Nowy numer 31/2020 Archiwum

Narzędzia

Nie można go mylić z coachem, guru, który prowadzi ludzi. Jest raczej drogowskazem wskazującym drogę do Boga.

Wiktoria Fryczek z Siedlisk Bobowskich od dwóch lat jest animatorką parafialnej wspólnoty młodzieżowej. Dotychczas radziła sobie świetnie. W tym roku zaczęła Młodzieżową Szkołę Animatora.

– Chcę być lepszym animatorem. Czuję, że muszę się rozwijać, formować. Potrzebuję rekolekcji, szkolenia, warsztatów, żebym lepiej poznała samą siebie, żebym umiała pracować nad sobą, żebym zagłębiła się w wiarę. Im więcej wiem o sobie, im lepiej jestem przygotowana, tym bardziej zdaję sobie sprawę z tego, że nie jestem ważna, że mam nie eksponować siebie, ale być dobrym narzędziem w ręku Boga, który prowadzi ludzi – mówi Wiktoria. Młodzieżowa Szkoła Animatora to propozycja KSM Diecezji Tarnowskiej dla młodych, którzy szukają miejsca w Kościele. – Po pierwsze dla tych, którzy chcą animować młodzież w parafiach. Po drugie dla tych, którzy chcą być aktywni w Kościele. Nie po to zostaliśmy ochrzczeni, by z założonymi rękami siedzieć w kącie – mówi odpowiedzialny za MSA Adam Sołtys, wiceprezes KSM Diecezji Tarnowskiej. W tym roku formację w rocznym cyklu pięciu weekendowych sesji rozpoczęło 60 młodych. – Pierwsza sesja to rekolekcje, które przeżywamy na Jamnej, bo sami musimy zdać sobie sprawę, że w naszej działalności nie chodzi o robienie ruchu, ale o Jezusa, o którym mamy świadczyć przez naszą działalność – dodaje Adam. Rekolekcje poprowadziła diakonia „Młodych na progu” z Tarnowa. – Zależy nam, by uczestników MSA wprowadzić w doświadczenie pewnego napięcia, które naturalnie pojawia się w przypadku osób dzielących swój czas między rodzinę, Kościół i szkołę i wszędzie starają się być aktywni. Trzeba dobrze zbudować się wewnętrznie, żeby sobie z tym poradzić. Trzeba też odkryć, że w każdym z tych środowisk można odnaleźć Boga – tłumaczy Krzysztof Podsiadło z ekipy rekolekcyjnej. Kolejne sesje poświęcone będą m.in. tematyce zarządzania grupą czy finansami, komunikacji z ludźmi, korzystaniu z mediów, psychologii, liturgii. – Przeszłam MSA i wiem, że to zagadnienia przydatne w życiu aktywnego nastolatka. Nie tylko tego kościelnego. MSA jest narzędziem rozwoju osobistego. Jednak wyraźnie uczymy, że mimo szeregu świetnych kompetencji do prowadzenia ludzi animator nie jest żadnym guru czy „kołczem”. Ma być świadkiem. Tym cenniejszym, że jako młody wśród młodych ma szansę inspirować innych czasem bardziej niż dorośli – mówi Dominika Kukułka ze sztabu MSA. Każdego roku szkołę kończy kilkudziesięciu młodych. Mają szansę wnieść młodzieżowy entuzjazm w życie swoich wspólnot. – Jestem gotów jeszcze bardziej zaangażować się w życie parafii – deklaruje Marcin Twaróg ze Starej Wsi, uczestnik tegorocznej MSA. – Chcę się dzielić z innymi tym – może skromnym – doświadczeniem, jakie już mam – przyznaje Ola z Siołkowej.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama