Nowy numer 28/2020 Archiwum

Będę śpiewał

W tarnowskim seminarium duchownym patronka śpiewu kościelnego musi należeć do najbardziej czczonych świętych.

Muzyka jest jedynym przedmiotem, który towarzyszy nam przez wszystkie lata formacji seminaryjnej – przyznaje diakon Michał Pierz. Najpierw klerycy uczą się podstawowych zasad muzyki, by móc korzystać z zapisów nutowych w mszale czy śpiewniku.

– Na drugim roku odbywają się ćwiczenia z solfeżu, czyli śpiewania z nut. Kolejny rok to nauka chorału gregoriańskiego, a potem uczymy śpiewów obrzędowych – objaśnia muzykolog ks. dr hab. Stanisław Garnczarski, który uczy muzyki na Wydziale Teologicznym Sekcja w Tarnowie UPJP II w Krakowie. Na V roku klerycy uczą się śpiewów diakona, a na VI – śpiewów kapłana. Oprócz tego w seminarium działają czterogłosowy chór męski, schola gregoriańska, schola liturgii godzin, a także ewangelizacyjny zespół muzyczny „Bethesda”; funkcjonuje też instytucja kantora oraz organisty, – Uroczysta liturgia bez śpiewu właściwie nie istnieje. Sobór Watykański II podkreślił, że muzyka jest „nieodzowną i integralną częścią liturgii”. Kościół kładzie zatem nacisk, by śpiew był rozwijany na różnych płaszczyznach – mówi ks. Garnczarski. Uformowanie księdza musi uwzględniać muzykę, choć posiadanie słuchu muzycznego nie jest kryterium przyjęcia do seminarium. – Jestem przekonany i widzę to po ponad 20-letniej praktyce dydaktycznej, że każdy człowiek ma słuch muzyczny, tylko w różnym stopniu rozwinięty. Zdarzali się klerycy, którzy na początku nauki nie potrafili powtórzyć dźwięku, a na końcu zupełnie ładnie i czysto śpiewali – mówi ks. Garnczarski. Potrzebne są sumienność, konsekwencja i praca. Diakon Michał Pierz jest dyrygentem chóru. – Zaczynałem od podstaw. Uczyłem się wszystkiego niemal od zera. Nie jestem profesjonalistą, ale można nawet w starszym wieku rozwinąć umiejętności, by efektywnie służyć – mówi. Kamil Karpiński, organista, ma za sobą edukację w szkole muzycznej, ale w klasie gitary. – W seminarium zasiadłem za organami i cały czas staram się ćwiczyć i doskonalić umiejętności, a motywacją do tego jest zrozumienie znaczenia muzyki kościelnej – mówi. – Muzyka sprzyja modlitwie, przez melodię śpiewu pomaga wydobyć treści ukryte w tekście. Można przez to głębiej wejść w modlitwę – zauważa Maciej Sumara, kleryk IV roku śpiewający w scholi gregoriańskiej. – Stwierdzenie, że „kto dobrze śpiewa, dwa razy się modli” odnosi się nie tylko do kunsztu śpiewu, ale też do repertuaru, dotyczy muzyki religijnej, a dokładnie liturgicznej, ale jest prawdziwe – tłumaczy ks. prof. Garnczarski. – Kościół musi też dbać o muzykę, bo śpiew w liturgii, kulcie, musi być realizowany przez człowieka. To żadna chwała dla Boga, gdyby muzyka była odtwarzana z automatu czy płyty – dodaje.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama