Nowy numer 32/2020 Archiwum

Wyrzuć stare konserwy

Kiedy w 1950 r. komuniści w Czechosłowacji zaprowadzali czerwony raj, zakneblowali Kościół, który musiał zejść do podziemia. Pomoc nadeszła z Polski.

Słowacy nie mieli niczego. Od 1948 do 1989 r. nie wydrukowano ani jednego egzemplarza Pisma Świętego, modlitewnika, świętego obrazka czy książki. A jednak w domach katolików słowackich było tej religijnej literatury dużo, bo wraz z różańcami trafiała tam z Polski, przenoszona w plecakach „kurierów Bożego słowa”.

Grupy „przemytników” działały, nie znając się wzajemnie. Wiadomo – konspiracja. Do dziś nie wiadomo, ilu ich było, ile przenieśli „bibuły”.

Pokój gościnny

Przez lata w diecezji centralą „przemytu” był stojący w centrum Podegrodzia dom Marii i Jana Bartulów. – Zaczęło się od naszej siostry Haliny. W latach 70. XX w. studiowała na KUL i tu kiedyś poznali ją klerycy ze zgromadzenia marianów, którzy studiowali w Lublinie, a do Podegrodzia przyjeżdżali ze względu na ich założyciela o. Stanisława Papczyńskiego – mówi ks. Paweł Bartula, syn Marii i Jana. U państwa Bartulów, w rodzinie z AK-owskim rodowodem, klerycy znaleźli serdeczną gościnę, dach nad głową, chęć współpracy i konieczne wobec tego, co za chwilę się zaczęło, głębokie wzajemne zaufanie.

W grupie marianów był Stanisław Ługowski, który kilka lat później organizował przemyt religijnej literatury na Słowację. „Historia tej rodziny zatoczyła szczególny krąg, by znów działać w konspiracji” – wspominał ks. Ługowski w książce „Kurierzy Bożego Słowa”. W Podegrodziu państwo Bartulowie zorganizowali mu w 1974 r. prymicje, po których nie pojawiał się przez 6 lat. Kiedy wrócił do przyjaciół, miał trudne zadanie utworzenia tu „przemytniczej” bazy.

Państwo Bartulowie mieszkali względnie blisko słowackiej granicy. Ale nie to decydowało. „Przede wszystkim postawa gotowości do niesienia pomocy. O każdej porze dnia i nocy, niezwykle gościnni, z otwartymi ramionami przyjmowali każdego, kto wszedł do ich domu z chrześcijańskim pozdrowieniem, powołując się na znajomość ze mną” – wspominał ks. Ługowski.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama