Nowy numer 48/2020 Archiwum

Perła kryminału

Kiedy z krakowskiego więzienia przy Montelupich w 1940 roku Niemcy przewozili więźniów do obozu w Nowym Wiśniczu, za jednym z osadzonych ktoś krzyknął „Fredo! Ty perło kryminału! Ty będziesz w niebie”.

Fredo to był mający za sobą niespełna dwa lata kapłaństwa ks. Ferdynand Machay, filipin z oratorium w Tarnowie. Święcenia przyjął w 1938 roku. Kiedy wybuchła wojna, zgłosił się do szpitala jako kapelan. Kardynał Kozłowiecki, współwięzień z Krakowa i Nowego Wiśnicza, przypuszcza, że aresztowanie nastąpiło w wyniku prowokacji. Ksiądz Machay służył z pogodą i poświęceniem wszystkim rannym. W nocy miał do niego pójść do spowiedzi mężczyzna ubrany w mundur polskiego żołnierza. Po spowiedzi zaczął rozpaczać, że Polski już nie ma, że upadła.

Kardynał Kozłowiecki relacjonuje, że ks. Machay pocieszał go, że wcale nie upadła, że zmartwychwstanie, że na Zachodzie organizuje się armia, że będzie dobrze. Notatka z tego spotkania wylądowała na gestapo. Machaya aresztowano. Pobito go już na gestapo w Tarnowie. W Krakowie „od razu zdobył sobie zaufanie i miłość wszystkich. Pełen wiary, gorący patriota, od razu zabrał się do nawracania tych, którzy utracili wiarę w Boga lub istnienie Polski. Nigdy nie skarżył się na swój los ani nie upadał na duchu, przeciwnie, zawsze był wesoły, pogodny” – czytamy w jednym ze świadectw. 20 maja przewieziono go do Nowego Wiśnicza. Przeżył tam zaledwie dwa tygodnie.

Elita

– To było w nocy 5 czerwca 1940 roku. Niemcy z powodu ucieczki jednego z więźniów wyznaczyli 10 innych i osadzili w celi. Stąd nad ranem, między godziną 4 a 5 wyprowadzono ich i rozstrzelano w parowie w Leksandrowej – opowiada Bernadetta Błoniarz z ośrodka kultury w Nowym Wiśniczu. „Nie ogłoszono żadnego wyroku i egzekucja odbyła się potajemnie. O egzekucji dowiedziano się przypadkiem z przechwałek pijanych selbstschutzów. Przeprowadzona w roku 1946 ekshumacja zwłok pomordowanych wykazała, że przed śmiercią ich ręce Niemcy skrępowali drutem kolczastym. Wszyscy zabici zostali pochowani we wspólnym grobie na miejscu rozstrzelania” – pisze Michał Irzykowski na stronie Towarzystwa Miłośników Wiśnicza. W tym miejscu w 1961 roku stanął głaz upamiętniający te wydarzenia. 5 czerwca 2020 roku odbyło się przy tym kamieniu spotkanie w 80. rocznicę mordu, w którym wraz z ks. Machayem zabito m.in. sędziego dr. Bobilewicza, prokuratora Bieńkowskiego, porucznika Libana czy uczestników powstań śląskich braci Pistulów. – Charakterystyczne, że wszelkie totalitaryzmy uderzały szczególnie w tych, którzy stanowili elitę narodu – mówił ks. Krzysztof Wąchała, proboszcz z Nowego Wiśnicza.

Wzór

Męczeńska śmierć zwieńczyła święte życie ks. Ferdynanda. – Dobry kleryk, wzór dla kleryków zgromadzenia i diecezji – wspominał go lata temu ks. Franciszek Mróz COr, przełożony filipinów w Polsce. – O gorliwości kleryka Machaya może świadczyć zachowana kartka ze szczegółowym rachunkiem sumienia z 1937 roku, na której zapisywane były plusami i minusami oraz sumowaniem punktów osiągnięcia lub niepowodzenia w pracy nad sobą – dodaje ks. Rafał Zieliński, filipin z Tarnowa. Świadectwo świętości wydaje ks. Machayowi także kard. Kozłowiecki. Współwięzień z Wiśnicza zeznał: „w człowieku tym, jakkolwiek jeszcze młodym, widziałem uosobienie dobroci, synonim wytrwania i przetrwania”. Na szczególnie złe traktowanie Niemców „zasłużył” w Wiśniczu ponoć prośbami, by pozwolono odprawić Mszę Świętą. Po wojnie ciała pomordowanych ekshumowano. Ksiądz Machay spoczął w Krakowie. Jednak 5 lat temu jego ciało złożono w kościele księży filipinów w Tarnowie. – Toczy się proces beatyfikacyjny sługi Bożego ks. Ferdynanda Machaya, który został dołączony do grona 104 męczenników II wojny światowej. Proces jest na etapie rzymskim. Czekamy i modlimy się o rychłą beatyfikację naszego współbrata – mówi ks. Maciej Mitera COr, proboszcz filipińskiej parafii w Tarnowie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama