Nowy numer 43/2020 Archiwum

ITER uzdrawia

Rodzice są już na emeryturze, mają swoje dolegliwości, ale kiedy szykują się do kolejnego wyjazdu, nawet ból w kolanach mija.

Moi rodzice od kilku lat systematycznie wyjeżdżają z ITER-em na pielgrzymki. Przedtem to były jedynie wyjazdy do sanatorium, ale ZUS przy ITER-ze wygasa. To on ich uzdrowił. Wciąż planują następne podróże. Z każdej przywożą wiele przeżyć, opowieści, zdjęć – opowiada pani Małgorzata z Łukanowic, która także kilka razy z mężem była na pielgrzymce z ITER-em.

– Rodzice poznali na pielgrzymkach wiele osób, utrzymują z nimi stały kontakt. Są radośni, mają wielu znajomych, którzy ich odwiedzają. Przyjeżdżają do nich osoby nawet z Woli Piskulinej czy Rożnowa. Są dla siebie jak rodzina. Pomagają też sobie nawzajem – dodaje. Wśród stałych pielgrzymów duszpasterstwa ITER jest m.in. pani Basia z mężem. Sama po dwóch udarach, ma niedowład ręki, ale nie jest to przeszkodą w pielgrzymowaniu. Opowiada, jak jej mąż do każdego wyjazdu solidnie się przygotowuje, analizując program z atlasem, który wciąż ma w zasięgu ręki. – Byliśmy we Włoszech, w Grecji, Fatimie, Medjugorju. Cieszę się, że Bóg daje mi zdrowie – dodaje, opowiadając, że lekarz zmniejszył jej już dawkę leków na nadciśnienie. Wśród stałych bywalców wyjazdów organizowanych przez ITER są też osoby niewidome. – Proszą jedynie, by podczas zwiedzania opowiadać im barwnie o tym, gdzie jesteśmy, bo muszą to w ten sposób zobaczyć. Jedna z niewidomych pań z okolic Warszawy wydała niedawno tomik swoich wierszy, jeden zadedykowała ITER-owi – opowiada ks. Krzysztof Orzeł, który szefuje duszpasterstwu i na czas wyjazdu staje się proboszczem dla pielgrzymów. – Dla nas autokar to parafia na kółkach, a ja jestem w niej proboszczem, respektują to także księża, którzy z nami jadą, nawet zacni prałaci – zauważa żartobliwie ks. Krzysztof. – Ludziom podoba się ta forma pielgrzymowania, jaką oferujemy. Niektórzy potem opowiadają, że nigdy w życiu nie zdarzyło im się być na Mszy św. przez 9 dni pod rząd, ale nie mają poczucia, że w czasie pielgrzymki tylko się modlili. Ostatecznie cenią sobie spokojną spowiedź i długie wieczorne rozmowy – dodaje kapłan. Cieszy się, że ostatnio wyjeżdża z nimi też sporo sióstr zakonnych. – Ludzie są zadowoleni, że mogą z nimi pobyć przez kilka dni, wręcz je oblegają i lgną do nich – opowiada. Coraz częstszym zjawiskiem jest też kupowanie pielgrzymek w prezencie – dzieci fundują wyjazd rodzicom z okazji rocznicy ślubu, a czasem młode pary wykupują podróż jako formę podziękowania im za trud wychowania, innym razem to matka chrzestna zabiera swojego chrześniaka na pielgrzymkę z okazji I Komunii. Nie tak dawno jedna z parafii ufundowała pielgrzymkę do Ziemi Świętej swojemu proboszczowi z okazji 40-lecia kapłaństwa. Było to dla niego dużym przeżyciem. Domator, nigdy pewnie sam by się nie wybrał. Parafianie zorganizowali wszystko – nawet zastępstwo w parafii, żeby się nie martwił, że życie sakramentalne we wspólnocie bez niego zgaśnie. Nowością w przyszłym roku są organizowane przez ITER wyjazdy do Libanu, a także do Gruzji i Armenii. Camino też cieszy się dużym powodzeniem. Majowy wyjazd mają już w pełni obłożony, planowany jest kolejny termin – we wrześniu. Dla każdego z pielgrzymów ITER przygotował już także w prezencie śpiewnik. Przyda się nie tylko w czasie wspólnej modlitwy, ale także przy biesiadowaniu i w podróży.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama