Nowy numer 28/2020 Archiwum

Nazywali ją "polską Matką Teresą"

Siostra Otylia Sacha, józefitka, swoje ziemskie życie, utkane cierpieniem, streściła w kilku słowach: "Wielbiłam - kochałam - wynagradzałam, chciałam jak najwięcej zbawić dusz".

Ksiądz Józef Gaweł, sercanin z Tarnowa, na czerwiec, miesiąc Serca Jezusowego, przygotował szkice poświęcone wyjątkowym i znanym apostołom kultu Bożego Serca, z których niektórzy bardzo mocno związani są z diecezją tarnowską. Obszerny szkic poświęca s. Otylii Sacha, józefitce, kandydatce na ołtarze. – To jest postać naprawdę niezwykła – mówi ks. Gaweł.

Przyszła na świat w Milówce koło Wojnicza w 1911 roku. Mając ledwie 16 lat, wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Świętego Józefa we Lwowie. W 1929 r. w kaplicy Domu Macierzystego złożyła pierwsze śluby zakonne. Przygotowując się do ślubów wieczystych, czuła, jak napełnia ją szczęście odczuwalnej obecności Bożej. "W czasie tego przygotowania do wieczystych zaślubin, Pan Jezus odsłania przed nią miłość swego Boskiego Serca oraz zapowiada chłostę, którą nazwie »rózgą miłości«. Będą to różnego rodzaju cierpienia i doświadczenia, które ona przyjmuje w duchu ofiary i zadośćuczynienia. W 1934 r., odpowiadając na życzenie Pana Jezusa, składa akt oddania się Bożemu Sercu na ofiarę zadośćuczynienia »za tych, co za mało kochają, zwłaszcza za dusze wybrane«. Pan Jezus przyjął tę jej ofiarę całopalną. Dowodem na to jest całe jej życie pełne ofiary i cierpienia, bez reszty oddane Bożemu Sercu i zbawieniu dusz" – pisze ks. Józef Gaweł. Siostra Otylia umarła w 1995 roku. Swoje ziemskie życie, utkane cierpieniem, streściła w kilku słowach: "Wielbiłam – kochałam – wynagradzałam, chciałam jak najwięcej zbawić dusz". A siostra pielęgniarka, która towarzyszyła jej w ostatnim okresie życia na tej ziemi, takie dała świadectwo: "Każdego dnia czekała spokojnie na śmierć, bez żadnego lęku".

– Siostra Otylia jest ukrytą „perłą” ze Zgromadzenia Sióstr Józefitek. Oddała się Panu Jezusowi Boskiemu Oblubieńcowi jako całopalna ofiara miłości "bez zastrzeżeń, na wszystko i bez reszty na całe życie". Starała się odtąd być zawsze dyspozycyjna i wolę Bożą pełnić jak najlepiej. Codziennie tę swoją dyspozycyjność wyrażała słowami: "Oto jestem, Panie, aby we wszystkim spełniać świętą wolę Twoją" – przypomina ks. Gaweł.

Sam Jezus miał kierować jej przeżywaniem konsekracji zakonnej. Na początku tej drogi pouczał ją: "Jak ta Hostia biała bądź czystą, spokojną, cichą, milczącą jak Ona. Jak Hostia wyniszczaj się z miłości dla mnie. Oddaj mi wszystko. Oziębłość chrześcijan rani me Serce, od ciebie żądam gorącości". – Jej zapiski duchowe odsłaniają piękno duszy zanurzonej w miłości Bożego Serca. Uczyniła to z posłuszeństwa dla swoich przełożonych zakonnych, ale także, jak to napisała, aby to "wielbiło Twoją nieskończoną Miłość tak Miłosierną dla mnie nędznej grzesznicy" – objaśnia ks. Józef Gaweł.

Wiele dowiadujemy się za zapisków, które czyniła krótko we Lwowie, przed II wojną, a potem wróciła do nich, przeżywając wiek podeszły. Są zatytułowane: "Przeżycia duszy z Bogiem".

Siostra Otylia żyła głębokim nabożeństwem do Najświętszego Serca Pana Jezusa, realizując w codzienności akt poświęcenia temu Sercu złożony w 1934 roku. Zapatrzenie w krzyż Chrystusa i kontemplacja Ukrzyżowanego były dla niej siłą i mocą do dźwigania swego cierpienia. Gdy było jej bardzo trudno, wtedy powtarzała: "Jezu! To z miłości do Ciebie". W jej zapiskach znajdziemy takie słowa Pana Jezusa: "Te dusze, które szczególniejszą miłością pałają ku memu Sercu, żyć będą w ciągłym pokoju, nie utracą go w godzinie śmierci. Serce moje będzie im ostoją. Te dusze, które kochają to Serce, żywią ku Niemu szczere nabożeństwo, cieszyć się będą moją obecnością tu, na ziemi, a w niebie blisko będą tego Serca".

"Odpowiedzą s. Otylii na przeżywaną miłość Serca Jezusowego objawioną przez przebite Serce Chrystusa na krzyżu oraz przez Eucharystię jest jej wielka miłość do swego Boskiego Oblubieńca. Tę miłość wyraża całym swoim życiem, zwłaszcza przez życie duchem ofiary. W duchu wynagrodzenia przyjmuje wszystkie doświadczenia i krzyże życia codziennego. Sam Pan Jezus powiedział do niej: »Jesteś ofiarą moją, zachowaj się zawsze jako ofiara. Tym milsza jest mi ofiara, gdy wszystko ochotnie i dobrowolnie składa z siebie«" – pisze ks. Gaweł SCJ.

Z miłości Boskiego Serca wypływała postawa apostolstwa. Gdy zastanawiała się jak pomóc Kościołowi, to wtedy odpowiadała: "zwiększyć modlitwę". Tę miłość wyrażała troską o zbawienie dusz poprzez pracę apostolską na wszystkich placówkach, gdzie pełniła różne posługi. Szczególnie było to widoczne w czasie 10 lat jej pracy w Ostrowcu Świętokrzyskim. Jako opiekunka parafialna ogarnęła charyzmatyczną troską ludzi chorych, opuszczonych, a zwłaszcza oddalonych od Boga i Kościoła. Wielu tych ludzi powróciło do Boga i przyjęło sakramenty święte. Była dla wielu ludzi "Cyrenejczykiem". Ci, którzy ją znali, podkreślali, że w jej życiu godne podkreślenia jest uczestnictwo w Chrystusowym krzyżu poprzez posługę ubogim i cierpiącym. Nazywali ją "polską Matka Teresą" i "aniołem dobroci".

Dziś jest kandydatką na ołtarze.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama