Nowy numer 22/2020 Archiwum

Stąd pochodzą bohaterowie

O trudnych wyborach i Polakach z Jodłowej, którzy z narażeniem życia, swojego i swoich rodzin, ratowali sąsiadów.

Jeden z przystanków XII Obchodów Międzynarodowego Dnia Pamięci o Ofiarach Holokaustu na Podkarpaciu odbył się w Jodłowej. W organizację wydarzenia włączyła się m.in. miejscowa parafia i szkoły. Obchody rozpoczęły się modlitwą i złożeniem kwiatów przy zbiorowej mogile Żydów w Przeczycy. Dalsza część uroczystości odbyła się w Liceum Ogólnokształcącym w Jodłowej.

To tam oficjalnie otwarto wystawę pt. „Polacy ratujący Żydów w czasie II wojny światowej”. Opowiadała o niej prof. Elżbieta Rączy z Uniwersytetu Rzeszowskiego. Mówiła wiele o postawach Polaków wobec ludności żydowskiej, o ich życiu pod okupacją. Dominująca była bierność (ok. 80 proc.), choć to nie znaczy, że Polacy nie współczuli sąsiadom wyznania mojżeszowego, zwyczajnie paraliżował ich strach. Za pomoc Żydom, skazanym przez okupanta niemieckiego na zagładę, Polakom groziła kara śmierci, obóz lub więzienie wraz z pozbawieniem mienia, co w gruncie rzeczy kończyło się śmiercią. Polaków zastraszano i terroryzowano. Niektórzy mimo to wykazali się heroizmem i bohaterską postawą, a inni donosili. Trudno jednak oceniać te postawy, nie znając motywów poszczególnych przypadków. Profesor Rączy opowiadała o Polaku z powiatu strzyżowskiego, który w czasie wojny, zaszantażowany przez swojego sąsiada, doniósł na Żydów ukrywających się w pobliskim lesie, ale też do końca okupacji ukrywał u siebie 9 osób pochodzenia żydowskiego, które ten światowy konflikt przeżyły. Po wojnie odsiedział wyrok za donos, ale został również Sprawiedliwym wśród Narodów Świata. Z samej tylko Jodłowej wyróżnionych tym tytułem jest kilka osób. Leon Świerczek, jego córki Maria i Czesława (Laska), synowie Kazimierz i Stanisław, a także Ludwik i Anna Samborowie, pasierb Eugeniusz Walichowski oraz pasierbica Teresa Sokołowska (Walichowska), jak również Andrzej Porębski z Przeczycy. Tych, którzy pomagali Żydom, jest o wiele więcej. Sprawiedliwych upamiętnia obelisk umiejscowiony przy dzwonnicy przy zabytkowym jodłowskim kościele. Miejsce jest nieprzypadkowe – tam ukrywało się kilkunastoletnie rodzeństwo Żydów, które dokarmiały osoby przychodzące na Msze św., m.in. miejscowy organista. O tym, jak wiele osób włączało się w ratowanie Żydów, można było przeczytać we wspomnieniu 86-letniego Jana Świętonia z Jodłowej. Opowiadał on o Żydach mieszkających tam przed wojną. Z jego kwerendy ksiąg urodzeń i zgonów wynika, że w 1936 roku żyło w Jodłowej ok. 220 osób pochodzenia żydowskiego. Mówił o stosunkach polsko-żydowskich przed wojną i o tym, jak Niemcy wkroczyli w ten świat. Najtragiczniejszy był dzień 12 sierpnia 1942 roku, kiedy to okupant dokonał zagłady Żydów jodłowskich. W ciągu trzech godzin Niemcy rozstrzelali w pobliskim lesie na granicy Jodłowej i Przeczycy ponad 160 osób. Dwójce Żydów udało się zbiec z miejsca zagłady. – Jeden z nich opowiadał, że to Matka Boża Przeczycka uratowała mu życie. Znając cześć, jaką darzyli Ją tu mieszkańcy, westchnął do Niej: „Matko Boża Przeczycka, ratuj, to Ci się opłaci”. Przeżył wojnę. Pomogli mu mieszkańcy Nadola i okolicznych miejscowości – opowiadał pan Jan. Ci Żydzi, którzy pozostali przy życiu, a więc około 50 osób, zostali pozbawieni wszystkiego, liczyli jedynie na pomoc jodłowian, u których się ukrywali. Przychodzili do nich się ogrzać, zabrać jedzenie. – Przyszedł raz do naszego domu policjant granatowy o nazwisku Leśniak i dopytywał o Żydów spod kościoła. Siedział oparty o karabin, była noc, nie spieszył się do wyjścia. W tym czasie ktoś zapukał do okna. Wiedzieliśmy, kto tam może być. Leśniak wstał, ale tato go powstrzymał, tłumacząc, że za oknem rośnie róża i kiedy wieje wiatr, uderza o szybę. Usiadł – mówił pan Jan, wspominając swoich rodziców Jakuba i Filomenę Świętoniów oraz Żydów, którzy zaglądali do ich domu w czasie wojny. – Jestem bardzo dumny z tego, że w Jodłowej, na terenie naszej parafii, znaleźli się ludzie, którzy z narażeniem życia swojego i swoich rodzin ratowali tych, którzy mieszkali w tej miejscowości – czy też sąsiednich – a należeli do wspólnoty żydowskiej. Są to nasi starsi bracia w wierze. Kiedy pani profesor dwa lata temu mówiła, że stąd pochodzą bohaterowie i my chodzimy po ich śladach, poczułem ogromne wzruszenie. Chcemy ich wspominać i poznawać tę historię – mówił ks. Zenon Tomasiak. W niewielkim muzeum znajdującym się w dolnym kościele kapłan gromadzi pamiątki także z tego okresu. Niektóre z nich przekazał ks. Julian Kapłon, historyk i badacz miejscowej historii.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama