Nowy numer 42/2019 Archiwum

Zrób coś dla mnie!

– Znajomy, który nie tak dawno poznał św. o. Pio, określił go jednym słowem: „Przekozak” – mówi Janusz Jasielec z Nowego Sącza.

Nowosądecka Grupa św. o. Pio należy do największych na świecie. – Można by się dziwić, bo przecież w czasie 20 lat założyliśmy 3 inne grupy w Nowym Sączu, poza tym grupy m.in. w Limanowej, Gaboniu, Krynicy-Zdroju, więc powinno nas ubywać, a tymczasem jest nas ciągle mnóstwo. Ludzi przyciąga o. Pio – mówi ks. Andrzej Liszka, moderator sądeckiej grupy. Przyciąga, a mógłby zniechęcać, bo bywał wybuchowy, szorstki, a dziś wielu ludzi lubi pluszowo-cukierkowy Kościół.

– Ojciec Pio był gorący. Twardy. Miał zrugać – to zrugał, jak miał pogłaskać – to pogłaskał. Wiedział, kogo zrugać i kogo pogłaskać, żeby prowadzić tych ludzi do Jezusa. Wyrzucał czasem penitentów z konfesjonału, ale przygotowani jednak wracali do niego do spowiedzi – dodaje Janusz Jasielec. Jego rodzina doświadczyła pośrednictwa o. Pio i uzdrowień, ale najbardziej pociąga go to, że święty był wyrazisty, w ewangelicznych postawach ostry jak brzytwa, wymagający od innych, ale i od siebie. – To jest konkret, to jest ostrość spojrzenia, to jest klarowna moralność, czarno-biała, bo albo coś jest dobre, albo złe. Wreszcie o. Pio to jest całkowite pójście za Jezusem. Nie można być człowiekiem Ewangelii, a jednocześnie palić diabłu ogarek – przekonuje Jasielec. W modlitewnych spotkaniach w Nowym Sączu uczestniczy nawet ponad 2 tys. ludzi. Maria Ross, animatorka, jest w grupie od początku. – Jestem, bo chrześcijanin musi znaleźć dla siebie jakąś wspólnotę, aby się formować, bo jak jej nie ma, to może duchowo gnuśnieć. Ja znalazłam tę grupę. Niemniej jednak wstawiennictwu o. Pio także wiele zawdzięczam – opowiada Maria. Jej wnuczka od urodzenia miała kłopot z układem moczowym. Skutkiem jakiegoś rodzaju refluksu mocz wracał do nerek i je uszkadzał. Fizyczny defekt, na który nie było tabletki. Tylko operacja. Po kwalifikacji dziewczynka dzień przed operacją pojawiła się na badaniach. – Modliliśmy się przez wstawiennictwo o. Pio o zdrowie. Mówiłam mu: „Ojcze Pio, ja się tu staram, robię, co mogę, by szerzyć twój kult, by ci pomagać, to ty też mógłbyś dla mnie coś zrobić – wspomina Maria Ross. Badania pokazały, że operacja jest zbędna. Dolegliwość minęła. – Chirurg powiedział córce, że jest niewierzący, ale gdyby był, toby powiedział, że to cud – dodaje pani Maria. W grupie wielu ma podobne doświadczenia wstawiennictwa. Od 16 lat grupa organizuje festyn charytatywny. – Może przez to, że o. Pio ma tak wielu czcicieli, nadal prawie nikt nie odmawia pomocy przy organizacji – mówi ks. Liszka. – Prowadzimy działalność charytatywną, bo wiara domaga się uczynków miłości. Każdego roku na stypendia dla młodzieży, adopcję dzieci w Kongu, pomoc dla seniorów, w tym kapłanów z domu księży emerytów, a także na doraźną pomoc indywidualną przeznaczamy około 60 tys. złotych – informuje Magdalena Druszka, minister finansów sądeckiej Grupy św. o. Pio. Wiele dostają, wiele starają się oddać.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL