradem, tam, gdzie przebiega granica między naszymi państwami, przyszli Polacy i Słowacy. Ksiądz proboszcz z Żegiestowa Krzysztof Dynarowicz i ks. Pavel Syrotniak, proboszcz par. greckokatolickiej św. Michała Archanioła w Sulinie, prowadzili niemal procesyjnie swoich parafian.

Powitanie było bardzo uroczyste i serdeczne. Uściski wymienili proboszczowie, a także przedstawiciele miejscowej władzy, czyli starosta Sulina Anna Hilaková i sołtys Żegiestowa Mieczysław Motyka. Po powitaniu wszyscy przeszli na słowacką stronę, gdzie przy kapliczce z obrazem Bożego Miłosierdzia księża poprowadzili koronkę po słowacku i polsku. Duchowni udzielili na końcu błogosławieństwa wszystkim uczestnikom spotkania. Bardzo bogaty program artystyczny, w wykonaniu głównie słowackich zespołów regionalnych, towarzyszył rodzinnemu piknikowi, na którym podawano suliński gulasz i żegiestowski bigos oraz inne potrawy regionalne.

– Kiedy powstała kładka, zastanawiano się, jak ją wykorzystać do pogłębienia więzi między Słowacją i Polską. Świeccy zaproponowali zorganizowanie rodzinnego pikniku. Jako duszpasterze pomyśleliśmy, że możemy zaczynać nasze spotkania od modlitwy Koronką do Bożego Miłosierdzia, którą znają wszyscy – opowiada ks. Pavel Syrotniak. – Po stronie słowackiej została postawiona kapliczka z obrazem Pana Jezusa Miłosiernego, która gromadzi nas na wspólnej modlitwie. Dzisiaj szczególnej, bo w 80. rocznicę wybuchu II wojny światowej, dlatego będziemy się modlić o pokój – dodaje ks. Krzysztof Dynarowicz.

Rzymskie echo

Kładka na rzece Poprad została otwarta w 2015 roku. Przejście dla pieszych i rowerzystów łączy polski Żegiestów i słowacki Sulin. Jak opowiadali samorządowcy przybyli na spotkanie, w zamyśle architekta ze Słowacji konstrukcja i wykonanie kładki mają przypominać rzymskie kamienne mosty. Dziś kamień zastąpił beton, który ma z czasem obrosnąć mchem oraz innymi roślinami i przypominać swoich starożytnych poprzedników, nawiązując jednocześnie do jednoczącej Europę rzymskiej kultury i cywilizacji.

– Kładka jest piękna – chwali inicjatorka jej budowy Anna Hilaková. – Nasza miejscowość ma już 350 lat, jest jednak w porównaniu z Żegiestowem mała. Chcieliśmy nawiązać bliższe kontakty z naszymi polskimi sąsiadami, tym bardziej że połączyła nas ta słowacka inwestycja, jaką jest przejście nad Popradem. Nasze coroczne spotkania pogłębiają więzi między ludźmi, turystom jest łatwiej przedostać się na Słowację, rowerzystom – korzystać z naszych spokojnych dróg. Widać, że ruch między naszymi krajami w tym miejscu rozwija się. To bardzo dobrze rokuje – dodaje pani Anna.

Łączy nas modlitwa

Inicjatywa spotkań polsko-słowackich jest wspólna. I ma wymiar religijny. Mieczysław Motyka podkreśla, że spotkania na kładce zaczynają się od modlitwy. – Mamy wspólne dziedzictwo. Łączy nas ten sam Kościół, ta sama wiara, możemy się razem gromadzić na modlitwie, która zawsze rozpoczyna nasze spotkania. Dzięki kładce rzeka przestała nas dzielić. Ten atut trzeba wykorzystać i cieszę się, że udaje się łączyć jeszcze mocniej nasze miejscowości – mówi pan Mieczysław. Spotkania na kładce to niejedyna okazja do zawiązywania głębszych relacji transgranicznych.

– Słowacy przychodzą do nas m.in. na odpust św. Anny. Ludzie się odwiedzają, bo choć dzieli ich rzeka, to przecież języki słowacki i polski są podobne i można się dogadać, a to już pierwszy krok do budowania wspólnoty, której najpiękniejszym wyrazem jest modlitwa – podkreśla ks. Dynarowicz.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama