Nowy numer 3/2021 Archiwum

Droga pod górę

Proboszczował tu od pierwszych chwil istnienia wspólnoty parafialnej. Budował ją i kościół. Ksiądz Marian Tyrka ze Starej Wsi przechodzi na emeryturę.

Gdyby liczyć pracę wśród tych samych ludzi, to poza 33 latami proboszczowania w Starej Wsi trzeba by ks. Tyrce dodać 10 lat pracy także z wiernymi ze Starej Wsi w bazylice w Limanowej. Szczególnie dobrze tę współpracę z przyszłymi parafianami było widać przy rozbudowie zaplecza sanktuaryjnego, którą prowadził ks. Tyrka, a wierni ze Starej Wsi gorliwie przy tym pracowali – mówi Stefan Hutek, parafianin ze Starej Wsi, prezes Stowarzyszenia Kulturalno-Oświatowego Ziemia Limanowska.

Ksiądz Tyrka święcenia przyjął w 1975 roku. – Dwa lata byłem wikariuszem w Starym Wiśniczu, a potem 10 lat przy limanowskiej bazylice. W 1984 roku abp Jerzy Ablewicz zlecił mi budowę kościoła i tworzenie parafii w Starej Wsi – mówi ks. Tyrka. W kościele parafialnym na dziękczynieniu Bogu za 33 lata parafii i 33 lata proboszczowania ks. Tyrki obecny był biskup tarnowski Andrzej Jeż. – Przyznaję, że moje powołanie do kapłaństwa kształtowało się także na katechezach ks. Mariana, które mieliśmy przy ul. Szewskiej, i także przez sakramenty, które sprawował, w tym spowiedź św. – mówił w Starej Wsi bp Andrzej.

Jak pałacyk

– Wszyscy należeliśmy kiedyś do parafii w Limanowej. Z bazyliką, z MB Bolesną wszyscy byliśmy i nadal jesteśmy związani – tłumaczy parafianka Czesława Michalik. Wspólnota w Starej Wsi erygowana została w 1987 roku. Mimo bliskości Limanowskiej Pani nie było tu nigdy problemów tożsamościowych. – My nigdy od naszego duchowego korzenia nie odcięliśmy się. Nie bez powodu w naszym kościele znajdziemy m.in. kopię limanowskiej Piety, ale też zawsze, od początków parafii, czuliśmy naszą odrębność – dodaje pani Czesława. W komunistycznych czasach budowa kościoła zjednoczyła ludzi jeszcze ściślej. – Na początek nawet placu nie było, bo tu, gdzie kościół, było grząsko, bagno, w którym można było się utopić. Była tu jednak glina, z której z parafianami przez trzy lata wyrabialiśmy i wypalaliśmy cegłę, 250 tys. sztuk, zanim ruszyliśmy z budową – wspomina ks. Tyrka. Od maja 1987 roku, kiedy erygowano parafię, odprawiali przy ołtarzu polowym. – Pamiętam radość i dumę w pierwszą pasterkę w 1987 roku, bo zaczynaliśmy pod gołym niebem, a po pół roku weszliśmy do tzw. dolnego kościoła – wspomina C. Michalik. – Był to surowy stan, ubożuchno, a ludzie dbali o to miejsce jak o pałacyk – mówi proboszcz.

Wyścig górski

– W kościele absolutnie unikatowym elementem architektonicznym jest strop, paraboloida hiperboliczna, powierzchnia, która „płynie”. Każdy stempel był obliczony, każdy innej długości. Ponad rok liczyli ten strop na AGH w Krakowie – mówi ks. Tyrka. Wyszło fantastycznie. Zrobili rzecz niemal niewykonalną. Potem mogło być tylko „z górki”. Także z duszpasterstwem. Stefan Hutek uważa, że to dzięki proboszczowi, który z jednej strony jest człowiekiem stanowczym, nad wyraz konkretnym, a z drugiej bardzo łagodnym. – To nam bardzo pasowało i dobrze nam się dogadywało – mówi S. Hutek. Ksiądz Tyrka dał się też poznać jako kibic i społecznik, zainicjował Bieg Jana Pawła II, stał u początków Limanowskiego Wyścigu Górskiego, obecnie wyjątkowej w skali kraju i znanej w całej Europie imprezy motorowej. Na trasie ze Starej Wsi na Przełęcz pod Ostrą rozgrywana jest dziś jedna z eliminacji FIA Mistrzostw Europy w Wyścigach Górskich. I ten wyścig jest swoistą metaforą lat istnienia parafii i proboszczowania ks. Tyrki. On pokazuje, że dobra droga, dająca radość i satysfakcję, wiedzie pod górkę. 33 lata istnienia parafii podsumowuje przygotowany przez ks. Bartłomieja Wilkosza album „Dla dobra ludu Bożego”, który w prezencie trafił do każdej rodziny w parafii.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama