Nowy numer 43/2020 Archiwum

Złamane ramię Jezusa

Kiedy była mała, ale na tyle duża, aby mieć marzenia, miała dwa: wykonać skok ze spadochronem i pojechać na misje. Jedno już spełniła.

Aneta Stachnik pochodzi z Mielca. Obecnie w Tarnowie studiuje pielęgniarstwo, jest na III roku. – Ostatnio zobaczyłam jakiś swój zapisek z 2012 roku. Zanotowałam, że pewnie nigdy na te misje nie wyjadę. Miałam wtedy 15 lat, czyli pragnienie zrodziło się wcześniej, ale nie wiem kiedy, ani z czego – opowiada. W parafii nie było grupy misyjnej, nie znała żadnego misjonarza.

– Dlatego z tych dwóch marzeń to pierwsze ze skokiem wydawało się bardziej realne – przyznaje. Powiedziała o marzeniu misyjnym księdzu w parafii. W ten sposób trafiła do naszej diecezjalnej Szkoły Animacji Misyjnej. Została animatorką, ale, jak mówi, nie było łatwo, bo chyba nie miała „przebicia” i nie udało się jej założyć w parafii koła czy apostolatu misyjnego. – To było trudne, bo gasiło radość, entuzjazm – zauważa. Potem poznała salezjanów i przyłączyła się do wolontariatu „Młodzi światu”. Po pierwszym roku studiów pielęgniarskich wzięła urlop dziekański i wyjechała na rok do pracy misyjnej w Boliwii. Pracowała w domu dziecka w Tupiza. Niedawno sierpień i wrzesień spędziła w placówce misyjnej w Etiopii, niedaleko miasta Awasa.

Adoracja

Zawierzenia, otwarcia na głos Boga uczyła się m.in. podczas adoracji Najświętszego Sakramentu. – Mamy ją w czasie comiesięcznych zjazdów wolontariatu. Odbywa się właściwie w ciszy. Zaglądam też, kiedy mogę, na adorację do tarnowskiej katedry. Nauczyłam się na rekolekcjach ignacjańskich, w których biorę udział, że adoracja nie jest tylko dla mistyków. Święty Ignacy Loyola mówił, że mamy wszystko, aby adorować Jezusa, możemy na Niego patrzeć, możemy o Nim myśleć, wyobrażać sobie, kontemplować. Niedawno obchodziliśmy Boże Narodzenie. Siedzę i myślę: Jezu, to była grota czy stajnia? Jaka była droga Maryi i Józefa do Betlejem? Drobne rzeczy. Myślę o Chrystusie. Mam poczucie, że adoracja to zajmowanie się Nim, nie zagadywanie, niekoniecznie opowiadanie Mu o sobie, własnych kłopotach, proszenie, bo On nas zna i wie, czego nam trzeba, zna nasze serce. Adoracja to poświęcanie czasu Jezusowi – opowiada Aneta. Trwanie. Papież Franciszek mówi: „opalanie się” przed Najświętszym Sakramentem. – Lubię też czasem po prostu siedzieć jak uczniowie na brzegu jeziora i patrzeć na Niego, uśmiechać się. Po prostu. Kiedy mam więcej czasu, chętnie na adorację zabieram Pismo Święte. Pan Jezus mówi do nas przez swoje słowo – tłumaczy mielczanka. – Nigdy nie stało się nic niebywałego. Nie było sytuacji, że po adoracji wyszłam olśniona, odmieniona, inna, niż na adorację przyszłam – przyznaje. Witamina D ze słońca daje nam jednak witalność. To witamina życia. Podobnie jak adoracja, owo Franciszkowe „opalanie się” daje życie, wiele tłumaczy, rozjaśnia drogę.

Jasna droga

– Lubię „tracić” czas na adoracji, lubię spędzać czas z Jezusem. Podczas spaceru, nawet gdy nie modle się na różańcu, trzymam go w ręce. Matka Teresa mówiła, że chodzi wtedy z Maryją jakby za rękę. Mam w życiu poczucie prowadzenia przez Jezusa – mówi Aneta Stachnik. Zaczynając studia, nie była pewna, czy pielęgniarstwo to właściwe dla niej miejsce. Dziś wątpliwości nie ma. Za parę miesięcy kończy studia. – Są pragnienia, pomysły, ale uczę się ufać Jezusowi. On prowadzi, pokazuje przyszłość, ale na jeden krok, na jutro, a nie na za 10 lat. W moim przypadku tak jest lepiej, bo gdybym wiedziała, co ma być za 10 lat, to już myślałabym o tym, po swojemu zaczęłabym ogarniać, przygotowywać się, zamartwiać się. Wtedy obecnej chwili nie byłabym w stanie przeżywać w możliwie najpiękniejszy sposób – przyznaje Aneta. Na szyi nosi mały czarny krzyżyk misyjny. – W Boliwii mi się złamał. Pomyślałam, że muszę sprawić sobie nowy, a potem zrozumiałam, że może to podpowiedź. Mój Jezus nie ma jednego ramienia, więc może potrzebuje mojej ręki? – mówi. Jeszcze nie wie, co będzie po studiach. Ufa Jezusowi. Na misjach już była. Jest gotowa, by spełnić drugie marzenie, wykonać skok, może na głęboką życiową wodę, bo bezpieczeństwo zapewnia jej sam Jezus.Od Adwentu 2019 roku trwa w Kościele w Polsce trzyletni cykl duszpasterski „Eucharystia daje życie”.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama