Nowy numer 3/2021 Archiwum

Łokcie przy ciele

Epidemia zawiesiła wszelkie oazy, więc oaza edukacyjna z Tarnowa w Besidzie Niskim to jak biały żagiel na pustkowiu.

To chyba jedna z niewielu oaz, które w tym roku odbywają się w diecezji tarnowskiej. W Wapiennem, w Beskidzie Niskim, tydzień spędziło blisko 20 uczniów Katolickiej Szkoły Podstawowej z Tarnowa. – To jest przedłużenie pracy, jaką wykonujemy w ciągu roku, a nasz wyjazd to oaza edukacyjna. Mamy, jak codziennie w naszej szkole, elementy wychowania do wartości, wychowania chrześcijańskiego z praktykami religijnymi, ale i zajęcia kształtujące wszechstronne umiejętności – mówi Katarzyna Duraj, dyrektor szkoły.

Jak na oazie, program jest religijny, a formacja w tym roku osnuta wokół postaci świętych, za co odpowiada ks. Szczepan Depowski. – Podobnie jak w szkole, gdzie w ciągu roku od pierwszej klasy uczniowie mają tygodniowo 5 godzin angielskiego, z językiem tym nie rozstajemy się również na oazie – mówi Magdalena Kapusta, nauczyciel KSP i wychowawca na oazie. Edukacja oazowa dotyczy i innych sfer życia. – Już w dniu przyjazdu mieliśmy ćwiczenia, szkołę dobrych manier. Pani dyrektor pokazywała na przykład, że da się jeść sztućcami z łokciami przy ciele. Próbowaliśmy potem i rzeczywiście się to udaje – mówi się Sławek Cieśla, uczeń KSP, i uśmiecha się przy tym, bo zabawy przy ćwiczeniach było niemało. Kiedy pojawiam się w Wapiennem, od dzieci słyszę grzeczne „dzień dobry”. Kiedy gdzieś idą, ustawiają się parami. Gdy zbliża się pora posiłków, wkładają jednolite stroje. Jest dużo radości, zabawy, ale nie ma bałaganu. – Jest też bezpiecznie, bo sami w pracy szkoły cały rok na to kładziemy nacisk, a i ośrodek świetnie nam przygotowano w tym czasie pandemii, dlatego możemy się tu dobrze czuć. Na to też stawiamy w szkole – by była ona miejscem bardzo przyjaznym dzieciom – mówi dyrektor Duraj. Dobre samopoczucie w szkole to także świadomość twardych reguł, które w niej obowiązują, konieczność podporządkowania im dnia codziennego. To również przywiązanie do zasad. – Uczymy uczciwości, szacunku do siebie nawzajem, podstaw, które są dobrymi fundamentami, by na nich w przyszłości coś pięknego wybudować – dodaje M. Kapusta. – Fakt, że mamy niewiele ponad 30 uczniów, daje nam duże możliwości, tak dydaktyczne, jak i wychowawcze, z których skwapliwie korzystamy, by w porozumieniu z rodzicami wyposażyć dzieci we wszystko, co ważne na drogę dalszej nauki i dorosłości – dodaje Katarzyna Duraj.

Podoba mi się...

Michalina Pękała – Chodziłam wcześniej do innej szkoły. Nikt  się tam specjalnie nie lubił, starsi mieli poczucie wyższości nad młodszymi i to było niefajne. W naszej szkole tego nie ma, jest nas mało i bardzo się lubimy. Wada szkoły to może mundurki, choć one nas też wyróżniają.

Sławek Cieśla – Mój kuzyn chodzi do dużej szkoły i nie wyrabia za bardzo z nauką, bo przynosi do domu dużo zadań domowych, a w mojej klasie jest nas 7 uczniów, więc uczymy się i powtarzamy na bieżąco na lekcjach wszystko, bo nie da się w małej klasie leniuchować. Wszyscy musimy na każdej lekcji pracować, dlatego mam mniej pracy w domu.

Adaś Urjasz – Skończyłem 2. klasę. Podobają mi się w szkole najbardziej fajni nauczyciele. Jak chodziłem wcześniej do innej szkoły, to gdy było coś wyświetlane na ekranie, nic nie widzieliśmy, bo było tylu uczniów. I podoba mi się tu, że jest informatyka od najmłodszych klas. Lubię informatykę.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama