Nowy numer 08/2020 Archiwum

Srebrna Mama

25 lat małżeństwa, pracy zawodowej i Grupy Teatralnej prowadzonej przy par. Miłosierdzia Bożego w Brzesku – Agata Podłęcka łączy w życiu wiele pasji.

Pierwszą jest rodzina. 25 lat temu pani Agata związała się sakramentalnie z Piotrem Podłęckim. Start w małżeńskie i rodzicielskie życie nie był łatwy. – Kiedy poczęło się pierwsze dziecko, okazało się, że jest chore na nowotwór, który nie pozwolił nawet rozpoznać jego płci, co więcej, zaatakował także mnie – mówi pani Agata. Dziecko zmarło. – Myślę, że to była dziewczynka. Miała na imię Klara – wyznaje ze wzruszeniem pani Agata, przyznając przy okazji, że jako studentka zafascynowana była św. Franciszkiem i św. Klarą. Na polonistyce zaangażowała się w organizację Franciszkańskich Dni Młodych w Kalwarii Pacławskiej, należąc do ścisłej kadry przygotowującej spotkania. Wzięła z nią także udział w Europejskim Spotkaniu Młodych w Asyżu, gdzie miała okazję zobaczyć miejsca związane z Franciszkiem i jego duchową przyjaciółką Klarą. Fascynacja Biedaczyną z Asyżu przyniosła imię kolejnemu dziecku pani Agaty – Franciszkowi, choć trzy lata przed jego urodzeniem lekarze wróżyli bezdzietność.

Chcę uczyć dzieci

Od szóstej klasy podstawówki pani Agata wiedziała, że chce uczyć dzieci języka polskiego, choć jej rodzice mieli inne plany. Perswadowali, że na prawie będzie lepiej, ale nie przekonali córki. Ich marzenia realizuje dzisiaj wnuk. Po studiach, 25 lat temu, pani Agata zaczęła pracę w SP nr 2 w Brzesku. Ponadto uczyła w liceum ogólnokształcącym, liceum dla dorosłych, pracowała w poradni psychologicznej jako logopeda. Pisała do lokalnego czasopisma „BIM”. Choć na początku swojej pracy o tym nie wiedziała, jej szkolną i życiową pasją stał się teatr, dla którego pisze scenariusze. Dzięki nim od wielu lat kolejne pokolenia uczniów grają w grupie teatralnej „Stonoga” w Zespole Szkolno-Przedszkolnym w Brzesku, zdobywając najwyższe, łącznie z diamentowym, wyróżnienia w konkursach szkolnych teatrów „Maski” i „Lustra”.

Nie marnuję słów

Lubi pisać. W podstawówce były to przede wszystkim sążniste wypracowania, ale potem pojawiły się wiersze, zrazu infantylne, z prostymi rymami, z okazji i ku czci. Później styl się klarował, nabierał osobistego kolorytu. I stało się. Polonistka, logopeda została poetką, perłą regionu, twórcą wzbogacającym pejzaż lokalnej kultury. Wiersze pani Agaty ukazały się już w zbiorowym i osobnym tomie, w dekanalnym piśmie „Kościół nad Uszwicą”, w dwumiesięczniku par. Miłosierdzia Bożego, na stronie brzesko.ws w osobnej rubryce. Poetka nie bawi się słowem „dla sztuki”. – Chyba nie odpędzę od siebie chęci uczenia, wskazywania drogi, przypominania o wartościach, o wymaganiach sumienia. Uważam, że literatura nie może być zmarnowana przez skupienie się na sobie. Ona powinna coś przekazywać, coś spoza siebie. Nie podoba mi się współczesny bezbożny barok, który polega na sprzedawaniu konceptów, zaskoczeń bez stawiania najważniejszych pytań dotyczących Boga, sensu życia, cierpienia – podkreśla pani Agata.

Skrawki cudów

Rok w rok poświęca mu co najmniej jeden spektakl. – Najbardziej pociąga mnie w Ojcu Świętym jego bezpośredniość, to, że mówi bardzo mądrze, ale wprost, że nie wylewa potoku słów, za to robi to tak dobitnie i tak wiarygodnie, że należy go absolutnie słuchać. I jest w nim tyle spokoju i miłości do drugiego człowieka niezależnie od stanu ducha, od wyznania. I ta wielka pokora przy byciu zwierzchnikiem Kościoła. I wreszcie miłość do młodych. Oni go słuchali, choć wymagał trudnych rzeczy. Żebym ja choć iskierkę z tego, co on miał w sobie, posiadała – marzy pani Agata. W domu przechowuje relikwię św. Jana Pawła II – skraweczek jego sutanny. Kiedy zachorowała teściowa, wiara i modlitwa za wstawiennictwem Ojca Świętego oraz obecność kawałka szaty przyniosły cierpiącej ulgę i pozwoliły żyć jeszcze kilka lat. – A potem dzieliliśmy ten skrawek między rodziny borykające się z ciężkimi, śmiertelnymi chorobami swoich dzieci. Była ich trójka. Wszystkie są zdrowe – cieszy się pani Agata. Wszyscy członkowie jej rodziny posiadają ponadto różańce wyrzeźbione z parkietu z Franciszkańskiej 3 i papieską ręką podpisane błogosławieństwo.

Tam czuję się wolna

Góry, a zwłaszcza Tatry, kocha od zawsze. I nie potrafi mówić o nich bez wzruszenia. – Ponieważ tam czuję się wolna, choć ograniczona swoim słabym zdrowiem, które do tej pory nie pozwoliło mi wejść na Giewont i chyba mi się to już nie uda, a byłam nieraz tak blisko. Pokonała mnie nawet Gęsia Szyja, której pewnego razu nie przekroczyłam. Zasłabłam. Musiałam zejść na Rusinową Polanę. Za to zostałam zaskoczona serdecznością górali z bacówki, którzy na prośbę syna uraczyli mnie herbatą – mówi pani Agata. Ciągle coś ją w góry pcha. Może i nawet św. Jan Paweł II, który poznał niejeden tatrzański i beskidzki szlak. – Skoro on tak często bywał w górach, to coś musi promieniować z tego przepastnego krajobrazu, pięknego i surowego zarazem – zamyśla się pani Agata.

Ponad 800 aktorów

Od samego początku aktywnie działa w parafii Miłosierdzia Bożego w Brzesku. Do dzisiaj należy do rady parafialnej, zasiadała w niej przez wszystkie kadencje. Pisze do dwumiesięcznika parafialnego. Od 25 lat prowadzi przy parafii Grupę Teatralną skupiającą młodzież. W ciągu ćwierćwiecza przez grupę przeszło ponad 800 osób. Zagrano około 80 sztuk i spektakli muzycznych. – Niektórzy pojawiali się tylko na chwilę, badali, obserwowali, próbowali swoich sił. Czasem zniechęcał ich konfesyjny charakter naszych spotkań i zamierzeń, częściej wymagania i nadmiar obowiązków. Z naszych planów musiało coś wynikać – przedstawienie, montaż słowno-muzyczny, koncert, do których należało się przyłożyć, żeby zrobić coś naprawdę dobrego, na poziomie. Nie mieli z tym problemu ludzie zdolni i zarazem pracowici, którzy przykładali się do nauki w szkole – opowiada pani Agata, której od początku przy oprawie muzycznej pomagali Andrzej Gicala, Krzysztof Szydłowski oraz wychowankowie grupy Krzysztof Musiał i syn Franciszek.

Nazwali mnie Mamą

Stara się żyć losem swoich podopiecznych, obrywając nieraz po nosie za to swoje zainteresowanie, które przyniosło jej przydomek „Mama”. Wielu młodych ludzi „z wiekowego środka” Grupy Teatralnej odeszło od Kościoła. – I to boli. Jednak moja serdeczność wobec nich się nie zmienia. Rozmawiam z nimi o Bogu i mówię: „Jeszcze się znajdziesz!”, bo wiem, że to są dobrzy ludzie, którzy dali się porwać światu i nie poradzili sobie z mnogością rzucanych pod nogi ofert i propozycji życia. Modlę się za nich, jak również za tych, których jest więcej. A to są wspaniali ludzie, którzy żyją z Bogiem, w Kościele, pięknie wychowują swoje dzieci, przyprowadzają je na Grupę, pamiętają w święta, dzwonią, są blisko – mówi pani Agata. W czasie jednej z wigilii GT usłyszała od wychowanka słowa, które zapadły jej w pamięć i są impulsem, żeby robić dalej to, co robi. – Ten młody człowiek powiedział, że gdyby nie Grupa, prawdopodobnie byłby nikim, załamałby się albo w ogóle by go już nie było. Tu uwierzył w siebie, poznał swoją wartość i zrozumiał, że można być kochanym. Jego słowa zwaliły mnie z nóg, płakałam jak bóbr. Jakby Duch Święty powiedział mi, żebym nigdy nie wątpiła – przyznaje pani Agata.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Polecamy

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama