Nowy numer 28/2020 Archiwum

Strata to szansa

Obraz i relikwie księdza dziadów peregrynują po wspólnotach Zgromadzenia Sióstr św. Józefa.

Peregrynacja odbywa się w związku z rokiem jubileuszowym 100. rocznicy śmierci założyciela Zgromadzenia Sióstr św. Józefa. Obraz św. Zygmunta Gorazdowskiego, nazywanego księdzem dziadów, został poświęcony przez papieża Franciszka, a nawiedzeniu towarzyszy specjalne papieskie błogosławieństwo. Peregrynacja to jedno z głównych wydarzeń w związku z jubileuszem.

– Z jednej strony jest to jakaś strata, że nie możemy przeżywać tego jubileuszu na zewnątrz i docierać do innych, zapoznając ich z naszym założycielem, ale dla nas jest to szansa, żeby nie skupiać się na zewnętrznych uroczystościach, ale dokonywać wewnętrznej refleksji i bardziej wnikliwie przyswajać sobie to, co nam zostawił. Przede wszystkim zostawił nam przykład własnego życia i charyzmat – mówi s. Pacyfika Pławecka. Podkreśla, że w dzisiejszych okolicznościach, kiedy walczymy z epidemią, św. Zygmunt Gorazdowski jest idealnym drogowskazem. Żył w trudnych rozbiorowych czasach. Jako paromiesięczne dziecko ledwie uszedł z życiem w czasie rzezi galicyjskiej. Uratowała go niania, chowając pod kołem młyńskim, ale nabawił się wówczas gruźlicy, która już do końca życia dawała mu się we znaki i zagrażała jego życiu. Kiedy szalała epidemia cholery, zbierał z ulicy ciała zmarłych i organizował im pogrzeby. Umierającym zanosił Wiatyk. Nie zaraził się. Potem we Lwowie widział mnóstwo ludzi żebrzących na ulicy i straszliwą biedę. Bez grosza w kieszeni zorganizował więc dom dobrowolnej pracy dla żebraków, a potem pierwszy zakład dla nieuleczalnie chorych i ozdrowieńców, w którym ponad setka ludzi znalazła schronienie i opiekę. Właśnie z  nim związany jest początek Zgromadzenia Sióstr św. Józefa, które pomagały w tym dziele, a potem też w wielu innych. – Ufamy, że dziś bardzo nas strzeże i jest naszym orędownikiem w czasie pandemii – dodaje s. Pacyfika. Obraz i relikwie św. Zygmunta Gorazdowskiego przybyły do Tarnowa z Tuchowa, gdzie siostry józefitki prowadzą Dom Pogodnej Jesieni. W czasie, kiedy spodziewano się największego wzrostu zachorowań w Polsce, podjęły decyzję o bezwzględnej izolacji domu, by chronić swoich podopiecznych. Wraz z pracownikami świeckimi stworzyły 7-osobowe zespoły, które nie opuszczały domu przez 10 dni, opiekując się mieszkańcami 24 godziny na dobę i z nimi mieszkając. – Jesteśmy wdzięczne wszystkim pracownikom domu, a także wielu osobom prywatnym i instytucjom, których pomocy doświadczyłyśmy w tym czasie. Dziękujemy za każdy gest miłosierdzia i zapewniamy o naszej modlitwie – deklaruje s. Pacyfika.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama