Nowy numer 49/2020 Archiwum

Wiadro z wodą

– Dzieci, gdy zobaczyły, że zmieniamy obyczaj i modlimy się wspólnie z żoną i zapraszamy do modlitwy, pytały, do jakiej sekty się zapisaliśmy – mówi Marek Wójcik z Dębicy.

Dzieci najpierw nie chciały się z nami modlić, zostawiliśmy to jednak ich woli. Nie zmuszaliśmy. Próbowaliśmy dawać świadectwo w domu. Potem usłyszeliśmy od syna, który był już na studiach, że chciałby mieć kiedyś taką rodzinę jak nasza – dodaje Marek. On i żona Zdzisława od 21 lat są w Domowym Kościele. Zaczynali w 22. roku małżeństwa.

– Impulsem była pierwsza pielgrzymka Jana Pawła II do Polski. Postanowiliśmy poszukać dla siebie miejsca w Kościele – mówi Zdzisława Wójcik. – Drugi impuls to był program „Róbta, co chceta”, który przypadkiem obejrzałem i pomyślałem, że skoro taką ideą karmi się dzieci, które mieliśmy wtedy w wieku szkolnym, to muszę usilnie szukać czegoś, co wzmocni nas, naszą rodzinę – dodaje Marek. Tak właśnie znaleźli się w Domowym Kościele. W Dębicy kręgi z rejonu w połowie września rozpoczęły nowy rok formacyjny. Zdzisława i Marek są animatorami jednego z nich. – Obecnie w rejonie Dębica formuje się 16 kręgów, w tym trzy pilotowane, czyli na początku drogi Domowego Kościoła – informują Magda i Wojciech Szerszeniowie, para rejonowa. Cieszą się ze wszystkich, a zwłaszcza z kręgu wdów i wdowców oraz kręgów pilotowanych, gdzie są już rodziny z małymi dziećmi. – Domowy Kościół jest drogą formacji małżeństwa i rodziny. Nas prawie 20 lat temu zachęcili znajomi, mówiąc, że to wspaniałe środowisko wychowania i formacji dla dzieci – wspominają Szerszeniowie. – W rodzinie widzimy, że pójście na poranną Mszę św. w dniu powszednim z naszymi dziećmi (w wieku 21, 19, 15 lat) czy wspólna modlitwa to nie „przykre obowiązki”. Dzięki formacji w Ruchu Światło–Życie nasze dzieci przejęły się wiarą. Mają odwagę mieć własne zdanie wśród rówieśników czy świadczyć o Jezusie, służyć innym – dodają Magda i Wojtek Szerszeniowie. Parę miesięcy po ślubie do Domowego Kościoła zawitali Maria i Andrzej Kulasowie z Dębicy. – Byliśmy wcześniej w Odnowie w Duchu Świętym, ale gdy się pobraliśmy, postanowiliśmy poszukać formacji stricte małżeńskiej. W DK mamy dialog małżeński, wspólną modlitwę, małżeńską i rodzinną, regułę, czyli systematyczną pracę nad sobą. Moglibyśmy to robić poza Domowym Kościołem, ale DK nas mobilizuje i mamy wspólnotę w kręgach, wspierającą się, modlącą się za siebie nawzajem – mówią Kulasowie. – Zastanawiamy się czasem, jak bez wspólnoty, więzi z Bogiem radzą sobie inni ludzie z różnymi problemami. Nam wydaje się, że życie z Bogiem sprawia, że jest ono po prostu łatwiejsze – dodaje Andrzej Kulas.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama