Nowy numer 28/2020 Archiwum

Jamna. Powierniczka trosk i marzeń

W czasie pandemii szukamy ratunku w Maryi, która poprzez cudowne obrazy rozsiane po całej diecezji wciąż przypomina, że jest z nami w dobrej i złej doli.

Nie tylko obraz, ale i miejsce jest wyjątkowe. Wycisza i zbliża do Boga. Wielu, po wejściu do kościoła, od razu kieruje się w stronę maryjnego obrazu. To dla każdego wyjątkowe spotkanie, wszak to Matka Boża Niezawodnej Nadziei.

Nadzieja, którą przyniosła Maryja była tu bardzo potrzebna. Tak, jak piękne jest to miejsce, położone w lasach Ciężkowicko - Rożnowskiego Parku Krajobrazowego, tak dramatyczne były jego dzieje. W czasach II wojny światowej prężnie działali tu partyzanci. We wrześniu 1944 roku rozegrali z Niemcami krwawą bitwę, a ci w odwecie spacyfikowali Jamną. Najeźdźcy spalili domy, zabijając wtedy 57 osób. Jako pierwsza została zamordowana kobieta, która w jednej ręce trzymała swe malutkie dziecko, a w drugiej ręce obraz Maryi.

Tę tragiczną historię poznał o. Jan Góra dominikanin, związany z tym miejscem postacią nieżyjącego już stryja, proboszcza parafii paleśnickiej. Gdy ojciec Góra przyjechał na Jamną wraz z młodzieżą, odkryli, że to idealne dla nich miejsce. Otrzymawszy w 1991 roku od gminy Zakliczyn wzgórze z opuszczoną szkołą dominikanie z pomocą wielu życzliwych osób zaczęli przemieniać ten urokliwy zakątek. Rok później powstało duszpasterstwo akademickie, któremu patronuje św. Jacek. - A na Jamną wróciła nadzieja - mówił o. Jan Góra.

Jamneńska Matka Boża Niezawodnej Nadziei.   Jamneńska Matka Boża Niezawodnej Nadziei.
Joanna Sadowska /Foto Gość

Centrum duszpasterstwa jest kościołek, gdzie króluje Matka Boża. Ikona została namalowana na pamiątkę pacyfikacji wsi. - Jest tak piękna, że swoim pięknem przyciąga nas do Boga, budzi bezgraniczne zaufanie, pozwala podejść bliżej, mimo, iż to przecież Królowa - mówią ojcowie. Madonna na prawej ręce trzyma swego synka, który jest do niej bardzo podobny. Widać to szczególnie w oczach - dobrych, a zarazem smutnych. Oboje okryci są ciemnoniebieskim płaszczem z refleksami zieleni.

Sanktuarium przed epidemią pękało nieraz w szwach.   Sanktuarium przed epidemią pękało nieraz w szwach.
ks. Zbigniew Wielgosz /Foto Gość

W czerwcu 1998 roku, podczas audiencji generalnej na placu św. Piotra w Watykanie, Jan Paweł II koronował maryjny obraz. Historia koron jest wyjątkowa, jak cała historia Jamnej. Podczas jednych rekolekcji akademickich, na których o. Góra opowiadał o Matce Jamneńskiej, podeszła do niego starsza pani. Dając mu złoty pieniążek powiedziała: „Bo u nas za złote słowa, płacimy złotem.” I tak się zaczęło. Ludzie dawali ojcu rozmaite złote przedmioty, z których powstały korony.

Koronacyjny polonez na łące przed sanktuarium.   Koronacyjny polonez na łące przed sanktuarium.
ks. Zbigniew Wielgosz /Foto Gość

16 czerwca 1999 roku Jan Paweł II w drodze ze Starego Sącza do Wadowic okrążył Jamną i pobłogosławił ją z helikoptera. Papieskie błogosławieństwo wciąż przyciąga młodych, którzy z biegiem lat zaczęli utożsamiać się z tym miejscem. Doświadczają tu osobistego spotkanie z Matką Bożą w zielonej sukience, w kolorze nadziei. - Jest powierniczką trosk i marzeń naszej młodzieży. Z jej pomocą dziewczyny szukają mężów, chłopcy żon, za Jej radą dokonują życiowych wyborów, szukają sensu życia - dodają ojcowie dominikanie.

Tekst ukazał się w "Gościu Tarnowskim" w 2013 roku. 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama