Nowy numer 48/2020 Archiwum

Totus Tuus

Matce Bożej Okulickiej wiele zawdzięczał, Limanowskiej i Przeczyckiej nałożył korony, modlił się przed tarnowską Pietą, a do Pani Zawadzkiej szedł pieszo w strugach deszczu. Zawierzył się Jej cały. Ma w diecezji tarnowskiej w tym oddaniu swoich naśladowców.

Kardynał Karol Wojtyła przyjeżdżał tu chętnie i przy różnych okazjach. Jako biskup krakowski brał udział w obchodach Milenium Chrztu Polski, nabożeństwach związanych z peregrynacją obrazu Matki Bożej Częstochowskiej w symbolu pustej ramy, świecy i ewangeliarza. Zapraszany był na koronacje wizerunków Matki Bożej i inne okolicznościowe uroczystości, które przeżywała diecezja tarnowska. Był tu turystą, pielgrzymem, duszpasterzem. Ta ziemia była mu bliska i miał tu przyjaciół. Kiedy jako papież Jan Paweł II przybył do Tarnowa, stanął na ołtarzowym podium i nie mógł się napatrzyć. „A jest się czemu napatrzyć. A raczej – jest się komu napatrzyć” – mówił. „Ja was tu wszystkich widzę wzrokiem wiary... Ja widzę w was wszystkich Chrystusa, który w was żyje, który w was chce żyć” – dodał. Czy dziś to samo by powiedział?

Pielgrzymował do wielu miejsc w diecezji tarnowskiej. Na tej mapie szczególne miejsce zajmowały sanktuaria maryjne. To on koronował i rekoronował Limanowską Pietę oraz Matkę Bożą Przeczycką. Na 50. rocznicę koronacji Pani Zawadzkiej na tamtejsze wzgórze przyszedł w strugach deszczu pieszo. Uczestniczył też w koronacji obrazu Matki Bożej Pocieszenia w Nowym Sączu i Pani Okulickiej. To właśnie Okulice były najbardziej ulubionym i najczęstszym miejscem prywatnych pielgrzymek kard. Wojtyły na terenie diecezji tarnowskiej. Ponoć od koronacji tego obrazu nawiązała się jego wyjątkowa więź uczuciowa właśnie z tym świętym, maryjnym miejscem. W kronice sanktuarium 1 lipca 1963 r. zapisał: „Odprawiałem Mszę św. przed obrazem Matki Bożej Okulickiej, której wiele zawdzięczam”. Jak przy tym chociaż nie wspomnieć o zamachu z 13 maja 1981 r. i żarliwej modlitwie za życie papieża Polaka w Borkach? Z łez w tym miejscu wylanych i modlitwy, która może odmienić los świata, wyrosło sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej. Jej figurę dla Borek sam ofiarował, kiedy tam nawet kościoła nie było.

Chrystus prowadzi nas do swojej Matki

Jego maryjność zaprowadziła go do świętości. Dewizą i programem swojego życia, które realizował od młodzieńczych lat, uczynił słowa: „Totus Tuus” – Cały Twój. Te dwa słowa, wyrażające całkowitą przynależność do Jezusa za pośrednictwem Maryi, mają swój rodowód w „Traktacie o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny” św. Ludwika Marii Grignion de Montfort. Już jako młody chłopak nie mógł się od tej lektury oderwać i brał ją do pracy w krakowskim Solvayu: „Tak bardzo ją czytałem, że cała była poplamiona sodą – i na okładkach, i w środku. Pamiętam dobrze te plamy sody, bo są one ważnym elementem całego mojego życia wewnętrznego. (...) Z tej książeczki nauczyłem się, co to właściwie jest nabożeństwo do Matki Bożej”. Była jego ulubioną lekturą i towarzyszyła mu przez całe życie. Niebieską książeczkę „Traktatu” trzymał zawsze na swoim biurku. Potem wielokrotnie tłumaczył za św. Ludwikiem, że kult Najświętszej Maryi Panny jest szczególnie skutecznym środkiem do tego, „abyśmy mogli Chrystusa tym doskonalej znaleźć, tym czulej ukochać i tym wierniej Mu służyć”. Podkreślał, że nie tylko Maryja prowadzi nas do Chrystusa, ale również Chrystus prowadzi nas do swojej Matki. Jeśli chcemy zbliżyć się do Chrystusa, z Nim się zjednoczyć i do Niego upodobnić, musimy kroczyć za Maryją, oddać Jej siebie. Jej rola w tym procesie jest kluczowa. Jan Paweł II uczył nas, że zjednoczenie Chrystusa i Maryi jawi się najściślej w Różańcu. To była jego ulubiona modlitwa. Trudno zliczyć, ile ich odmówił i ile rozdał za swojego pontyfikatu.

Od zwiastowania do kanonizacji

O skuteczności i wielkiej mocy aktu zawierzenia swojego życia Bogu przez Matkę Najświętszą przekonany jest ks. Antoni Bielak z parafii Miłosierdzia Bożego w Dębicy. W styczniu tego roku podczas Mszy św. z modlitwą o uzdrowienie opowiedział o tym licznie zgromadzonym w tamtejszym kościele parafianom, a także osobom spoza niej. Zachęcił do wzięcia udziału w 33-dniowych przygotowaniach do złożenia tego aktu zawierzenia według św. Ludwika Grignion de Montfort. – Na lutowe spotkanie kupiłem książki. Zgłosiło się ponad 300 osób, a potem jeszcze kolejni się dołączali. Wyznaczyliśmy datę rozpoczęcia rekolekcji na 25 marca, czyli na uroczystość Zwiastowania Pańskiego. Choć sugeruje się, żeby zakończyć przygotowania uroczystością maryjną, my jednak od niej rozpoczęliśmy – opowiada ks. Bielak. Rekolekcje zakończyły się 26 kwietnia. – 27 kwietnia dokonaliśmy aktu zawierzenia się Panu Bogu przez Matkę Bożą. Planując te rekolekcje, nie miałem zielonego pojęcia, że dzień zawierzenia przypadnie w rocznicę kanonizacji św. Jana Pawła II, a przecież charakterystycznym rysem jego życia i pontyfikatu było oddanie się Maryi właśnie – dodaje ks. Bielak. Można w tym dostrzec palec Boży i niejako wskazanie, że jeśli jak Ona zgodzimy się na wolę Bożą, przyjmiemy Chrystusa w swoim życiu, pełni Ducha Świętego odpowiemy: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego”, zaprowadzi nas to do świętości.

Maryja mnie przetapia i formuje

Wśród osób, które w dębickim kościele Miłosierdzia Bożego dokonały aktu zawierzenia się Matce Najświętszej, była Halina Makowej z Tarnowa. – Ten akt zawierzenia przeżyłam już wcześniej. Po raz pierwszy swoje życie oddałam Maryi w 2000 roku. Odbyło się to w Tuchowie. Przed tym obrazem Matka Boża pokazała mi całą nędzę mojego życia, że to wszystko nie tak ma być. Przeżyłam wtedy głębokie nawrócenie. Poszłam do gruntownej spowiedzi z całego życia i z całą świadomością twierdzę, że odzyskałam godność dziecka Bożego. Razem z tym otrzymałam pokój, radość głęboką i wielką, czego nie dałby mi żaden psycholog i żadne lekarstwa, a żyłam w ogromnym stresie. Na co dzień niepokoiłam się wieloma rzeczami, mam piątkę dzieci i różnych życiowych kłopotów, łącznie z finansowymi, było wiele. Kiedy to wszystko oddałam w ręce Matce Bożej, przestałam się martwić. Wierzę i ufam, że Maryja wszystko za mnie planuje i układa. Przed każdą ważną decyzją się modlę. Nawet kiedy mam wykonać jakiś ważny telefon, zawsze proszę Matkę Bożą o pomoc, o wstawiennictwo, a Maryja wzywa Ducha Świętego i to życie jest naprawdę cudowne. Dziś jestem osobą przeszczęśliwą i rok w rok przeżywam rocznicę oddania – opowiada pani Halina. – Za każdym razem Maryja pokazuje mi jeszcze inne skażone obszary w moim życiu, żeby mnie w końcu przetopić i uformować, a następnie całkowicie oddać w ręce swego Syna, zjednoczyć z oblubieńczą miłością Pana Jezusa. To już doskonałość, ale wierzę, że to się stanie i tak będzie – dodaje. Kłopoty i cierpienie z życia nie zniknęły, ale teraz mają w jej życiu sens. Cierpliwie, spokojnie i z miłością przyjmuje przeciwności, utrapienia i krzyże codziennego życia w trzech intencjach. – Pierwsza to wynagrodzenie Sercu Jezusowemu za to wszystko, co się dzieje w dzisiejszym świecie, i w intencji wyjednania nawrócenia grzesznikom. Kiedyś ktoś mnie wyjednał tę łaskę, teraz proszę o nią dla innych. Kolejnym postanowieniem jest upraszanie obfitego błogosławieństwa dla kapłanów. Z tą modlitwą łączą się liczne margaretki. Uczę się nie narzekać i za wszystko dziękować. „Oto ja, służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego” – powtarza za Maryją H. Makowej.

Elektrownia zasilająca

Matka Boża patronuje 180 kościołom i kaplicom w diecezji tarnowskiej. To prawie 40 proc. z wszystkich znajdujących się na tym terenie. Jedną z nich jest niewielka Olszanka, gdzie Maryja ma coś w rodzaju „elektrowni zasilającej”. W Jej intencjach modli się niemal cała parafia. Ludzie codziennie odmawiają Różaniec w intencjach Maryi, by Ona mogła skierować pomoc tam, gdzie najbardziej jej potrzeba. Są oczywiście róże różańcowe, a wśród nich róże rodziców modlących się za swoje dzieci i za te, za które nikt się nie modli. W tej parafii są też dorośli, którzy włączają się w dzieło prymasa Stefana Wyszyńskiego „Z Maryją ratuj człowieka”. Pomocnikami Maryi są tam również dzieci. Obowiązki mają trzy: noszenie medalika Matki Bożej, codzienna modlitwa aktem zawierzenia, dodatkowa Msza św. poza niedzielną w intencjach Maryi. Mówi się, że w Olszance dzieci podzielić można na te, które są Pomocnikami Maryi, i te, które... z całą pewnością nimi będą. Dzieci wymodliły tam oraz w parafii św. Rocha w Nowym Sączu niejeden cud. Inicjatorem tych dzieł jest proboszcz ks. Paweł Pająk. Sam oddał swoje życie Maryi w 2013 r., kiedy przeżył 33-dniowe rekolekcje zawierzenia. – One totalnie zmieniają życie człowieka, a Pan Bóg pokazuje nam, jak Maryja posługuje się nami, stawiając nas w różnych sytuacjach, spotkaniach z ludźmi. To, co Pan Jezus przez Maryję robił po tym zawierzeniu, to się w głowie nie mieści – opowiada. W tym roku zaproponował swoim parafianom ten rodzaj rekolekcji. Zakończą się aktem zawierzenia 23 maja. – To nasza kamizelka kuloodporna przed Złym, który się mści za dusze jemu wyrwane – dodaje ks. Paweł.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama