Nowy numer 14/2020 Archiwum

Obiecał, że będzie dobrze

Kiedy parafia w Iwkowej zdobyła relikwie papieża Polaka, relikwiarz chętnie ufundowali sąsiedzi kościoła Łucja i Wiesław Grzymkowie.

Małgosia urodziła się w 1986 roku. – Miała mniej więcej rok, kiedy zauważyliśmy, że jest coś nie tak. Nie słyszała – wspominają Łucja i Wiesław. Jako rodzice szukali diagnozy, a potem pomocy w Polsce. – Od strony medycznej nie dano nam nadziei. Powiedziano, że prawdopodobnie uszkodzony jest nerw słuchowy i dziecko całe życie będzie funkcjonowało z niedosłuchem. Mamy się do tego przygotować i przyzwyczaić – dodaje Wiesław. Postanowili zrobić wszystko, by dać szansę Małgosi na normalne życie. Komuna dopiero w Polsce się skończyła. Wiesław, związany z budowlanką, wyjechał akurat do pracy w Rzymie.

– Postanowiłem tam szukać pomocy, kontaktów. Jedna siostra zakonna skierowała mnie do polskiej lekarki, pani Wietrzykowskiej, pracującej w szpitalu Bambino Gesú – opowiadał pan Wiesław. – Ja w tym czasie właśnie wzięłam Małgosię i z Krakowa pojechałam na pielgrzymkę do Rzymu – dodaje żona. Kiedy przyjechały, Wiesław dostał informację, że jest miejsce na badania dla Małgosi. Krakowska pielgrzymka została tymczasem przyjęta przez Jana Pawła II na prywatnej audiencji. Wydarzyło się wówczas coś, co zmieniło ich życie.

Papież zapłaci

– Małgosia cały czas płakała, więc papież podszedł najpierw do nas. Zdołałem powiedzieć, że ma duży niedosłuch, a on skupił się bardzo i słuchał. Krótko powiedziałem, że szukamy pomocy i prosimy Ojca Świętego o modlitwę w intencji córki. Powiedział: „Nic się nie martwcie. Wszystko będzie dobrze. Papież będzie się modlił. Będzie dobrze” – wspomina Wiesław. Oboje przyznają, że wyszli umocnieni po tym spotkaniu, niezwykle spokojni. Fakty były niby nadal takie same, ale światło, w którym je widzieli, było inne. Ten spokój został trochę zburzony po wizycie w szpitalu. – Okazało się, że Gosia nie słyszy wysokich tonów, a na niskich słyszy tyle co nic, czyli ma strzępy słuchu. Potrzebna była dalsza terapia mowy, nowoczesne aparaty słuchowe. Koszt jednego to 4 miliony lirów, a ja zarabiałem wtedy 900 tys. lirów. Potrzebne były dwa aparaty i baterie. Nie mieliśmy tych pieniędzy – opowiada ojciec Małgosi. Doktor Wietrzykowska poradziła, by spróbować napisać do papieża. Napisali. Nie minęło parę dni, gdy odezwał się telefon z sekretariatu papieskiego, że Jan Paweł II jest zainteresowany sprawą i zapłaci za aparaty i roczny zapas baterii.

Przedszkole

Poniżej ich domu w Iwkowej Grzymkowie uruchomili niepubliczne przedszkole, które (nie mogło być inaczej) nosi imię św. Jana Pawła II. Grzymkowie są przekonani, że to jego dzieło. – Jest to pewnego rodzaju podziękowanie z naszej strony Janowi Pawłowi II. On to wszystko prowadził, bo w przedziwny sposób udało się zrealizować to przedsięwzięcie – mówią. Kiedy rozpoczęli starania, pieniędzy mieli na pół projektu, nie inwestycji. Gdy już wszystko było gotowe, a we wrześniu miały przyjść dzieci, na etapie odbiorów dowiedzieli się, że z budynkiem rzekomo wszystko jest nie tak. – Wtedy postanowiliśmy, że nie mamy siły już walczyć o przedszkole. Parę dni później przedstawiciele tej samej instytucji sami pojawili się u nas i wydali wszelkie pozwolenia – opowiadają. Placówka działa już 5 lat. Właściciele starają się prowadzić ją w duchu Jana Pawła II, z jego wrażliwością wobec najmłodszych, ich praw, potrzeb.

Jest z nami

– Jan Paweł II bardzo dużo nam pomógł. Materialnie, ale przede wszystkim duchowo. Wtedy i dziś, bo ta papieska modlitwa, jakby patronat, towarzyszy nam nadal – mówią Grzymkowie. Małgosia jest dziś dorosłą kobietą. Nadal co prawda ma uszkodzony nerw słuchowy, ale niedosłuch nie przeszkodził jej w skończeniu szkoły, zdaniu matury, ukończeniu studiów i założeniu szczęśliwej rodziny. Czują, że Jan Paweł II nadal im towarzyszy, wspiera, teraz już z nieba. Zwracają się o pośrednictwo, kiedy mają jakikolwiek kłopot, problem. Choć nie idzie z górki, to jakoś wszystko dobrze się rozwiązuje. – Ja mówię czasem w modlitwie „Ojcze Święty, obiecałeś, że będziesz się modlił. Mamy problem” – dodaje Wiesław. – W życiu nie omijają nas cierpienie, ból, kłopoty, ale mając go za sobą, mamy siłę zmierzyć się z tym, co nas spotyka, bo wiemy, że nas wspiera. Obiecał przecież: „Papież będzie się modlił”. I dotrzymuje słowa – kwitują Łucja i Wiesław Grzymkowie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Polecamy

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama