Nowy numer 33/2020 Archiwum

Parafia z(adaje) Szyku

Mała wspólnota. Nieco ponad tysiąc osób. Tradycyjna. Niespecjalnie zamożna, a wierni robią rzeczy wielkie, przekraczające jej możliwości.

Dwanaście lat temu proboszczem w Szyku zostaje ks. Grzegorz Ochał. Ludzie mówią, że zapaleniec i entuzjasta. – Poza tym czciciel Matki Bożej. On zawierzył Jej siebie i parafię, i to, co widzimy, co się dzieje, to chyba owoc tego faktu – mówi Kazimierz Jarosz, nadzwyczajny szafarz Komunii Świętej. Dwa lata temu sprowadzili figurę MB Fatimskiej z Portugalii. Peregrynowała potem po rodzinach. W grudniu 2019 roku parafianie ufundowali i powiesili na dłoniach figury złoty różaniec. – Żyjemy w przekonaniu, że to, co ofiarujemy Matce Bożej, Bogu, wraca do nas w postaci dobra – dodaje Tomasz Zając z rady parafialnej. Zdaniem księdza Ochała szczera i głęboka wiara owocuje Bożym błogosławieństwem. Parę lat temu ze swoich ofiar wierni w trzy i pół roku wybudowali plebanię. Jedną z ładniejszych i bardziej funkcjonalnych w okolicy.

Nietoperze

Kiedy niedawno okazało się, że przecieka dach na ponad 500-letnim kościele parafialnym, nie załamali się, choć mogli, bo ołtarz główny jest w renowacji, a to kosztowne przedsięwzięcie. Gont przeciekał w przynajmniej kilku miejscach. Podobnie jak w wielu innych kościołach tego regionu, w sukurs przyszły nietoperze, a dokładniej podkowiec mały, którego kolonia zamieszkuje od lat poddasze świątyni. – Jest tam ponad 50 osobników podkowca. Z programu Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Krakowie, realizującej projekt ochrony zagrożonych gatunków nietoperzy finansowany ze środków Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko, udało się zapewnić środki na remont dachu celem ochrony siedliska, pozyskując 100 procent wartości inwestycji, czyli 600 tys. złotych – informuje Rafał Szkudlarek, prezes Polskiego Towarzystwa Przyjaciół Przyrody „pro Natura”, koordynator programu ochrony podkowca małego w Polsce. Remont nie kosztuje parafian ani złotówki. – Wiele lat musielibyśmy składać się na ten dach, a tak dostaliśmy go poniekąd w prezencie – mówi ks. Ochał. W zasadzie sprezentowały go im nietoperze. – W Szyku dawno temu była sytuacja, że poprzednik proboszcza, bez złych intencji, pozamykał otwory wlotowe na strych dla nietoperzy, których obecności nie był świadomy, by ochronić się przed ptakami. Udało się na szczęście szybko uwolnić głodne nietoperze. Wspominam o tym, bo gdyby wówczas te ssaki zginęły, dziś nie mielibyśmy remontu dachu – dodaje Rafał Szkudlarek. Troska o nietoperze niewiele kosztuje, a pozwala im przetrwać. One z kolei mogą kiedyś odwdzięczyć się, „załatwiając” pieniądze na remont. Jak w Szyku.

Środek

Ludzie w Szyku wolą mówić, że to Opatrzność tak poukładała albo może Matka Boża Fatimska, którą w 2017 roku zaprosili pod dach, załatwiła sobie remont domu. Cieszą się, że zaoszczędzili, bo tymczasem 100 tys. zł kosztuje ich budowa ogrodzenia cmentarza. W perspektywie zaś mają budowę nowej świątyni. – To jest zalecenie powizytacyjne, ale też autentyczna potrzeba – przekonuje ks. Grzegorz. Drewniany kościółek jest malutki. – Tłok w kościele, pełno ludzi na chórze, przy ołtarzu ciasno, ludzie także w zakrystii. Kiedy w lecie stoją na zewnątrz, nawet nie mam sumienia zwracać im uwagi, bo wiem, że w środku by się podusili – opowiada ks. Grzegorz. Tym bardziej że w parafii z różnych powodów ludzi przybywa. Ksiądz Ochał policzył, że w ciągu 10 lat pobłogosławił 65 nowych domów, a 35 dalszych jest w budowie. Więc nominalnie parafia się powiększa. Powiększa się też wspólnota. – Ubywa tych, którzy stali na zewnątrz. Coraz więcej ludzi chce być w środku – w środku kościoła, wspólnoty, w środku tego, co się dzieje – zapewnia Kazimierz Jarosz. Dowodem na to jest wzrost liczby osób przyjmujących Komunię Świętą. – Gdy tu przyszedłem, było rozdawanych rocznie 25 tysięcy. Dziś to 55 tysięcy – informuje proboszcz. Tomasz Zając mówi, że widać to też w liczbie uczestniczących w nabożeństwach. – Ludzie widzą, że w niełatwych czasach Bóg jest trwałym fundamentem. Niechętni zmienili zaś nastawienie, kiedy zobaczyli, że można w parafii coś zrobić. Z „niczego” wykonane zostały chodniki koło kościoła, plebania w trzy lata, cmentarz. Nie mamy odłożonych milionów, a zrobić się da – mówi pan Tomasz. Nadzieja złożona w Bogu to klucz do niemożliwego.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama