Nowy numer 8/2021 Archiwum

KL Auschwitz zaczął się w Tarnowie

Dziś Dzień Pamięci Ofiar Holokaustu. Obchodzony w rocznicę wyzwolenia KL Auschwitz. Pierwszy transport do tego obozu wyjechał z Tarnowa. Więźniów wsadzono w pociąg do piekła. Wyjść z niego mieli przez komin.

W Tarnowie 13 i 14 czerwca odbywały się wydarzenia upamiętniające 80. rocznicę pierwszego masowego transportu do niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz. Ich organizatorem lub współorganizatorem był Społeczny Komitet Obchodów 14 czerwca zawiązany w Tarnowie w ubiegłym roku.

– Miejsce, w którym Komitet został powołany, to miejsce symboliczne, ze swoistą misją, wynikającą wprost z historycznego dziedzictwa. To z Tarnowa 14 czerwca 1940 r. wyruszył pierwszy transport więźniów do KL Auschwitz, co rozpoczęło tragiczną historię tego największego niemieckiego obozu zagłady. To również w Tarnowie, już 28 sierpnia 1939 r. – w wyniku wybuchu bomby podłożonej przez niemieckich dywersantów na dworcu kolejowym – śmierć poniosło 20 osób. To nie były ofiary czasu pokoju – przypomina Piotr Dziża, jeden z inicjatorów powołania Komitetu i organizator Festiwalu Niepodległości. Podkreśla, że pierwszymi ofiarami wojennej hekatomby rozpętanej przez Niemców byli Polacy i to oni stanowili większość ofiar obozu w całym okresie jego funkcjonowania. 13 czerwca 1940 roku z tarnowskiego więzienia przewieziono 753 więźniów politycznych do żydowskiej łaźni – tam mieli się wykąpać, zostali zdezynfekowani i spędzili noc. Wśród nich było kilkoro polskich Żydów. Od 45 lat w pobliżu tego miejsca stoi pomnik I Transportu Więźniów do KL Auschwitz, przed którym w rocznicę tragicznych wydarzeń przedstawiciele różnych organizacji społecznych, kombatanckich i samorządowych złożyli kwiaty i zapalili znicze. 14 czerwca z tego miejsca na dworzec kolejowy w Tarnowie wyruszył Marsz Pamięci trasą, którą 80 lat temu prowadzono więźniów pierwszego transportu do wagonów śmierci, a więc ulicą Wałową (wzdłuż której dziś rozwieszone są ich nazwiska i zdjęcia), przez pl. Sobieskiego (gdzie stoją plansze informacyjne i kopie zdjęć dokumentujących tę gehennę) na dworzec kolejowy – pod pomnik z nazwiskami więźniów. Do 15 listopada w dworcowej galerii BWA można zobaczyć wystawę obrazów nawiązujących do tych wydarzeń. Wśród nich najbardziej przejmujący obraz jednego z więźniów, Mariana Kołodzieja. 14 czerwca 1940 roku ostatecznie SS-mani załadowali do wagonów śmierci na tarnowskim dworcu 728 Polaków, głównie młodych ludzi, harcerzy, studentów, żołnierzy kampanii wrześniowej 1939 roku i członków podziemnych organizacji niepodległościowych. Jak przypomina Piotr Dziża, z czterech przywódców przewrotu wojskowego, który doprowadził do tego, że Tarnów stał się pierwszym niepodległym miastem w 1918 roku, aż dwóch zginęło w Auschwitz. To Marian Styliński i Wojciech Piasecki. P. Dziża uważa, że nie mógł to być przypadek. Pierwszy transport więźniów z Tarnowa do Auschwitz to efekt polityki dywersantów, chcących zniszczyć w Polakach ducha walki, pozbawić ich kręgosłupa i serca do stawiania oporu Niemcom. – Pociąg, który wyjechał z Tarnowa 14 czerwca, więźniowie pierwszego transportu nazwali „pociągiem do piekła” – mówi Barbara Wojnarowska-Gautier, była więźniarka obozu w Auschwitz, przewodnicząca Społecznego Komitetu Obchodów 14 czerwca. Więźniowie nie wiedzieli, dokąd jadą, choć złudzeń pozbawiono ich bardzo szybko. „Przybyłych do KL Auschwitz pierwszych więźniów komendant obozu Fritzsch przywitał słowami »Zdrowi i młodzi mają prawo tu żyć nie dłużej niż 3 miesiące. Wyjście stąd prowadzi tylko przez komin«” (ze wspomnień tarnowianina Eugeniusza Niedojadło, więźnia nr 213). Prezes tarnowskiego oddziału Towarzystwa Opieki nad Oświęcimiem – Pamięć o Auschwitz-Birkenau Ryszard Lis uważa, że więźniom z pierwszego transportu było szczególnie trudno, ponieważ wyróżniali się trzycyfrowym numerem. – Niektórzy SS-mani, kiedy widzieli taki numer, dziwili się, że ktoś taki jeszcze żyje. Ci więźniowie czuli się szczególnie zagrożeni. Większość z tych, którzy przeżyli, ratowała się tym, że jechali do innego obozu. Ich koledzy pisali listy wywozowe i wpisywali ich na nie. Niektórym udało się uciec. Czworo grało w obozowej orkiestrze, kilku było malarzami. Około 20 było u Pileckiego. Byli też sanitariuszami, ratowali kolegów. Ten obóz pod wieloma względami był wyjątkowy – opowiada pan Ryszard. Z 728 więźniów przywiezionych 14 czerwca 1940 r. do Auschwitz wojnę przeżyło 298, zginęło 272, a los 158 jest nieznany.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama