Nowy numer 43/2020 Archiwum

Zanurzyłam się w Oceanie

O drodze życia w Zgromadzeniu Sióstr św. Józefa mówi s. Pacyfika Pławecka.

Ks. Zbigniew Wielgosz: Pierwszymi, którzy pomagają odnaleźć drogę życia, są rodzice. Tak było u Siostry?

S. Pacyfika: Z pewnością ich wpływ na to, kim jestem, był ogromny. Głównie przez zakorzenienie rodziców w wierze i praktykowanie wspólnej modlitwy. Nie mówię o niedzielnej czy świątecznej Eucharystii, bo to było czymś naturalnym. Otwartość serca na to, co nieoczekiwane, płynęła także z niepisanej tradycji w moim domu polegającej na tym, że przed maturą każde z rodzeństwa pielgrzymowało na Jasną Górę, by modlić się o dobry wybór drogi życia.

Siostra podczas swojej przedmaturalnej pielgrzymki wybrała habit?

Nie od razu! Chciałam studiować pedagogikę. I chciałam zostać mamą. Myśl, że powinnam wybrać drogę życia konsekrowanego, przyjmowałam z oporem, po wielokroć pytając Boga, czy aby na pewno chce mnie widzieć w zakonnym habicie. Mówiłam Mu, że może moje dzieci obiorą drogę takiego powołania. Ale nie, Pan Bóg miał inny plan. Walkę przegrałam. (śmiech)

Kropką nad „i” był starszy brat?

Jest ode mnie o cztery lata starszy. Wstąpił do sercanów. Fascynowała mnie jego radość, kiedy przyjeżdżał do domu. Zauważyłam, że jej źródłem jest bycie blisko Boga. Obserwowałam jego rozwój duchowy, który był dla mnie przykładem. Ponadto brat zachęcał mnie, bym nie modliła się o dobrego męża czy też o zakonne powołanie, ale o to, bym zawsze pełniła wolę Boga.

Tą wolą okazało się w końcu życie zakonne?

Kiedy zgodziłam się na Boży plan, zaczęłam przyglądać się różnym zgromadzeniom. Znałam nieco siostry służebniczki starowiejskie, służebniczki dębickie, a także siostry urszulanki. Miałam jednak wewnętrzne przekonanie, że ma to być inne zgromadzenie. Szukałam więc dalej. Dokładnie 25 lat temu pojechałam na rekolekcje przedmaturalne prowadzone przez siostry józefitki. I to było to!

Co Siostrę urzekło w józefitkach?

Prostota i radość. I charyzmat zgromadzenia, choć na początku nie bardzo wiedziałam, czym on naprawdę jest. Poznawałam go przez to, co siostry robiły, opiekując się najbardziej potrzebującymi.

Wybrała Siostra bardzo intrygujące imię – Pacyfika. Z miłości do mórz i oceanów?

(Śmiech) Rzeczywiście, moje imię jest rzadko spotykane. Miałam duży problem z wyborem imienia, ponieważ chciałam mieć takie, które nada rys całemu mojemu życiu zakonnemu. Chciałam być Weroniką, by ocierać w ubogich twarz Chrystusa, ale to imię nosiła już inna siostra. Odprawiałam więc nowennę do Ducha Świętego, by wskazał mi to właściwe imię. Złożyło się tak, że zmarła s. Pacyfika, a jej imię „przyszło” do mnie jako moje własne, na całe życie. Pochodzi ono od świętego franciszkańskiego i znaczy „dający pokój”. Mam nadzieję, że ten pokój przelewa się choć trochę przeze mnie. Kiedy pracowałam jako katechetka, uczniowie nazywali mnie Oceanią. Oby ten pokój, który pochodzi od Boga, był w moim życiu jak ocean. Tego po 25 latach życia w zakonie doświadczam i modlę się, by stało się to także udziałem innych.

zbigniew.wielgosz@gosc.pl

Wierne misji Założyciela

Początek Zgromadzenia Sióstr świętego Józefa datuje się na 17 lutego 1884 roku. Odbyła się wtedy uroczystość obłóczyn pierwszych józefitek. Zgromadzenie wyrosło z ufnego i pełnego miłości do Boga i ludzi serca założyciela, św. ks. Zygmunta Gorazdowskiego, kapłana diecezji lwowskiej, zwanego z racji swej gorliwości duszpasterskiej, bezgranicznego oddania potrzebującym i ubóstwa „księdzem dziadów” i „ojcem ubogich”. Siostry przyjęły od swego ojca charyzmat miłości miłosiernej wobec najuboższych i najbardziej potrzebujących zarówno w aspekcie duchowym, jak i materialnym. 1 stycznia bieżącego roku minęło 100 lat od śmierci założyciela, a zgromadzenie, na nowo odczytując znaki czasu, realizuje podjętą misję poprzez swój rozwój się i posługę w 11 krajach świata w Europie, Afryce i Ameryce Południowej. W diecezji tarnowskiej siostry tworzą siedem wspólnot. Józefitki troszczą się o „wzrost w mądrości, latach i łasce u Boga” dzieci i młodzieży, pracując jako katechetki oraz prowadząc przedszkola i zakłady opiekuńczo-wychowawcze. Opiekują się osobami starszymi, chorymi, cierpiącymi w szpitalach, domach pomocy społecznej i domach prywatnych. Siostry włączają się również w duszpasterstwo parafialne i we współpracy z duchowieństwem starają się odpowiadać na bieżące potrzeby Kościoła lokalnego. Rozpoczęty rok jubileuszowy poświęcony założycielowi jest dla sióstr czasem dziękczynienia za osobę i charyzmat św. ks. Zygmunta Gorazdowskiego oraz duchowej odnowy w realizacji miłości miłosiernej wśród tych, do których Bóg dzisiaj je posyła. s. M. Vianneya Wróblewska

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama